Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Startup do oszukiwania? Kontrowersyjny pomysł zarabia miliony

Czy Black Mirror stał się rzeczywistością? San Francisco, XXI wiek. Dwóch 21-latków, wyrzuconych z jednej z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie, zakłada startup, który pozwala oszukiwać na egzaminach, rozmowach kwalifikacyjnych, spotkaniach handlowych, a nawet… randkach. Oto Cluely – projekt, który już teraz zarabia miliony i jednocześnie wywołuje wielką debatę o granicach wykorzystania sztucznej inteligencji.

Chungin “Roy” Lee
Źródło: Chungin “Roy” Lee

Cluely został założony przez Chungina „Roya” Lee oraz Neela Shanmugama – dwóch byłych studentów Uniwersytetu Columbia. Historia zaczęła się, gdy duet stworzył narzędzie “Interview Coder”, które miało pomóc kandydatom na stanowiska programistyczne przejść przez rozmowy kwalifikacyjne w takich firmach jak Amazon, Meta czy TikTok. Problem? Narzędzie pozwalało użytkownikom oszukiwać – w czasie rzeczywistym, podpowiadając odpowiedzi podczas rozmowy.

Gdy nagranie z wykorzystania aplikacji w trakcie rozmowy z Amazonem trafiło do sieci, sprawa zrobiła się poważna. Do akcji wkroczył przedstawiciel firmy, a Columbia wszczęła postępowanie dyscyplinarne. Obaj studenci zostali zawieszeni – co jednak nie zakończyło historii, a wręcz przeciwnie – zapoczątkowało coś znacznie większego.

5 milionów dolarów na narzędzie do oszukiwania

Lee nie tylko nie zrezygnował z pomysłu, ale przekształcił go w pełnoprawny startup pod nazwą Cluely. W krótkim czasie projekt przyciągnął uwagę inwestorów – Abstract Ventures i Susa Ventures zainwestowały łącznie 5,3 miliona dolarów w rozwój aplikacji. A to dopiero początek – Cluely osiągnęło już ponad 3 miliony dolarów rocznego przychodu. To nie są rekordy. Ostatnio opisywaliśmy historię twórcy policyjnego drona. 25-latek został milionerem.

Na czym polega działanie narzędzia od Cluely? W skrócie – użytkownik uruchamia niewidoczne dla rozmówcy okno przeglądarki, w którym sztuczna inteligencja w czasie rzeczywistym podpowiada odpowiedzi, argumenty, sugestie. Można z niej korzystać podczas egzaminów, negocjacji biznesowych, rozmów o pracę, a nawet w życiu prywatnym – jak pokazuje kontrowersyjne wideo promocyjne, w którym Lee „udaje” znawcę sztuki na randce w luksusowej restauracji.

Kalkulator, korekta pisowni… i Cluely?

Twórcy Cluely twierdzą, że nie tworzą narzędzia do oszustwa, lecz do „wspomagania poznawczego”. W opublikowanym przez siebie oświadczeniu porównują swój produkt do kalkulatora, automatycznej korekty pisowni czy wyszukiwarki Google – technologii, które kiedyś również nazywano „oszukiwaniem”. Ich zdaniem świat się zmienił, a edukacja i rekrutacja nie nadążają za rzeczywistością – dlatego potrzebne są nowe rozwiązania.

Taka argumentacja trafia do wielu użytkowników – szczególnie młodszych pokoleń, które znacznie swobodniej poruszają się w świecie cyfrowym. Ale Cluely ma też krytyków – i to nie tylko wśród nauczycieli czy rekruterów, ale także w środowisku startupowym i prawniczym. Pojawiają się pytania o etykę, prywatność, uczciwość – i o to, czy taka technologia nie otwiera drzwi do niekontrolowanego „deep cheatingu” we wszystkich aspektach życia.

Edukacja w dobie sztucznej inteligencji

Przypadek Cluely ujawnia dużo głębszy problem: edukacja i procesy rekrutacyjne, zwłaszcza w branży technologicznej, często są oderwane od realiów. Lee i Shanmugam twierdzą, że wiele firm nadal opiera rekrutację na testach z platform takich jak LeetCode – które, ich zdaniem, nie mierzą rzeczywistej wiedzy, tylko umiejętność rozwiązywania „łamigłówek pod presją czasu”. Dlatego ich narzędzie miało być… wyrównywaczem szans.

Czy to rewolucja, czy tylko dobrze sprzedany bunt przeciwko systemowi? Cluely przypomina, że edukacja oparta na „zakuć-zdać-zapomnieć” może łatwo przegrać z technologią, która oferuje „zrozumieć, nie zapomnieć – a przy okazji zdać”. Ale czy taka droga jest właściwa?

Co dalej z Cluely?

Startup działa, rośnie, przyciąga użytkowników i pieniądze. Oczywiście – nie bez kontrowersji. Amazon nie skomentował sprawy Lee, ale potwierdził, że każdy kandydat musi podpisać oświadczenie o zakazie używania zewnętrznych narzędzi podczas rekrutacji. Uniwersytet Columbia również odmówił komentarza.

Lee i Shanmugam rzucili studia i postawili wszystko na jedną kartę – sztuczną inteligencję, która nie ma skrupułów. Cluely już teraz wywołuje dyskusję, która nie skończy się szybko: gdzie kończy się pomoc AI, a zaczyna oszustwo? Czy w świecie, w którym każdy ma dostęp do wiedzy 24/7, nadal obowiązują tradycyjne zasady?

Czy Cluely to zwiastun przyszłości, czy zapowiedź nowej epoki cyfrowego chaosu? Odpowiedź, jak zwykle, nie jest prosta – ale jedno jest pewne: ta historia dopiero się zaczyna.

źródło: thetechoutlook, techcrunch

Zobacz też