
Nadchodzi bat na nieterminowych pracodawców? Spóźniona pensja to automatyczne odsetki
Spóźniająca się wypłata to koszmar każdego pracownika, który musi na czas opłacić rachunki, czynsz czy ratę kredytu. Rząd szykuje jednak rewolucję, która ma raz na zawsze ukrócić darmowe kredytowanie się firm kosztem zatrudnionych. Nowy projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, który trafił już do Sejmu, przewiduje surowe konsekwencje dla pracodawców spóźniających się z przelewami. Zmiany – jeżeli sprawnie przejdą cały proces legislacyjny – mają wejść w życie na początku 2027 roku.

Najważniejszą i najbardziej wyczekiwaną przez pracowników zmianą jest wprowadzenie mechanizmu automatycznych odsetek za opóźnienie w wypłacie wynagrodzenia. Obecnie dochodzenie takich należności bywa drogą przez mękę. Pracownik, który nie otrzymał pensji na czas, musi sam upomnieć się o dodatkowe pieniądze, składać oficjalne wnioski, a w skrajnych przypadkach iść do sądu i udowadniać, że z powodu braku gotówki poniósł konkretną szkodę.
Od 2027 roku ten uciążliwy proces przejdzie do historii. Odsetki będą naliczane przez pracodawcę automatycznie, począwszy od pierwszego dnia następującego po oficjalnym terminie wypłaty. Co niezwykle istotne, dodatkowe środki mają być przelewane na konto pracownika razem z zaległą pensją, bez konieczności podejmowania jakichkolwiek działań z jego strony. To proste rozwiązanie ma drastycznie zwiększyć dyscyplinę płatniczą w polskich firmach.
Trzy miesiące bez pensji? Szefowi grozi ograniczenie wolności
Projektowane przepisy uderzają również w najbardziej jaskrawe przypadki łamania praw pracowniczych, czyli w uporczywe unikanie płacenia za wykonaną pracę. Nowe regulacje wprowadzają zaostrzoną odpowiedzialność karną dla pracodawców, którzy nie wypłacają pensji przez okres trzech miesięcy.
W sytuacjach, w których zatrudniony sumiennie wywiązywał się ze swoich obowiązków, a mimo to przez kwartał nie zobaczył na koncie ani grosza, pracodawcy grozić będzie potężna grzywna. Dolny próg kary finansowej ma wynieść 5 tysięcy złotych, a maksymalny aż 60 tysięcy złotych. Co więcej, w szczególnie rażących przypadkach sąd będzie mógł orzec wobec nieuczciwego przedsiębiorcy karę ograniczenia wolności.
Koniec ery “śmieciówek”? Posypały się pierwsze skargi!
Dwukrotny wzrost kar za łamanie praw pracowniczych
W 2027 roku drastycznie wzrosną również ogólne sankcje finansowe za inne przewinienia wobec osób zatrudnionych. Rząd planuje dwukrotne podwyższenie maksymalnego wymiaru kar.
Obecnie za wykroczenia przeciwko prawom pracownika – takie jak bezpodstawne obniżenie wynagrodzenia, odmowa udzielenia należnego urlopu wypoczynkowego, opóźnienie w wypłacie pensji czy nieterminowe wydanie świadectwa pracy – grozi mandat od tysiąca do 30 tysięcy złotych. Po wejściu w życie reformy widełki te zmienią się na niekorzyść nieuczciwych firm. Minimalna kara wzrośnie do 2 tysięcy złotych, natomiast maksymalna grzywna poszybuje do poziomu aż 60 tysięcy złotych.
Czysta płaca minimalna bez ukrytych dodatków
Nowa ustawa ma również uporządkować strukturę najniższych wynagrodzeń w kraju. Zgodnie z propozycją resortu pracy, do kwoty minimalnego wynagrodzenia nie będzie już można wliczać żadnych dodatkowych składników. Oznacza to, że premie, nagrody uznaniowe, dodatki funkcyjne oraz inne premie regulaminowe nie będą mogły służyć pracodawcom do “sztucznego” podbijania pensji do wymaganego prawem poziomu. Płaca zasadnicza będzie musiała samodzielnie spełniać wymogi najniższej krajowej.
Warto pamiętać, że na ten moment są to propozycje zmian legislacyjnych. Projekt ustawy został skierowany do pierwszego czytania w Sejmie 11 czerwca 2026 roku, a po zapewne burzliwej debacie poselskiej trafił do dalszych, szczegółowych prac w sejmowych komisjach: Gospodarki i Rozwoju oraz Polityki Społecznej i Rodziny. Do 2027 roku przedsiębiorcy mają więc czas, aby przygotować swoje działy finansowo-kadrowe na nadchodzące zaostrzenie przepisów.
źródło: Forsal, PAP

