
Polski konsument odporny na mróz? Dane GUS zaskoczyły rynek
Początek 2026 roku przyniósł spore zaskoczenie na polskim rynku handlowym. Choć styczeń kojarzy się z poświątecznym hamowaniem i oszczędnościami, dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) pokazują, że polski konsument nie przestraszył się ani mroźnej zimy, ani sygnałów o spowolnieniu. Sprzedaż detaliczna wzrosła o 4,4 proc. rok do roku, wyraźnie przebijając oczekiwania ekspertów.

Rynek spodziewał się znacznie chłodniejszych odczytów. Konsensus zakładał wzrost sprzedaży w cenach stałych na poziomie 3,1 proc. Wynik 4,4 proc. jest więc sygnałem, że fundamenty polskiej konsumpcji pozostają nadzwyczaj solidne. Co ciekawe, dynamika sprzedaży w cenach bieżących (3,9 proc. rdr) była niższa niż w ujęciu realnym, co eksperci interpretują jako dowód na pogłębiającą się deflację cen towarów.
Miesięczny zjazd i sezonowa korekta
Mimo optymistycznego wyniku w skali roku, styczeń – tradycyjnie – przyniósł potężny spadek w porównaniu do grudnia. Sprzedaż w ujęciu miesięcznym skurczyła się o 17,8 proc. To jednak naturalny efekt “powrotu do rzeczywistości” po grudniowym szaleństwie zakupowym.
Analitycy mBanku zauważają, że mimo tego spadku, ogólny obraz rynku rysuje się w coraz jaśniejszych barwach: “Sroga zima niestraszna konsumentowi – sprzedaż detaliczna w styczniu wzrosła o 4,4 proc. r/r, wyraźnie powyżej konsensusu. Na indeksie wygląda to coraz lepiej…”.
Efekt mroźnej zimy
Najbardziej spektakularny wynik odnotowano w kategorii odzież i obuwie. Sprzedaż w tym segmencie wystrzeliła o 17,6 proc. rok do roku. To gwałtowne przyspieszenie w porównaniu z grudniem, kiedy wzrost wynosił “zaledwie” 6 proc.
Ekonomiści ING Banku Śląskiego oraz PKO BP są zgodni: to zasługa pogody. Adam Antoniak z ING wskazuje, że po kilku latach wyjątkowo łagodnych zim, tegoroczny styczeń zaskoczył Polaków niskimi temperaturami i opadami śniegu.
Regulacyjny paradoks: firmy żądają uproszczeń, a rząd wzmacnia kontrole PIP!
“Najwyższy wzrost odnotowano w przypadku odzieży i obuwia, co sugeruje, że po ciepłych zimach w ostatnich latach, część Polaków nie była przygotowana odzieżowo na zmierzenie się z mrozem i śniegiem” – podkreśla Adam Antoniak.
Podobną obserwację czynią eksperci banku Pekao, wskazując z przymrużeniem oka na zmianę wzorców zakupowych: “Zima nie zamroziła polskiego konsumenta, ale wpłynęła na jego wybory. Trzeba się było ciepło ubrać, więc mieliśmy odbicie w odzieży”.
Domowe zacisze napędza popyt na dobra trwałe
Nie tylko mróz kształtował styczniowe dane. Polacy wciąż chętnie inwestują w wyposażenie swoich mieszkań. Sprzedaż mebli, RTV i AGD wzrosła o 10,5 proc. rdr. Jest to już jedenasty z rzędu miesiąc dwucyfrowych wzrostów w tej kategorii.
Według analityków PKO BP, popyt ten jest ściśle powiązany z dobrą kondycją rynku nieruchomości i poprawiającymi się nastrojami społecznymi. Wyższa aktywność deweloperska i transakcyjna na rynku wtórnym automatycznie generuje zakupy dóbr trwałego użytku.
Co ciekawe, mroźna aura mogła sprzyjać również… czytelnictwu. Sprzedaż prasy i książek wzrosła o 8,1 proc. rdr, co jest najsilniejszym wynikiem od kwietnia 2022 roku.
Paradoks polskiej oazy. Wzrost w cieniu odsetkowej pułapki?
“Siedzieliśmy w domach i czytaliśmy książki” – komentują eksperci Pekao. Równolegle, solidne wzrosty odnotowano w kategoriach farmaceutyków i kosmetyków (9,6 proc. rdr), co może sugerować zwiększone wydatki na zdrowie w okresie infekcyjnym.
Hamowanie w salonach samochodowych i na stacjach paliw
Nie wszystkie segmenty rynku mogą jednak mówić o sukcesie. Wyraźną zadyszkę widać w sprzedaży samochodów oraz paliw. Spadek sprzedaży aut to efekt splotu czynników regulacyjnych i ekonomicznych.
“Wpływ na to miały mniej korzystne limity podatkowe dla amortyzacji i leasingów aut spalinowych, które weszły w życie od stycznia br. Poza tym na spadek rdr miało wpływ wyczerpanie budżetu programu »NaszEauto« oraz przesunięcie popytu na koniec 2025 roku, kiedy firmy spieszyły się z zakupami przed zmianami w przepisach” – wyjaśnia Adam Antoniak z ING.
Spadek zadłużenia w motoryzacji jest pozorny? Branża kurczy się coraz szybciej!
Z kolei wyhamowanie sprzedaży paliw (wzrost o 4,6 proc. rdr wobec 8,3 proc. w grudniu) ekonomiści wiążą bezpośrednio z trudnymi warunkami drogowymi. Mimo niskich cen benzyny i diesla oraz wcześniej rozpoczętych ferii zimowych, oblodzone drogi zniechęcały do dalszych podróży.
Czy PKB wyhamuje?
Dane za styczeń, choć lepsze od prognoz, niosą ze sobą pewną dozę ostrożności w kontekście całego kwartału. Adam Antoniak z ING zauważa, że dane te pokazują “pewne wyhamowanie koniunktury na początku I kw. 2026 r.”.
Mimo to, ekonomiści pozostają optymistami w kwestii fundamentów gospodarki. PKO BP podtrzymuje prognozę, że konsumpcja prywatna w całym 2026 roku zwiększy się realnie o około 3,5 proc.
“Fundamenty sprzedaży detalicznej i konsumpcji ogółem pozostają bardzo dobre. Pomimo hamowania na początku 2026 r., dochody gospodarstw domowych nadal rosną w tempie przewyższającym inflację, a nastroje konsumentów są w średnioterminowym trendzie wzrostowym” – czytamy w raporcie PKO BP.
Z kolei ING podtrzymuje swoją “ostrożną” prognozę całorocznego wzrostu gospodarczego na poziomie 3,7 proc. Kluczowym czynnikiem pozostaje fakt, że realne płace Polaków wciąż rosną, co daje konsumentom przestrzeń do wydatków, nawet w obliczu przejściowych trudności pogodowych czy zmian w systemie podatkowym.
Konsument silnikiem gospodarki
Styczniowe dane GUS potwierdzają, że konsumpcja prywatna pozostaje głównym motorem napędowym polskiej gospodarki w 2026 roku. Choć sroga zima zmodyfikowała nasze koszyki zakupowe – zamieniając wycieczki samochodowe na nową garderobę i lekturę książek – ogólna skłonność do wydawania pieniędzy nie zmalała.
Wydaje się, że dopóki rynek pracy pozostaje silny, a wzrost wynagrodzeń wyprzedza dynamikę cen w sklepach, polski handel detaliczny może z optymizmem patrzeć na nadchodzące miesiące, licząc na odrobienie strat w marcu wraz z nadejściem wiosennego ożywienia.

