
Rynek pracy w kleszczach. Polacy spokojni mimo rekordowej stopy bezrobocia?
Polski rynek pracy wysyła najbardziej niepokojące sygnały od ponad czterech lat. Oficjalne dane Głównego Urzędu Statystycznego za styczeń 2026 roku potwierdzają: stopa bezrobocia wzrosła do poziomu 6 proc., osiągając pułap nienotowany od września 2021 roku.

Paradoksalnie, mimo rekordowej fali zwolnień grupowych w ubiegłym roku, większość pracujących Polaków wciąż czuje się bezpiecznie. Czy to “cisza przed burzą”?
Styczniowy raport GUS nie pozostawia złudzeń – okres rekordowo niskich wskaźników mamy już za sobą. Stopa bezrobocia rejestrowanego skoczyła do 6,0 proc. (z 5,7 proc. w grudniu). Choć dane te są minimalnie lepsze od wcześniejszych, pesymistycznych szacunków resortu pracy, to w liczbach bezwzględnych sytuacja wygląda poważnie: bez zajęcia pozostaje już 934,1 tys. osób.
Koniec ery “rynku pracownika”? Niepokojące dane o ofertach
To, co budzi największy lęk ekonomistów, to nie sam wzrost stopy bezrobocia – który w styczniu ma często charakter sezonowy – ale gwałtowne załamanie po stronie popytu na pracę. Liczba nowych ofert zgłaszanych do urzędów pracy drastycznie zmalała, co sugeruje, że firmy przeszły w tryb defensywny.
W styczniu 2026 roku w urzędach zarejestrowano zaledwie 26,3 tys. nowych ofert pracy. Skala zapaści jest uderzająca, jeśli zestawimy to z analogicznym okresem ubiegłego roku, kiedy ofert było aż 88,5 tys. Załamanie w tworzeniu nowych miejsc pracy trwa nieprzerwanie od października ubiegłego roku, co może oznaczać, że na szybką poprawę statystyk w nadchodzących miesiącach nie ma co liczyć.

Armia bezrobotnych bez wsparcia finansowego
Szczególnie niepokojący obraz wyłania się z analizy struktury bezrobocia. Okazuje się, że ogromna większość osób zarejestrowanych w urzędach pozostaje bez środków do życia.
- Aż 802,9 tys. osób (85,9 proc. ogółu bezrobotnych) nie posiada prawa do zasiłku. To wzrost o 96 tys. osób w ujęciu rok do roku.
- Zjawisko bezrobocia długotrwałego (powyżej 12 miesięcy) dotyczy już 347,4 tys. osób.
Tak duży odsetek osób bez prawa do świadczeń sugeruje, że część bezrobotnych wypadła z systemu wsparcia po długim okresie bezowocnych poszukiwań zajęcia, co drastycznie zwiększa ryzyko wykluczenia społecznego.
Polski konsument odporny na mróz? Dane GUS zaskoczyły rynek!
Polska regionalnych kontrastów
Sytuacja na rynku pracy jest mocno zróżnicowana geograficznie. Choć bezrobocie wzrosło w styczniu we wszystkich województwach, dysproporcje między regionami pozostają ogromne. Najtrudniejsza sytuacja panuje na północnym wschodzie kraju – w województwie warmińsko-mazurskim stopa bezrobocia otarła się o barierę psychologiczną, osiągając 9,9 proc.
Na przeciwległym biegunie znajduje się Wielkopolska z wynikiem 3,8 proc. Największą dynamikę wzrostu bezrobocia w skali roku odnotowano jednak w województwie lubuskim (wzrost o 1,2 pkt proc.) oraz w regionach łódzkim, śląskim i zachodniopomorskim (po 0,8 pkt proc.).
Paradoks nastrojów
Mimo że rok 2025 był rekordowy pod względem zwolnień grupowych (zgłoszono ich ponad 97,6 tys., czyli trzykrotnie więcej niż rok wcześniej), nastroje społeczne pozostają zaskakująco stabilne. Z badania UCE Research i platformy ePsycholodzy.pl wynika, że aż 71,6 proc. Polaków nie obawia się utraty pracy w tym roku.
Zaledwie 16,5 proc. badanych deklaruje lęk przed zwolnieniem. Eksperci interpretują to jako sygnał dużej wiary we własne kompetencje i adaptacyjność.
„Poczucie bezpieczeństwa zatrudnienia jest jednym z kluczowych czynników wpływających na dobrostan psychiczny, poziom stresu oraz zaangażowanie w pracę. Osoby, które nie obawiają się utraty pracy, częściej wykazują wyższy poziom motywacji, większą otwartość na rozwój i większe zaufanie wobec pracodawcy” – komentuje Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl.
Polacy obawiają się o przyszłość? Zobacz, jakie są nastroje konsumenckie w lutym
Kto powinien czuć się zagrożony?
Choć ogólny optymizm przeważa, istnieją grupy zawodowe i sektory, w których lęk jest uzasadniony. Współautor raportu, Michał Murgrabia, zauważa, że niepewność coraz częściej puka do drzwi nie tylko pracowników nisko wykwalifikowanych, ale i specjalistów.
“Lęk coraz częściej dotyczy nie tylko stanowisk niskopłatnych, ale także specjalistów w sektorach podlegających automatyzacji. Większe obawy mogą mieć pracownicy wykonujący zadania rutynowe, administracyjne i powtarzalne – szczególnie tam, gdzie wdrażane są rozwiązania automatyzacyjne i narzędzia oparte na AI. W tym przypadku lęk nie zawsze wynika z realnych planów redukcji, lecz z obawy przed długofalową zmianą modelu pracy” – wyjaśnia Michał Pajdak.
Szczególną presję odczuwają obecnie:
- przemysł energochłonny i eksportowy, borykający się z wysokimi kosztami i osłabieniem popytu zagranicznego,
- handel detaliczny – przechodzący procesy konsolidacji i optymalizacji zatrudnienia,
- osoby na niestabilnych umowach – pracownicy z krótkim stażem lub zatrudnieni na umowach cywilnoprawnych mają mniejsze poczucie kontroli nad swoją przyszłością.
Co przyniesie przyszłość?
Mimo “styczniowego zimnego prysznica” w danych GUS, instytucje finansowe i eksperci nie wieszczą katastrofy. Z punktu widzenia twardych danych makroekonomicznych, obecne spowolnienie ma charakter branżowy, a nie systemowy.
NBP w swoich ostatnich projekcjach zakłada, że rok 2026 przyniesie wyższą dynamikę PKB niż rok ubiegły. Rynek pracy, choć obecnie “łapie zadyszkę”, powinien ustabilizować się w drugiej połowie roku.
“Rośnie znaczenie różnic między branżami i regionami. Jedni pracodawcy nadal rekrutują, inni wstrzymują nabory. Z punktu widzenia twardych przesłanek makro, rynek nie wygląda na kryzysowy. Przewiduje się raczej umiarkowane bezrobocie w okolicach ok. 5,4-5,5 proc. w prognozach na lata 2026-2027” – podsumowuje Michał Pajdak.
Wszystko wskazuje na to, że polski rynek pracy przechodzi przez bolesną transformację. Z jednej strony mamy do czynienia z “wycinaniem” nieefektywnych etatów i procesami automatyzacji, z drugiej – z silnym fundamentem konsumpcyjnym, który chroni nas przed masowym bezrobociem.
Kluczowym wyzwaniem dla państwa pozostanie jednak los blisko miliona osób bez pracy, z których większość nie może liczyć nawet na zasiłek.
źródło: PAP, GUS, Bankier, Business Insider

