Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Rządowa reforma pod ostrzałem. Brak konsultacji, wyższy CIT i uderzenie w polski biznes?

Zapowiedź kompleksowej reformy podatkowej przedstawiona przez premiera Donalda Tuska oraz ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego wywołała sprzeciw środowisk gospodarczych i opozycji. Rządowy plan zakłada wprawdzie pewne ulgi w podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT), jednak ich koszty ma pokryć drastyczne podniesienie obciążeń dla firm (CIT, ryczałt).

Źródło: Andrzej Domański/fot. Krystian Maj/KPRM

Krytycy wskazują na brak przewidywalności, brak konsultacji ze stroną społeczną oraz ryzyko zahamowania inwestycji. Zgodnie z obietnicami gabinetu Tuska, korekta w PIT ma być ukłonem w stronę klasy średniej, cierpiącej z powodu tzw. zimnej progresji podatkowej. Wszystko wskazuje jednak na to, że projekt natrafi na opór ze strony Pałacu Prezydenckiego, a środowiska biznesowe przestrzegają przed falą drożyzny i obniżeniem konkurencyjności polskiej gospodarki.

Drobny oddech w PIT finansowany z kieszeni przedsiębiorców?

Przedstawiony pakiet zakłada łagodne zmiany w skali podatkowej dla osób fizycznych przy jednoczesnym uszczelnieniu i podniesieniu stawek dla sektora przedsiębiorstw. Zmiany w PIT obejmują podniesienie pierwszego progu podatkowego ze 120 tys. zł do 130 tys. zł rocznie, wprowadzenie stawki 24% w przedziale 130–150 tys. zł oraz utrzymanie najwyższej stawki 32% powyżej 150 tys. zł.

Według analityków Erste Bank Polska, na tych rozwiązaniach zyskają osoby zarabiające powyżej 11,9 tys. zł brutto miesięcznie (ok. 3,5 mln osób), zaś maksymalny zysk wyniesie 3600 zł rocznie (300 zł miesięcznie) dla zarabiających powyżej 14,8 tys. zł brutto. Łączny koszt tej operacji dla budżetu oszacowano na około 10 mld zł.

Aby sfinansować ulgi, rząd proponuje podwyżkę stawki CIT z 19% do 22% dla firm oraz grup kapitałowych, których roczne przychody przekraczają 50 mln euro (ok. 200 mln zł). Jednocześnie zaplanowano ośmiokrotne obniżenie limitu przychodów uprawniającego do rozliczania ryczałtem – z obecnych 2 mln euro do zaledwie 250 tys. euro (ok. 1 mln zł).

Uzupełnieniem pakietu jest zwiększenie daniny solidarnościowej dla osób zarabiających powyżej 1 mln zł rocznie z 4% do 5%. Według szacunków Łukasza Kozłowskiego, głównego ekonomisty Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), same zmiany w CIT i ryczałcie przyniosą budżetowi dodatkowo 8,6 mld zł rocznie.

Rząd proponuje zmiany podatkowe. Jak ekonomiści oceniają nowe pomysły? Sprawdź!

Pałac Prezydencki dystansuje się od projektu

Propozycje rządu spotkały się z chłodną ripostą ze strony prezydenta Karola Nawrockiego. Rzecznik prasowy Kancelarii Prezydenta, Rafał Leśkiewicz, zasugerował na antenie Wirtualnej Polski, że rząd nie powinien brać podpisanej ustawy za pewnik.

Leśkiewicz podkreślił, że przedsiębiorcy zostaną zmuszeni do rekompensowania sobie wyższych podatków podnoszeniem cen towarów i usług, co ostatecznie uderzy w konsumentów. Wyraził też żal, że w poselskiej “zamrażarce” wciąż leży prezydencki projekt “PIT-0. Rodzina na Plus”, który zakładał całkowite zwolnienie z PIT dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci oraz podniesienie drugiego progu do 140 tys. zł.

Z jednej strony rząd chwali się miliardami z unijnej pożyczki SAFE na zbrojenia, a z drugiej argumentuje, że brak środków na podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł wynika z konieczności finansowania armii. Najpierw zobaczmy, jaka będzie propozycja. Na razie mamy tylko zapowiedź, żadnych konkretów” — komentował Rafał Leśkiewicz.

“Cios w splot słoneczny polskiego biznesu”

Równie stanowcze stanowisko zajął był premier Mateusz Morawiecki, szef klubu Rozwój Plus. Podczas konferencji prasowej ocenił, że podniesienie CIT i drastyczne ograniczenie ryczałtu to “cios w splot słoneczny polskiego biznesu”, który najbardziej uderzy w rodzime MŚP oraz klasę średnią, a pominie zagraniczne korporacje. W kontrze Morawiecki zaprezentował alternatywny pakiet zmian podatkowych przygotowany przez Formację Rozwój Plus.

Wśród głównych propozycji opozycji znalazło się podniesienie II progu PIT do 200 tys. zł rocznie oraz obniżenie podatku Belki z 19% do 9,5% dla Polaków inwestujących w krajowe obligacje. Morawiecki zaproponował również wprowadzenie “estońskiego podatku Belki”, czyli odroczenie zapłaty podatku od zysków kapitałowych do momentu wypłaty środków, a także wydłużenie ulgi 0% PIT dla osób do 26. roku życia o kolejne dwa lata, jeśli zdecydują się na dziecko.

Zdaniem byłego premiera, koszt tych propozycji można pokryć bez podnoszenia CIT – poprzez ponowne uszczelnienie luki VAT (potencjał 10–20 mld zł), przywrócenie “mapy akcyzowej” oraz sprawniejszy pobór istniejących danin.

Nadchodzi test dla finansów państwa. Inwestorzy tracą cierpliwość, a Fitch wystawi rating

Biznes zjednoczony w krytyce

Przedstawiciele najważniejszych organizacji pracodawców w Polsce (BCC, Pracodawcy RP, Polska Rada Biznesu, FPP, Północna Izba Gospodarcza) zgodnie podkreślają, że decyzje rządu ogłoszono z dnia na dzień, bez jakiegokolwiek dialogu ze środowiskiem gospodarczym. Największym zarzutem jest złamanie obietnicy co najmniej półrocznego okresu dostosowawczego (vacatio legis) przed wprowadzeniem zmian podatkowych. Ogłaszanie tak istotnych korekt z krótkim wyprzedzeniem niszczy przewidywalność niezbędną do planowania inwestycji i zatrudnienia.

Eksperci wskazują również na pozorną sprawiedliwość wyższego CIT. Próg 50 mln euro przychodów nie oznacza automatycznie wielkiej korporacji – wiele polskich firm z sektora transportu, przetwórstwa czy budownictwa działa na bardzo niskiej marży, generując wysokie obroty przy niewielkim realnym zysku. Jak zauważa Wojciech Kostrzewa z Polskiej Rady Biznesu, wyższa stawka uderzy przede wszystkim w polskie firmy rodzinne, podczas gdy międzynarodowe koncerny bez trudu wykorzystają globalne struktury optymalizacji podatkowej.

Prawdziwym dramatem dla mikrofirm okaże się jednak zmiana w ryczałcie. Spadek limitu z 2 mln do 250 tys. euro najsilniej dotknie profesjonalistów, takich jak informatycy, inżynierowie, lekarze czy doradcy. Zostaną oni zmuszeni do powrotu na skomplikowane księgi przychodów i rozchodów, co podniesie koszty obsługi księgowej, zmieni zasady naliczania składki zdrowotnej i wystawi ich na 5-procentową daninę solidarnościową.

Przedsiębiorcy apelują, by zamiast podnosić podatki i gmatwać przepisy, rząd skupił się na racjonalizacji wydatków publicznych. Zapowiedzi kolejnych zmian podatkowych ogłaszanych z tygodnia na tydzień tylko pogłębiają rynkową niepewność.

źródło: PAP, Business Insider, Forsal, RP

Zobacz też