Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Bilans rewolucji AI. Polska może zyskać 12 proc. PKB, ale nie obejdzie się bez wstrząsu

Sztuczna inteligencja to dla polskiej gospodarki potężny zastrzyk produktywności, który do 2035 roku może podnieść nasz PKB nawet o 12 proc. Ceną za ten skok technologiczny będzie jednak głęboka rekonstrukcja rynku pracy – w czarnym scenariuszu zatrudnienie może skurczyć się o ponad 340 tysięcy etatów. Najnowszy raport Banku Światowego “Navigating the Age of AI”, zaprezentowany w Ministerstwie Finansów, obnaża zarówno gigantyczne szanse, jak i strukturalne zagrożenia dla budżetu państwa.

Ręka człowieka i robota pracujące na laptopie.
Źródło: Freepik

Skala gospodarczego przyspieszenia nie jest jednak dana raz na zawsze. Eksperci Banku Światowego podkreślają, że to, ile uszczkniemy z cyfrowego tortu, zależy od wymienionych zmiennych: mobilności rodzimej siły roboczej, źródeł finansowania inwestycji w technologie (kapitał krajowy kontra zagraniczny) oraz tempa, w jakim polskie firmy zaadaptują algorytmy. Im szybciej wdrożymy narzędzia AI, tym gwałtowniejszy będzie wzrost efektywności?

Budownictwo wystrzeli, finanse utoną w zwolnieniach

Wpływ sztucznej inteligencji na poszczególne sektory gospodarki będzie skrajnie nierównomierny. Raport przynosi zaskakujące prognozy m.in. dla branży budowlanej, która w scenariuszu głębokiej informatyzacji może urosnąć o dodatkowe 23 proc. w stosunku do wariantu bazowego. Co więcej, to właśnie budownictwo będzie wchłaniać zwalnianych pracowników – zatrudnienie w tym sektorze ma wzrosnąć o blisko 19 proc.

Zupełnie inne nastroje panują w sektorach tradycyjnie uznawanych za nowoczesne:

  • usługi finansowe i ubezpieczenia – choć AI mocno podkręci ich rentowność i rozwój, to zatrudnienie w tych branżach może tąpnąć o blisko 24 proc,
  • IT i programowanie – choć technologia przyspieszy rozwój usług informatycznych, automatyzacja powtarzalnego kodu sprawi, że zapotrzebowanie na pracowników w tym sektorze również spadnie.

Schłodzenie na rynku pracy. Płace rosną wolniej od prognoz

W skali całej gospodarki bilans miejsc pracy zależy od jednego kluczowego czynnika: mobilności pracowników i ich zdolności do przekwalifikowania się. Jeśli Polacy będą elastycznie zmieniać zawody, rynek pracy niemal nie odczuje wstrząsu (ubytek zaledwie 3 tys. etatów). Jeśli jednak elastyczność zawiedzie, automatyzacja zlikwiduje netto aż 341 tysięcy miejsc pracy.

Nowy układ sił w budżecie

Przetasowania na rynku pracy bezpośrednio uderzą w strukturę dochodów podatkowych państwa. Zastąpienie części etatów algorytmami oznacza automatyczny spadek wpływów z podatków bezpośrednich.

Z szacunków Banku Światowego wynika, że rewolucja AI będzie obniżać wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych oraz ze składek na ubezpieczenia społeczne, a skala tego spadku w 2026 r. wyniesie 0,2 proc. PKB w przypadku PIT oraz 0,6 proc. PKB w przypadku składek.

Ubytek ten zostanie jednak częściowo zrekompensowany w innych miejscach. Wyższa efektywność i zyski przedsiębiorstw przełożą się na wzrost wpływów z CIT (o 0,1 proc. PKB). Z kolei bogatsze społeczeństwo i większa konsumpcja wygenerują dodatkowe wpływy z podatku VAT (o 0,3 proc. PKB).

Dla rządu to jasny sygnał: system podatkowy oparty w większości na opodatkowaniu pracy będzie musiał zostać zrewidowany, gdy głównym motorem produktywności staną się maszyny i algorytmy.

Zobacz też