Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Budżet pod presją długu. Styczniowy deficyt zwiastuje rekordowo trudny rok

Początek 2026 roku przynosi pierwsze sygnały ostrzegawcze dla finansów publicznych. Choć nominalnie dziura budżetowa po styczniu wydaje się niewielka, dynamika wzrostu wydatków, a zwłaszcza kosztów obsługi zadłużenia, budzi uzasadniony niepokój ekonomistów.

Źródło: Andrzej Domański/fot. Krystian Maj/KPRM

Ministerstwo Finansów oszacowało styczniowy deficyt na poziomie 3,72 mld zł, co stanowi zaledwie 1,4 proc. planu na cały rok, jednak w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku wyrwa w kasie państwa pogłębiła się o blisko 17 proc.

Tegoroczny plan zakłada rekordowy deficyt na poziomie 271,7 mld zł. Główne ciężary, które będą determinować kondycję budżetu w nadchodzących miesiącach, to przede wszystkim rozbudowane programy socjalne, ambitne zakupy zbrojeniowe oraz coraz droższa obsługa zaciągniętych wcześniej zobowiązań. Styczeń był jedynie przygrywką do tego, co wydarzy się w dalszej części roku, gdy kumulacja wydatków objawi się z pełną mocą.

Podatkowy wzrost nie nadąża za wydatkami

Strona dochodowa budżetu na pierwszy pierwszy rzut oka prezentuje się solidnie. Dochody państwa wyniosły ponad 55,5 mld zł, z czego lwią część stanowiły wpływy z podatków pośrednich, takich jak VAT i akcyza, które przyniosły 50,4 mld zł.

To wynik o 18,6 proc. lepszy niż przed rokiem, choć diabeł tkwi w szczegółach. Podczas gdy wpływy z podatku bankowego wzrosły o 6,3 proc., a z CIT o skromne 1,6 proc., odnotowano wyraźne spadki w obszarze ceł oraz samej akcyzy.

Inflacja pod kontrolą, ale z “psikusem”. Jest szansa na obniżki stóp procentowych? Sprawdź!

Ten ostatni trend jest prawdopodobnie efektem ucieczki producentów przed podwyżkami danin na alkohol i wyroby tytoniowe, którzy zaopatrzyli rynek w towary ze starą banderolą jeszcze przed zmianą przepisów.

Największym obciążeniem dla styczniowych statystyk po stronie dochodów okazał się podatek PIT. Ze względu na masowe zwroty nadpłat, przepływy w tej kategorii były ujemne i wyniosły minus 7,4 mld zł. Choć ujemny bilans w styczniu jest zjawiskiem powtarzalnym, tegoroczna skala wypłat z budżetu była o 730 mln zł wyższa niż w ubiegłym roku, co dodatkowo obciążyło bieżącą płynność finansową państwa.

Pułapka odsetkowa i demograficzne wyzwania

Najbardziej alarmującym punktem raportu Ministerstwa Finansów jest niemal dwukrotny wzrost kosztów obsługi długu krajowego. Państwo wydało na ten cel w styczniu 8,2 mld zł, co oznacza wzrost o 99,7 proc. rok do roku. Jest to bezpośredni skutek wieloletniej polityki deficytowej, która wymusza rolowanie starych papierów dłużnych na gorszych warunkach.

Choć rynkowe oprocentowanie polskich obligacji wykazuje obecnie tendencję spadkową, budżet odczuje to z dużym opóźnieniem, dopiero w momencie emisji nowych serii papierów wartościowych zamieniających te wyżej oprocentowane.

Równie trudna sytuacja panuje w sektorze ubezpieczeń społecznych. Dotacje do FUS wzrosły o ponad 41 proc., osiągając poziom 3,4 mld zł. Zjawisko to obnaża pogłębiającą się lukę między wpłatami od osób pracujących a rosnącymi potrzebami systemu emerytalno-rentowego.

Gospodarczy prymus Europy? Polska kończy rok z najmocniejszym wynikiem od lat

Autorzy opracowania wskazują, że ten niekorzystny trend wynika z kombinacji dwóch czynników: wzrostu bezrobocia oraz nieubłagalnej demografii, objawiającej się systematycznym przyrostem liczby emerytów w strukturze społecznej.

Wszystkie te dane składają się na obraz budżetu, który mimo rosnących wpływów z konsumpcji, musi mierzyć się z coraz wyższymi kosztami stałymi. W nadchodzących kwartałach to właśnie elastyczność w zarządzaniu długiem i presja wydatków sztywnych będą kluczowymi wyzwaniami dla stabilności polskiego systemu finansowego.

źródło: Business Insider

Zobacz też