
Podatek cyfrowy w Polsce. “Globalni giganci nie opuszczą…”
Polska wkracza w decydującą fazę walki o opodatkowanie największych korporacji technologicznych. Ministerstwo Cyfryzacji złożyło wniosek o wpisanie do wykazu prac legislacyjnych projektu ustawy o tzw. podatku cyfrowym.

Nowa danina, zaproponowana na poziomie do 3 proc., ma objąć firmy o globalnych przychodach przekraczających miliard euro, które w Polsce generują obroty powyżej 25 mln zł. Choć giganci z Doliny Krzemowej z pewnością będą protestować, eksperci uspokajają: polska gospodarka jest zbyt atrakcyjna, by ryzykować wyjście z rynku.
Dr Jarosław Kopeć z Fundacji Instrat, która przygotowała ekspertyzę na zlecenie resortu, podkreśla, że argumentacja korporacji o rzekomej szkodliwości nowych przepisów jest jedynie grą interesów.
“Polska jest dużą, silną gospodarką i dużym polem gry dla tego rodzaju podmiotów, dlatego sądzę, że to jest dla nich akceptowalne, chociaż oczywiście będą w swoim interesie argumentować, że nie. Wydaje mi się, że to jest nie tylko uzasadnione, ale też możliwe, ponieważ te przedsiębiorstwa nie będą skłonne zrezygnować z działalności na polskim rynku”.
“Obawialiśmy się, że zagraniczne podmioty »wyjdą z Europy«., jeśli wprowadzimy RODO. Wprowadziliśmy RODO, a amerykańskie podmioty zdecydowały się po prostu dostosować do europejskich regulacji. Z podatkiem cyfrowym wierzę, że będzie podobnie” – dodaje.
Finansowanie dobrostanu zamiast “kary”
Zgodnie z założeniami, opodatkowaniu podlegałyby przychody z reklam personalizowanych, prowadzenia platform typu marketplace, mediów społecznościowych oraz sprzedaży danych użytkowników. Ekspert Instratu zaznacza jednak, że celem regulacji nie jest represja, lecz przywrócenie równowagi i kontroli nad cyfrową przestrzenią.
“Podatek cyfrowy nie jest po to, żeby ukarać jakieś podmioty. Podatek cyfrowy jest po to, żeby skłonić je, aby poddały się kontroli i nadzorowi europejskiego prawa. Jeśli będziemy przyjmowali prawa, które będą wymierzone na przykład w walkę z hejtem, z różnymi formami przemocy i przestępczości cyfrowej, będzie nam dużo łatwiej zmuszać podmioty nim objęte do tego, żeby tego prawa przestrzegały”.
Polska gospodarka w natarciu. Najnowsze dane GUS z nadzieją na “czwórkę z przodu”?
Kontrowersję budzi jednak sposób dystrybucji pozyskanych środków. Pierwotnie planowano utworzenie celowego funduszu, z którego finansowano by wsparcie mediów, dobrostan dzieci i rodzin oraz budowę suwerennej infrastruktury cyfrowej.
Obecnie resort zdaje się rezygnować z tego rozwiązania, co budzi zastrzeżenia analityków. Środki te powinny bowiem trafiać bezpośrednio na niwelowanie negatywnych skutków obecności cyfrowych gigantów w polskim życiu społecznym.
Pułapka “pozornych” przetargów i dominacja Microsoftu
Dyskusja o podatku cyfrowym jest nierozerwalnie związana z walką o suwerenność technologiczną. Obecnie polska administracja publiczna znajduje się w głębokiej zależności od dostawców spoza Unii Europejskiej, głównie z USA.
Raport Fundacji Instra “Zamówienia na pozór otwarte” obnaża skalę tego problemu: aż 99 proc. przeanalizowanych zamówień na oprogramowanie biurowe w 2025 roku zostało sformułowanych tak, by wykluczyć konkurencję dla Microsoftu.
“Polscy urzędnicy rozpisując zamówienia publiczne na oprogramowanie biurowe np. do urzędów gmin, robią wszystko, żeby nie mógł wygrać tego przetargu ktoś inny niż Microsoft. Firmy, które dostarczają np. oprogramowanie chmurowe czy biurowe, robią bardzo dużo, żeby rezygnacja z ich usług była bardzo trudna i kosztowna. W związku z czym, jesteśmy więźniami decyzji technologicznych, które podjęliśmy dawno temu, a europejskie podmioty nie mają za bardzo szans na rywalizację z tymi monopolistami”.
Rynek pracownika w fazie wyczekiwania. Spada optymizm zawodowy Polaków
Droga do suwerenności cyfrowej
Odzyskanie kontroli nad tym, jak wykorzystywane są dane obywateli i jak funkcjonuje krytyczna infrastruktura, staje się priorytetem w obliczu napiętej sytuacji międzynarodowej. Aby suwerenność cyfrowa stała się faktem, konieczne jest odejście od „bezpiecznych” zakupów u globalnych monopolistów na rzecz rodzimych rozwiązań.
Dr Kopeć wskazuje na konieczność stworzenia jasnych wytycznych dla urzędników, aby wybór alternatywnego dostawcy nie wiązał się dla nich z ryzykiem dyscyplinarnym. Postuluje również finansowanie pilotażowych wdrożeń, w które polski biznes chętnie by się zaangażował.
“Chcemy odzyskać kontrolę nad tym, z jakich technologii korzystamy, gdzie one powstają i czy respektują polskie i europejskie prawo. I na tym polega ten ruch w kierunku suwerenności, który nabiera bardzo mocnego rozpędu w Komisji Europejskiej i mam nadzieję, że podobnego rozpędu nabierze w Polsce. Moja teza jest taka, że wprowadzając alternatywne rozwiązania ograniczymy koszty, zwiększymy bezpieczeństwo i suwerenność”.
Obecnie rząd wydaje się zdeterminowany, by przeprowadzić projekt przez parlament. Największymi znakami zapytania pozostają ostateczna forma rozdysponowania wpływów z podatku oraz ryzyko weta ze strony prezydenta.

