Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Inflacja konsumencka hamuje, ale kluczowy wskaźnik NBP niepokojąco przyspiesza

Polska gospodarka wysyła obecnie sprzeczne sygnały, które wprawiają ekonomistów w zakłopotanie i studzą optymizm dotyczący rychłego końca problemów z drożyzną…

Źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Narodowy_Bank_Polski

Z jednej strony Główny Urząd Statystyczny (GUS) dostarczył Polakom powód do radości, ogłaszając, że w maju 2026 roku inflacja konsumencka (CPI) niespodziewanie wyhamowała do poziomu 3,1% w skali roku (wobec 3,2% w kwietniu). Co więcej, w stosunku do poprzedniego miesiąca ceny realnie spadły o 0,3%, przynosząc tzw. techniczną deflację miesięczną.

Z drugiej strony, zaledwie dzień później, Narodowy Bank Polski (NBP) opublikował najnowszy raport dotyczący miar inflacji bazowej. Wynika z niego zupełnie inny obraz rzeczywistości.

Najważniejszy z punktu widzenia banku centralnego wskaźnik – inflacja po wyłączeniu cen żywności i energii – wzrósł trzeci miesiąc z rzędu, przyspieszając z 3,0% w kwietniu do 3,1% w maju. Ten rozłam pokazuje, że choć tanieją produkty sezonowe i surowce na rynkach światowych, to wewnątrz polskiego systemu gospodarczego presja cenowa wciąż nie odpuszcza.

Cztery miary inflacji bazowej za maj 2026

Aby precyzyjnie zdiagnozować, co naprawdę dzieje się z cenami w kraju, NBP co miesiąc analizuje ruchy cenowe w specyficznych segmentach rynku, odrzucając elementy najbardziej podatne na chwilowe zawirowania. W maju 2026 roku cztery oficjalne wskaźniki inflacji bazowej ukształtowały się w ujęciu rocznym następująco:

  • po wyłączeniu cen żywności i energii – wskaźnik ten wyniósł 3,1% (wobec 3,0% w kwietniu). To najwyższy odczyt od września ubiegłego roku, który zbiegł się z rynkowym konsensusem.
  • po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych – miara ta odnotowała gwałtowny skok, rosnąc do poziomu 3,3% w skali roku, podczas gdy jeszcze miesiąc wcześniej wynosiła równe 3,0%.
  • tzw. 15-procentowa średnia obcięta – ta metoda, polegająca na całkowitym wyeliminowaniu z analizy po 15% towarów i usług o najmniejszej oraz największej dynamice zmian cenowych, również wzrosła do 3,3% (z poziomu 3,0% w kwietniu).
  • po wyłączeniu cen administrowanych – jedyna miara, która zaliczyła delikatny spadek. Ceny oczyszczone z towarów i usług podlegających bezpośredniej kontroli państwa wyhamowały do 2,8% rok do roku, w porównaniu do 2,9% odnotowanych w kwietniu.

Koniec z drożyzną? Inflacja ostro hamuje, ale czy na stałe? Sprawdź!

Dlaczego NBP woli patrzeć na inflację bazową?

Dla przeciętnego obywatela najważniejszy jest ogólny koszyk CPI, bo to on pokazuje realne uderzenie w portfel podczas codziennych zakupów. Jednak dla Rady Polityki Pieniężnej (RPP) oraz analityków to właśnie inflacja bazowa – a szczególnie ta oczyszczona z żywności i energii – stanowi kluczowy kompas przy podejmowaniu decyzji o wysokości stóp procentowych.

Wspomniana grupa towarów (żywność, energia, paliwa) jest bowiem niezwykle wrażliwa na zewnętrzne i wewnętrzne wstrząsy, zwane przez ekonomistów szokami podażowymi. Ceny ropy czy gazu nie zależą od kondycji polskiego rynku, lecz są dyktowane przez giełdy światowe oraz spekulacje polityczne. Z kolei ceny żywności zależą w głównej mierze od pogody, susz czy urodzaju w danym sezonie.

Eliminując te zmienne, bank centralny otrzymuje czysty obraz trwałej presji popytowej oraz oczekiwań inflacyjnych zakorzenionych bezpośrednio w kraju. To na te trendy krajowa polityka pieniężna ma relatywnie największy wpływ. Majowe przyspieszenie tego wskaźnika wysyła Radzie Polityki Pieniężnej jasny ostrzegawczy sygnał: popyt wewnętrzny jest silny, koszty pracy rosną, a perspektywa obniżek stóp procentowych w najbliższym czasie została mocno stępiona.

Cyfrowy krok naprzód. Rząd przyjmuje rewolucyjny projekt zmian w Kodeksie spółek handlowych

Anatomia majowego koszyka. Co ciągnie ceny w dół, a co w górę?

Rozbieżność między hamującym wskaźnikiem ogólnym a rosnącą inflacją bazową staje się jasna, gdy spojrzymy na strukturę wagową oraz konkretne składowe koszyka GUS na 2026 rok. Żywność i napoje bezalkoholowe stanowią w nim aż 25,91%, nośniki energii i utrzymanie mieszkania to kolejne 20,35%, a transport (w tym paliwa) zabiera 10,18%. Oznacza to, że inflacja bazowa pomija obszary odpowiedzialne za blisko 40% wydatków Polaków, skupiając się na pozostałych 60% koszyka.

W maju za sukces technicznej deflacji miesięcznej (-0,3% mdm) odpowiadało właśnie to, co inflacja bazowa odrzuca – gwałtowne tąpnięcie cen żywności, która potaniała o 1,0% w skali miesiąca (w ujęciu rocznym jej dynamika spadła do zaledwie 0,5%). Polakom ulgę przyniosły głównie sezonowe obniżki cen warzyw (odjęły 0,23 pkt. proc. od miesięcznego CPI) oraz majowa korekta cen w biurach podróży i hotelach (-2,1% mdm w rekreacji).

Jednak w tym samym czasie w polskiej gospodarce uwidocznił się niebezpieczny, strukturalny rozłam na dwa zupełnie inne światy:

  • świat towarów (inflacja towarowa wyhamowała do 2,1% rdr) – produkty fizyczne, odzież, obuwie (spadek o 3,4% rdr) czy wyposażenie mieszkań tanieją ze względu na stabilizację łańcuchów dostaw i niższe ceny surowców.
  • świat usług (inflacja usługowa wystrzeliła do niepokojącego poziomu 5,7% rdr) – koszty u fryzjerów, lekarzy, mechaników czy w edukacji dynamicznie rosną (kwietniowy odczyt wynosił jeszcze 5,2%), to właśnie rosnące ceny usług, napędzane presją płacową, bezpośrednio pompują majową inflację bazową NBP.

Dodatkowo, potężnym obciążeniem pozostają sektory silnie stymulowane polityką fiskalną państwa i stałymi kosztami. Liderem drożyzny stała się kategoria „napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe”, gdzie ceny z powodu regularnego podnoszenia podatku akzyzowego wzrosły o 6,4% do nawet 6,7% rok do roku. Edukacja podrożała o 6,0% rdr, transport o 5,6% rdr, prywatna opieka medyczna o 5,1% rdr, a stałe opłaty mieszkaniowe o równe 5,0% w skali roku.

Cicha rewolucja w skarbówce. Fiskus chętniej korzysta z nowej broni

Perspektywa historyczna. Czy cel NBP został trwale utracony?

Suche dane pokazują, że zarówno inflacja ogólna (3,1%), jak i bazowa (3,1%) mieszczą się obecnie w dopuszczalnym paśmie odchyleń (+/- 1 punkt procentowy) od oficjalnego celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego, który wynosi 2,5%. Oznacza to, że dopuszczalny sufit dla bezpiecznej gospodarki to 3,5%.

Warto jednak pamiętać, jak wyboistą drogę przeszła Polska, aby w te bezpieczne widełki w ogóle powrócić. Bazowa inflacja powróciła do celu 2,5% dopiero w lutym 2026 roku – po ponad 6 latach nieustannego przebywania powyżej tej granicy. Cel ten był łamany bez przerwy od października 2019 roku, a roczna dynamika cen zjechała w dopuszczalne pasmo odchyleń dopiero w kwietniu 2025 roku.

Spojrzenie na długoterminowe statystyki studzi entuzjazm i udowadnia, że stabilizacja cen to w Polsce rzadki luksus. W ciągu ostatnich 78 miesięcy inflacja mieściła się w wyznaczonych przez NBP normach zaledwie przez 7 miesięcy. Choć średnioroczna inflacja za lata 2024 i 2025 ustabilizowała się na poziomie 3,6% – co jest wynikiem bez porównania lepszym niż kryzysowe 11,4% w 2023 roku czy zatrważające 14,4% z roku 2022 – to rany w strukturze cen pozostały.

Większość analityków rynkowych nie ma złudzeń: majowa, miesięczna deflacja miała charakter wyłącznie sezonowy. W drugiej połowie roku presja popytowa widoczna w inflacji bazowej weźmie górę, dynamika cen ponownie przyspieszy, a na koniec roku wskaźnik roczny CPI najprawdopodobniej znowu sforsuje barierę 3%. Walka o trwałą stabilność polskiego złotego wciąż nie została zakończona.

źródło: NBP, Forsal, Business Insider, Bankier

Zobacz też