
Vinted na zakręcie. Między plagą podróbek a masowymi blokadami kont
Vinted, litewski gigant rynku second-hand, który zrewolucjonizował sposób, w jaki Polacy podchodzą do mody używanej, przechodzi obecnie przez jeden z najtrudniejszych okresów w swojej historii.

Platforma, z której korzystają miliony użytkowników, zmaga się z dwoma skrajnymi problemami: z jednej strony zalewa ją fala podróbek i oszustw, z drugiej – uczciwi sprzedawcy padają ofiarą rygorystycznych, a czasem wręcz błędnych działań algorytmów blokujących konta. Sytuacja ta stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo transakcji i zaufanie do serwisu.
Czy twój “domowy remanent” to już firma?
Od początku 2026 roku na forach i grupach dyskusyjnych zawrzało. Tysiące użytkowników Vinted w Polsce ujrzało na swoich ekranach komunikat: “Twoje konto zostało zablokowane”. Powód? Naruszenie punktu regulaminu dotyczącego zakazu sprzedaży komercyjnej.
Platforma, która w swoich założeniach ma służyć dawaniu “drugiego życia” przedmiotom z własnej szafy, coraz agresywniej zwalcza osoby, które podejrzewa o prowadzenie niezarejestrowanej działalności gospodarczej.
Magdalena Szlaz z działu PR Vinted potwierdza, że platforma nie pozwala na sprzedaż komercyjną na standardowych kontach. Systemy bezpieczeństwa szukają konkretnych sygnałów, które mogą świadczyć o tym, że użytkownik nie jest prywatną osobą sprzątającą szafę, lecz handlarzem. Do takich sygnałów należą:
- sprzedaż przedmiotów w kilku rozmiarach lub wariantach kolorystycznych,
- wystawianie dużej liczby fabrycznie nowych rzeczy z metkami,
- używanie profesjonalnych zdjęć katalogowych lub studyjnych,
- reprezentowanie firmy lub sprzedaż w jej imieniu.
Problem polega na tym, że coraz częściej ofiarą tych zasad padają kolekcjonerzy lub osoby, które po prostu mają dużo ubrań. Użytkownicy spekulują, że za “czystki” odpowiadają coraz bardziej bezwzględne algorytmy oparte na sztucznej inteligencji (AI), które potrafią usunąć kilkadziesiąt ogłoszeń w sekundę. Pojawiają się też teorie o “zawiści konkurencji” – użytkownicy wzajemnie zgłaszają swoje profile, co automatycznie uruchamia procedurę blokady.
Uważaj na SMS-y o zwrocie podatku! To mogą być oszuści!
Mit dyrektywy DAC7 i kontroli fiskusa
Wielu sprzedawców wiąże wzmożone blokady z dyrektywą DAC7, która nakłada na platformy obowiązek raportowania do urzędów skarbowych danych o użytkownikach przekraczających limit 30 transakcji rocznie lub zarabiających powyżej 2000 euro.
Vinted stanowczo jednak zaprzecza tym powiązaniom. Przedstawiciele firmy podkreślają, że zasady dotyczące zakazu sprzedaży komercyjnej istniały na długo przed wejściem w życie nowych przepisów podatkowych, a przekroczenie progów DAC7 nie oznacza automatycznie, że ktoś zostanie uznany za sprzedawcę komercyjnego. Niemniej jednak, zbieżność terminów sprawia, że wśród użytkowników narasta niepokój.
Plaga podróbek i bezradność moderacji
Podczas gdy jedni tracą konta za zbyt “profesjonalne” zdjęcia, inni bez przeszkód wystawiają setki podróbek markowych produktów. To największa bolączka kupujących. Platforma stała się rajem dla handlarzy fałszywą elektroniką, obuwiem luksusowych marek czy koszulkami sportowymi.
Użytkownicy skarżą się na nieskuteczność systemu zgłoszeń. Przykład zgłoszonej jako fałszywa koszulki reprezentacji Polski, która mimo jasnych dowodów na nieoryginalność pozostała aktywna w serwisie, pokazuje słabość ludzkiej (lub maszynowej) moderacji.
Inflacja pod kontrolą, ale z “psikusem”. Jest szansa na obniżki stóp procentowych? Sprawdź!
Frustracja rośnie, bo system wydaje się karać uczciwych sprzedawców za drobne błędy techniczne, jednocześnie przymykając oko na zorganizowany handel nielegalnym towarem.
Płatna weryfikacja: rozwiązanie czy dodatkowy podatek?
Vinted wprowadziło usługę weryfikacji autentyczności dla przedmiotów premium i elektroniki. Za kwotę od 20 do 45 zł produkt trafia do centrum w Hamburgu, gdzie specjaliści sprawdzają jego oryginalność.
Choć usługa ta daje pewną warstwę ochrony, nie jest pozbawiona wad. Znane są przypadki, w których towar po pozytywnej weryfikacji okazywał się znacząco różnić od tego na zdjęciach, a mimo to platforma podtrzymywała decyzję o autentyczności.
Rzeczniczka firmy, Alina Butko, zapewnia, że Vinted inwestuje w technologie wykrywania ryzyka i usuwa konta świadomych oszustów. Jednak klienci zadają retoryczne pytanie: dlaczego bezpieczeństwo i pewność zakupu towaru oryginalnego (co powinno być standardem) jest dodatkowo płatne, podczas gdy darmowa moderacja zawodzi?
Podatkowa rewolucja 2026: KSeF dla ochotników, a Twój e-PIT czeka na miliony Polaków!
Co zrobić, gdy spotka cię blokada?
Jeśli Twoje konto zostało zablokowane, masz prawo do odwołania się od tej decyzji. Vinted daje na to 6 miesięcy. Warto przygotować dowody:
- paragony lub faktury zakupu przedmiotów (jeśli je posiadasz),
- zdjęcia metek wewnętrznych i detali potwierdzających oryginalność,
- wyjaśnienie, skąd pochodzi duża liczba przedmiotów (np. wieloletnia kolekcja).
Jeśli odwołanie przez system nie przyniesie skutku, użytkownicy mogą szukać pomocy u organów pozasądowego rozstrzygania sporów lub na drodze sądowej.
Przyszłość handlu z drugiej ręki
Vinted stoi przed ogromnym wyzwaniem. Musi znaleźć złoty środek między eliminacją oszustów oferujących podróbki a utrzymaniem na platformie lojalnych, aktywnych użytkowników, którzy sprzedają dużo, ale nadal prywatnie.
Obecna sytuacja, w której algorytmy działają “na oślep”, może doprowadzić do odpływu sprzedawców na konkurencyjne platformy, takie jak OLX czy Allegro Lokalnie. Skuteczność zapowiadanych zmian w narzędziach bezpieczeństwa poznamy dopiero w nadchodzących latach, ale już dziś widać, że “sielankowy” handel używanymi ubraniami stał się polem bitwy o wiarygodność.

