
Polski rynek pracy. Rekordowe dysproporcje, migracje i lęk
Polski rynek pracy nigdy nie był tak spolaryzowany jak dziś. Dane za trzeci kwartał 2025 r. pokazują kraj podzielony na dziesiątki lokalnych rynków, które rozwijają się w zupełnie innym tempie. Z jednej strony są metropolie z rekordowo niskim bezrobociem i najwyższymi wynagrodzeniami. Z drugiej – regiony, gdzie stopa bezrobocia przekracza 20 proc., a jedna oferta pracy przyciąga dziesiątki kandydatów. Średnie krajowe przestają cokolwiek wyjaśniać.

Mazowsze pozostaje naturalnym punktem odniesienia, a jego pozycja tylko się umacnia. Według regionalnych raportów Randstad, średnie miesięczne wynagrodzenie w okresie styczeń-wrzesień 2025 r. wyniosło tam 10 213 zł brutto.
Na końcu krajowego zestawienia plasuje się województwo warmińsko-mazurskie, gdzie przeciętna pensja sięga 7 310 zł brutto. Różnica przekracza więc 2 600 zł miesięcznie i ponad 31 tys. zł rocznie.
Tak duże dysproporcje nie dotyczą wyłącznie najbiedniejszych regionów. Nawet silne ośrodki przemysłowe i usługowe, takie jak Śląsk czy Małopolska, pozostają wyraźnie za liderem. Warszawa funkcjonuje dziś w innej lidze niż większość kraju – zarówno kosztowej, jak i płacowej – drastycznie zawyżając ogólnokrajowe wskaźniki.
Rynek pracy wyhamowuje. Zwłaszcza te grupy dłużej szukają pracy
Metropolie jako wyspy dobrobytu
Największe miasta są obecnie głównym motorem rynku pracy. Poznań ze stopą bezrobocia na poziomie 1,3 proc., Warszawa z 1,6 proc. oraz największe ośrodki na Górnym Śląsku, gdzie bezrobocie waha się między 1,5 a 2 proc., tworzą rzeczywistość, w której to pracodawcy rywalizują o kandydatów. Różnica pomiędzy metropoliami a resztą kraju staje się coraz bardziej wyraźna.
Efekt? Duże miasta zasysają kapitał ludzki z regionów peryferyjnych. Dla młodych ludzi z Podlasia, Warmii, Mazur czy części Podkarpacia przeprowadzka do aglomeracji przestaje być wyborem, a staje się koniecznością. Lokalnym rynkom brakuje impulsów rozwojowych, a od wielu lat obserwujemy utrwalanie się zjawiska drenażu talentów.
Młodzi znajdują pracę najszybciej. Rynek pracy coraz bardziej zróżnicowany?
Dwa różne rynki pracy
Pod spójną narracją o rekordowo niskim bezrobociu kryją się drastyczne kontrasty regionalne. W powiecie szydłowieckim stopa bezrobocia sięga 21 proc., choć od Warszawy dzieli go niespełna dwie godziny jazdy. Podobne różnice widać na Dolnym Śląsku, gdzie Wrocław notuje 2,2 proc. bezrobocia, a powiat górowski 15,2 proc.
To dowód na to, że w Polsce równolegle funkcjonują dwa zupełnie odmienne rynki pracy. W metropoliach to pracownik dyktuje warunki, natomiast w regionach peryferyjnych to pracodawca jest stroną dominującą. Oba światy rozwijają się obok siebie, ale nie mają punktów stycznych.
Zaskakujące dane
Jedną z najbardziej nieoczywistych tendencji 2025 roku jest rosnący udział bezrobotnych z wyższym wykształceniem w dużych miastach. W Warszawie stanowią oni 35 proc. zarejestrowanych bezrobotnych, w Krakowie 31 proc., a w Poznaniu 36 proc. To poważny sygnał ostrzegawczy, który ujawnia strukturalne niedopasowanie edukacji do potrzeb rynku.
W metropoliach powstała nadpodaż kompetencji humanistycznych, administracyjnych i biurowych. Jednocześnie w całym kraju brakuje specjalistów technicznych: elektryków, kierowców, operatorów maszyn czy spawaczy.
Kontrast jest szczególnie widoczny w regionach wschodnich, gdzie osoby po studiach stanowią jedynie 10–16 proc. bezrobotnych.
Rynek pracy w 2026 roku. To nas czeka?
Stabilność ważniejsza niż rozwój
Rok 2025 przyniósł zmianę mentalności pracowników. Choć wynagrodzenie wciąż jest główną motywacją do zmiany pracy, coraz większą rolę odgrywa lęk przed problemami finansowymi pracodawcy. Aż 29 proc. zatrudnionych obawia się niewypłacalności, redukcji etatów lub utraty płynności finansowej firmy.
Jednocześnie ponad połowa ankietowanych deklaruje, że nie planuje zmiany miejsca pracy. Nie wynika to z przywiązania do pracodawcy, lecz z rosnącej ostrożności. W warunkach podwyższonej niepewności makroekonomicznej stabilność zatrudnienia stała się nową walutą na rynku pracy.
Rynek pracy w Polsce. Te branże zatrudniają pod koniec roku
Trzy Polskie rynki pracy
Z analizy wynika, że Polska dzieli się dziś na trzy odrębne rzeczywistości: metropolie o ultraniskim bezrobociu i najwyższych wynagrodzeniach; regiony peryferyjne, w których rynek pracy kurczy się szybciej niż populacja; oraz miasta średniej wielkości, które stają się nowymi centrami wzrostu, oferując atrakcyjne połączenie dostępności kadr i umiarkowanych kosztów pracy.
To zróżnicowanie będzie prawdopodobnie pogłębiać się w kolejnych latach. Dla pracowników oznacza to, że kluczowe staną się mobilność i gotowość do zmiany kwalifikacji. Dla firm to, że walka o talenty rozstrzyga się dziś nie tylko wysokością pensji, ale również reputacją, stabilnością i lokalizacją.
źródło: Rynek Pracy Lokalnie Q3 2025, BusinessInsider, Interia

