Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Zwrot w strategii NBP. Koniec z zapowiedziami zmian stóp procentowych?

Podczas oficjalnego posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych, członek zarządu NBP Artur Soboń ogłosił fundamentalną zmianę w strategii komunikacyjnej banku centralnego. Era przewidywalnych “cykli” podwyżek lub obniżek kosztu pieniądza bezpowrotnie odchodzi w przeszłość.

Źródło: NBP

Jak podkreślił Artur Soboń, w warunkach skrajnej niepewności makroekonomicznej na świecie, NBP nie zamierza już prowadzić ani deklarować żadnego sztywnego cyklu polityki pieniężnej. Zamiast tego polski bank centralny przechodzi na model elastycznego reagowania na bieżąco, uzależniając każdą kolejną decyzję wyłącznie od napływających wskaźników gospodarczych.

Warto zauważyć, że ten jastrzębi zwrot zbiega się w czasie z najnowszymi, niepokojącymi danymi z polskiej gospodarki, według których główny motor trwałej drożyzny – czyli inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii – przyspieszył w maju do poziomu 3,1%. Obecnie główna stopa referencyjna NBP w Polsce utrzymuje się na pułapie 3,75%.

Standard z Nowego Jorku i Frankfurtu wchodzi do Warszawy

Nowa doktryna komunikacyjna NBP nie jest lokalnym eksperymentem, lecz celowym wdrożeniem mechanizmów stosowanych przez najważniejsze instytucje finansowe globu. W dobie gwałtownych zmian geopolitycznych, wstrząsów na rynkach surowcowych i dynamicznie zmieniających się nastrojów konsumenckich, sztywne deklaracje bankierów centralnych z góry skazywały ich na utratę wiarygodności w przypadku nagłej zmiany otoczenia gospodarczego.

Inflacja konsumencka hamuje, ale kluczowy wskaźnik NBP niepokojąco przyspiesza

“Chcę podkreślić i to jest także informacja na przyszłość, podobnie jak inne banki centralne kluczowych gospodarek świata, Narodowy Bank Polski nie prowadzi żadnego cyklu, ani zapowiedzi cyklu, tylko dostosowuje swoją politykę do bieżących, napływających danych w warunkach niepewności, w których dzisiaj się znajdujemy. Jest to polityka komunikacji zarówno Fedu, Europejskiego Banku Centralnego, Banku Szwecji i innych banków centralnych w Europie i na świecie” – argumentował przed posłami Artur Soboń.

Dla kredytobiorców oraz inwestorów giełdowych oznacza to zupełnie nową rzeczywistość. Dotychczasowe próby przewidzenia, jak potoczą się stopy procentowe w perspektywie najbliższego półrocza na podstawie wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej, tracą rację bytu. Liczyć będzie się wyłącznie każdy kolejny miesięczny odczyt inflacyjny GUS oraz raporty o PKB i zatrudnieniu.

Obrona zysków banków. Oprocentowanie rezerwy obowiązkowej bez zmian

Drugim kluczowym tematem, który rozgrzał dyskusję podczas sejmowej komisji, były zasady funkcjonowania i oprocentowania rezerwy obowiązkowej. To specjalny mechanizm ostrożnościowy, który nakłada na banki komercyjne, banki spółdzielcze oraz Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe (SKOK) prawny obowiązek deponowania określonej części zebranych od klientów depozytów na specjalnym, zabezpieczonym koncie w banku centralnym. Od marca 2022 roku stopa tej rezerwy wynosi w Polsce niezmiennie 3,50%.

Przedstawiciel zarządu NBP stanowczo bronił obecnego status quo, zgodnie z którym środki te są oprocentowane dokładnie na poziomie stopy referencyjnej banku centralnego (czyli obecnie 3,75%). W ocenie Sobonia to rozwiązanie jest w pełni neutralne rynkowo, ponieważ idealnie odzwierciedla realia panujące na rynku międzybankowym:

  • jednolity sygnał dla rynku – identyczny poziom stopy referencyjnej oraz oprocentowania rezerwy wysyła jasny sygnał cenowy dla operacji otwartego rynku, stabilizując cały system finansowy,
  • ekwiwalent rynkowy – warunki te odpowiadają standardowym lokatom, jakie instytucje finansowe składają między sobą na rynku hurtowym.

Paraliż w ZUS. Pracownicy odeszli od biurek, ruszając do strajku

Artur Soboń dał do zrozumienia, że jakiekolwiek próby politycznego majstrowania przy tym mechanizmie – na przykład poprzez obniżenie lub całkowite zamrożenie oprocentowania tych środków w celu uderzenia w zyski sektora bankowego – niosłyby za sobą opłakane skutki dla najmniejszych podmiotów na rynku.

W przypadku zmiany zasad na mniej korzystne, najsilniejsze ciosy finansowe uderzyłyby bezpośrednio w lokalne banki spółdzielcze oraz sektor SKOK-ów. Z kolei banki o dominującej pozycji rynkowej natychmiast przerzuciłyby te dodatkowe koszty na przeciętnych klientów, drastycznie podnosząc opłaty za prowadzenie kont, prowizje czy marże kredytowe.

źródło: PAP, Bankier

Zobacz też