
Reforma PIP w Sejmie: lawina poprawek i walka z czasem o środki z KPO
Projekt wzmocnienia uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) wrócił do sejmowej komisji po burzliwym drugim czytaniu. Choć większość ugrupowań popiera kierunek zmian, do tekstu zgłoszono aż 63 poprawki. Reforma, dająca inspektorom prawo do przekształcania “śmieciówek” w etaty, jest jednym z kluczowych “kamieni milowych” niezbędnych do wypłaty funduszy z KPO.

W środę Sejm ponownie skierował projekt nowelizacji ustawy o PIP do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. To efekt intensywnej debaty, podczas której niemal wszystkie kluby parlamentarne – poza Polską 2050 i wnioskującą o odrzucenie projektu Konfederacją – zaproponowały zmiany w dokumencie. Rekordzistą okazała się Lewica, która przedstawiła 21 poprawek.
Nowe kompetencje inspektorów
Najważniejszym punktem reformy jest nadanie inspektorom pracy uprawnienia do wydawania decyzji o przekształceniu umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę. Ma to ukrócić praktykę omijania prawa tam, gdzie charakter pracy jednoznacznie wskazuje na stosunek pracy.
Nowy projekt wprowadza “bezpiecznik” dla pracodawców:
- brak natychmiastowej wykonalności – decyzja inspektora będzie wstrzymana do czasu prawomocnego orzeczenia sądu,
- dwuinstancyjność – odwołanie od decyzji trafi najpierw do okręgowego inspektora pracy, a następnie do powszechnego sądu pracy.
Inflacja niska, zakupy drogie. Rzeczywistość gorsza niż statystyki? Zobacz!
Rynek pracy już reaguje
Mimo że ustawa wciąż jest procedowana, zapowiedź zmian już wywołała poruszenie w biznesie. Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, podkreśliła, że sama debata wymusiła na firmach audyty zatrudnienia.
“Firmy rozpoczęły przeprowadzanie audytów i korygowanie nieprawidłowości, a pracownicy zyskali większą świadomość swoich praw. Do Państwowej Inspekcji Pracy od początku prac nad reformą wpłynęła rekordowa liczba zgłoszeń” – poinformowała szefowa resortu.
Srebrna rewolucja? Rekordowa liczba pracujących emerytów!
Ministra zaznaczyła jednocześnie, że reforma nie zmienia istniejącego prawa pracy, a jedynie narzędzia jego egzekwowania. “Tych, którzy przestrzegają przepisów, zmiany nie będą dotyczyć” – dodała.
Wyścig z terminami i mocny sprzeciw
Pośpiech w pracach parlamentarnych nie jest przypadkowy. Reforma PIP to jeden z tzw. kamieni milowych, które Polska musi zrealizować, aby otrzymać kolejne środki z Krajowego Planu Odbudowy. Czas na wdrożenie odpowiednich przepisów (wynikających z unijnej dyrektywy) upływa 30 czerwca br. Resort pracy liczy na błyskawiczne tempo rozwiązania kwestii spornych.
Mimo poparcia ze strony koalicji rządowej oraz PiS (które zgłosiło własne poprawki), projekt budzi silny opór Konfederacji, która domaga się jego całkowitego odrzucenia. Krytycy wskazują na ryzyko zbyt dużej uznaniowości urzędników, choć wprowadzenie drogi sądowej w ostatecznej wersji projektu miało te obawy złagodzić.
Dla przedsiębiorców reforma oznacza koniec ery niepewności co do statusu zatrudnienia, ale także konieczność weryfikacji kosztów pracy, szczególnie w branżach opierających się dotychczas na umowach zlecenie.

