
Deregulacja 2.0. Rząd szykuje legislacyjne trzęsienie ziemi?
Dotychczasowa deregulacja opierała się na punktowych korektach prawa, ale rząd Donalda Tuska zamierza zmienić kurs. W nowym etapie – nazwanym roboczo “Deregulacja 2.0” – chodzi o coś więcej niż upraszczanie formularzy. Cel to gruntowna modernizacja przepisów od inwestycji po podatki, z większym udziałem społeczeństwa obywatelskiego i jasnymi zasadami gry.

Od miesięcy rząd przyjmuje dziesiątki projektów upraszczających przepisy – wiele z nich to efekt intensywnych prac zespołu ds. deregulacji kierowanego przez Macieja Berka. Dotychczas udało się wdrożyć już 129 zmian, a kolejne 88 są w trakcie realizacji. To jednak dopiero początek.
– Nie możemy już działać metodą drobnicy legislacyjnej. Potrzebujemy całościowego spojrzenia na konkretne dziedziny i przemyślanych reform – mówi osoba zbliżona do rządu, cytowana przez Business Insider Polska.
Nowy kierunek to kompleksowe zmiany w prawie pracy, podatkach, egzekucji należności czy funkcjonowaniu administracji. Przykład? Planowane jest umożliwienie zawierania umów o pracę w formie elektronicznej – to rewolucja w stosunkach pracowniczych, która ma skrócić formalności i uprościć rekrutację.
Deregulacja tylko na papierze? Komentarz eksperta. Sprawdź szczegóły!
Nowa jakość konsultacji społecznych
W ramach Deregulacji 2.0 rząd chce postawić na większy udział partnerów społecznych. Ale – jak zapowiadają rozmówcy Business Insider Polska – nie chodzi o konsultacyjną fikcję czy masową wysyłkę projektów do setek organizacji.
Zamiast tego planowane są wstępne spotkania z przedstawicielami kluczowych środowisk przed rozpoczęciem prac legislacyjnych. To reakcja na dotychczasowe zarzuty – m.in. ze strony adwokatów Grzegorza Prigana i Karola Pachnika – że nie zawsze wiadomo, kto faktycznie reprezentuje stronę społeczną i czy nie dochodzi do niejawnego lobbingu.
Nowe podejście ma zapewnić przejrzystość i wyeliminować wątpliwości co do intencji uczestników procesu deregulacyjnego. To także próba nadania większego znaczenia opiniom organizacji pozarządowych, samorządów i branżowych ekspertów.
Lista priorytetów
Choć szczegółowy plan zmian wciąż powstaje, już teraz wiadomo, że priorytetem stanie się:
- usprawnienie systemu egzekucji – chodzi o szybsze odzyskiwanie należności w przypadku sporów, w których nie ma wątpliwości co do zasadności roszczenia,
- rozszerzenie stosowania tzw. milczącej zgody, czyli mechanizmu, w którym brak odpowiedzi urzędu traktowany jest jako akceptacja,
- zmiany w zatrudnianiu lekarzy orzeczników ZUS, co ma poprawić dostępność orzecznictwa dla obywateli i odciążyć system.
Te działania mają nie tylko uprościć życie przedsiębiorcom, ale również przyspieszyć procedury administracyjne i zredukować biurokrację w najbardziej uciążliwych obszarach.
“Deregulacja jest priorytetem”. Przełom już w lipcu? [WYWIAD]
Duet napędzający zmiany
Za pierwszą falą deregulacji stoi inicjatywa “SprawdzaMY” Rafała Brzoski, wsparta przez zespół rządowy kierowany przez Macieja Berka – ministra w KPRM i szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów. To właśnie Berek, stosując – jak określają to urzędnicy – “korporacyjno-przymuszającą metodę zarządzania”, wymusił na resortach dostarczanie projektów deregulacyjnych jako warunku przyjęcia innych ustaw.
Efekt? Na 125 projektów ustaw procedowanych w Sejmie, aż 66 miało charakter deregulacyjny. Udało się przełamać legislacyjne bezwładności i wyznaczyć nowe standardy w zarządzaniu procesem zmian.
Jak mówią źródła rządowe, najlepiej spisali się urzędnicy z resortów: finansów, sprawiedliwości, funduszy i rozwoju regionalnego oraz rodziny.
Zmiana kultury legislacyjnej?
Nowa fala deregulacji może nie tylko zmienić konkretne przepisy, ale również wpłynąć na kulturę stanowienia prawa w Polsce. Zamiast nieczytelnych nowelizacji, prowadzonych w pośpiechu i bez konsultacji, rząd zapowiada bardziej przejrzyste, skoordynowane działania.
To poważne wyzwanie. Od lat polskie prawo jest krytykowane za nadprodukcję przepisów, brak systematyczności oraz trudność w interpretacji. Według raportów Banku Światowego i OECD, to właśnie złożoność regulacyjna jest jednym z głównych hamulców wzrostu produktywności w sektorze MŚP.
Dlatego kluczowym celem Deregulacji 2.0 ma być ograniczenie ryzyka regulacyjnego – zwłaszcza dla mikro i małych firm, które nie dysponują zapleczem prawnym i księgowym na poziomie dużych korporacji.
Podsumowanie procesu deregulacji. Co mówią przedsiębiorcy? Sprawdź!
Systemowa zmiana czy polityczny projekt?
Choć cele nowego etapu deregulacji brzmią ambitnie, pytanie pozostaje otwarte: czy rząd zdoła przełożyć deklaracje na skuteczne reformy? Kluczem będzie nie tylko jakość proponowanych przepisów, ale i umiejętność ich wdrażania – przy ograniczonych zasobach administracji i rosnącej presji społecznej.
Jedno jest pewne: Deregulacja 2.0 ma szansę stać się jednym z najbardziej przełomowych projektów legislacyjnych tej dekady – pod warunkiem, że będzie oparta na otwartości, współpracy i rzetelnej analizie skutków regulacji.
Jeśli rząd rzeczywiście porzuci “drobnicę legislacyjną” i postawi na odważne, spójne zmiany – to polscy przedsiębiorcy i obywatele mogą na tym realnie zyskać.
źródło: Business Insider

