
Wynagrodzenia w górę. Dane GUS studzą optymizm?
W lipcu 2025 r. przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 8905,63 zł brutto – poinformował Główny Urząd Statystyczny. To wzrost o 7,6 proc. w skali roku, jednak wynik okazał się słabszy od prognoz ekonomistów, którzy spodziewali się dynamiki płac na poziomie 8,6 proc. Miesiąc do miesiąca średnie wynagrodzenie wzrosło jedynie o 0,3 proc., co oznacza wyraźne wyhamowanie tempa podwyżek.

Choć dynamika płac spowalnia, wynagrodzenia wciąż rosną szybciej niż ceny w sklepach. W lipcu inflacja wyniosła 3,1 proc., co oznacza, że realny wzrost pensji sięgnął 4,5 proc. rok do roku. To wynik wciąż korzystny na tle Europy, ale zarazem słabszy niż w pierwszej połowie roku, gdy podwyżki płac utrzymywały dwucyfrową dynamikę.
Warto też zauważyć, że przeciętne wynagrodzenie podawane przez GUS dotyczy wyłącznie firm zatrudniających powyżej 9 pracowników i obejmuje jedynie osoby pracujące na etatach. Po uwzględnieniu mniejszych firm oraz osób zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych średnia płaca byłaby niższa.
Na rękę, po odliczeniu składek ZUS i podatku, przeciętny pracownik otrzymuje około 6400 zł netto. Z kwoty brutto 1220 zł pochłaniają składki emerytalne i rentowe, 690 zł trafia do NFZ, a 590 zł stanowi zaliczka na podatek dochodowy.
Nowe podatki w drodze? Rząd szuka miliardów na łatanie budżetu. Poznaj szczegóły!
Zatrudnienie w dół, fundusz płac pod presją
Dane GUS pokazały również spadek zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. W lipcu liczba etatów wyniosła 6,43 mln, czyli o 0,9 proc. mniej niż rok wcześniej i o 0,1 proc. mniej niż w czerwcu. To nieco gorszy wynik od prognoz rynkowych (-0,8 proc.).
Ekonomiści zwracają uwagę, że malejące zatrudnienie przy hamującym wzroście płac oznacza wolniejszy przyrost funduszu wynagrodzeń. – Lipcowe dane z rynku pracy okazały się słabsze od oczekiwań. Na niższym poziomie znalazła się dynamika zarówno nominalnych, jak i realnych wynagrodzeń, a dodatkowo głębszy od prognoz był spadek zatrudnienia – wskazuje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.
Zdaniem ekspertki, wysokie tempo wzrostu płac w czerwcu mogło wynikać z przesunięć wypłat premii i nagród, co sztucznie zawyżyło wcześniejsze dane. – W lipcu podwyżki były już znacznie skromniejsze – dodaje Kurtek.
Rekordowe plany zwolnień w Polsce? Lepiej było w pandemii? Sprawdź, co nas czeka!
Produkcja przemysłowa pozytywnie zaskoczyła
Na tle słabszych danych z rynku pracy pozytywnie wyróżnia się lipcowa produkcja przemysłowa. Według GUS wzrosła ona o 2,9 proc. rok do roku, podczas gdy rynek spodziewał się wyniku znacznie niższego. Po wyeliminowaniu wpływu czynników sezonowych produkcja zwiększyła się o 1,1 proc. w skali roku i o 0,9 proc. względem czerwca.
Szczególnie mocny był wzrost produkcji dóbr inwestycyjnych – aż o 11,8 proc. Znaczące wzrosty zanotowano też w branży motoryzacyjnej (+11,6 proc.) oraz w sektorze spożywczym (+7,8 proc.). Spadki objęły natomiast produkcję napojów (-6,8 proc.), dóbr konsumpcyjnych trwałych (-4 proc.) oraz energii (-8,9 proc.).
– Mocny start trzeciego kwartału w polskiej gospodarce to dobra wiadomość. Szczególnie cieszy wysoki wzrost dóbr inwestycyjnych, co sugeruje, że firmy planują rozwój pomimo trudniejszego otoczenia rynkowego – komentował minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
RPP bliżej obniżki stóp procentowych
Ekonomiści zgodnie oceniają, że lipcowe dane z rynku pracy otwierają drogę do dalszego łagodzenia polityki pieniężnej. – Wzrost płac zaskoczył po niższej stronie. Rynek pracy nie stanowi obecnie przeszkody dla obniżki stóp procentowych. We wrześniu spodziewamy się cięcia o 25 punktów bazowych – komentują ekonomiści ING Banku Śląskiego.
Podobnego zdania są analitycy mBanku, którzy uważają, że w połączeniu z dobrymi danymi o produkcji przemysłowej sytuacja gospodarcza sprzyja dalszym obniżkom kosztu pieniądza.
– Z dzisiejszego zestawu danych każdy znajdzie coś pozytywnego. Dla RPP wniosek jest prosty – obniżka stóp już we wrześniu wydaje się bardzo prawdopodobna – oceniają.
Co dalej z wynagrodzeniami?
Choć lipcowe dane pokazały spadek dynamiki płac, ich realna siła nabywcza wciąż rośnie, a polski rynek pracy pozostaje relatywnie odporny. Najbliższe miesiące pokażą jednak, czy spowolnienie będzie miało charakter przejściowy, czy też stanie się początkiem dłuższego trendu.
Póki co eksperci podkreślają, że perspektywy zależą od kondycji przedsiębiorstw oraz decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Jeśli tempo wzrostu płac pozostanie niższe, a inflacja utrzyma się w okolicach 3 proc., realne wynagrodzenia nadal będą rosły – choć wolniej niż w pierwszej połowie 2025 r.
źródło: GUS, BusinessInsider, Money, TVN24, Interia

