
Gospodarczy paradoks grudniowy. Czy płace wg GUS wpłyną na decyzję RPP?
Grudniowy raport Głównego Urzędu Statystycznego przyniósł zestaw danych, które wprawiły analityków w osłupienie. Z jednej strony polska gospodarka otrze się niemal o psychologiczną barierę 10 tysięcy złotych średniego wynagrodzenia, wykazując potężną dynamikę płac…

Z drugiej – rynek pracy wysyła niepokojące sygnały: zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw kurczy się niemal nieprzerwanie, a firmy coraz ostrożniej podchodzą do tworzenia nowych etatów.
To “przeciąganie liny” między rosnącymi kosztami pracy a stagnacją w zatrudnieniu staje się kluczowym wyzwaniem dla polskiego biznesu w 2026 roku.
Płace rosną szybciej niż przewidywano?
Grudzień 2025 roku zapisał się w statystykach jako miesiąc spektakularnego odbicia dynamiki płac. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw osiągnęło poziom 9 583,31 zł.
To wzrost o 8,6 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego – wynik, który znacząco przebił rynkowy konsensus, oscylujący wokół 6,9 proc.
Co istotne, przy grudniowej inflacji CPI na poziomie 2,4 proc., realna siła nabywcza Polaków wzrosła o ponad 6 proc. To najwyższy odczyt od sierpnia 2024 roku, co oznacza, że mimo drożyzny, portfele pracowników dużych i średnich firm grubieją.
“Grudniowe dane kwestionują spadkowy trend dynamiki płac w Polsce. Roczne tempo wzrostu płac malało od sierpnia 2022 roku, ale ostatnie dwa miesiące przyniosły przyspieszenie” – zauważają eksperci analizujący dane GUS.
Efekt premii czy trwały trend?
Analitycy największych polskich banków są podzieleni w interpretacji tych wyników. Ekonomiści Banku ING wskazują na utrzymującą się presję płacową, zauważając, że wzrosty objęły sektory o największym udziale w zatrudnieniu, takie jak przetwórstwo przemysłowe (wzrost o 8,8 proc.) czy transport (skok o 13,8 proc.).
Z kolei eksperci Banku Pekao studzą optymizm, sugerując, że grudniowy „wystrzał” to w dużej mierze efekt jednorazowych czynników.
“Raz przełożyli, to pewnie jeszcze raz przełożą”? Sprawdzamy gotowość na KSeF!
“Tak silne zaskoczenie było przede wszystkim efektem trudnych do przewidzenia, wyjątkowo hojnych premii świątecznych i rocznych, które w tym roku były wyższe niż przed rokiem i objęły wiele branż” – oceniają analitycy Pekao.
W strukturze wynagrodzeń GUS uwzględnia bowiem nie tylko pensję zasadniczą, ale również nagrody uznaniowe, wypłaty z zysku, a także specyficzne dla tego okresu dodatki, jak choćby te z okazji Barbórki.
Kto zarabia najwięcej? Górnictwo wciąż na szczycie
Tradycyjnie grudniowe zestawienie płac zdominowały branże wydobywcze. Dzięki kumulacji barbórkowych premii i nagród rocznych, przeciętne wynagrodzenie w górnictwie wyniosło astronomiczne 21 430,22 zł brutto. To ponad dwukrotnie więcej niż średnia dla całego sektora przedsiębiorstw.
Na podium znalazły się również:
- leśnictwo i rolnictwo – gdzie odnotowano potężną dynamikę wzrostu płac o blisko 37 proc. rdr.,
- energetyka, gazownictwo i ciepłownictwo – z przeciętną płacą na poziomie 15 286,37 zł,
- informacja i komunikacja (IT) – sektor, który regularnie utrzymuje się w czołówce z zarobkami bliskimi 15 tys. zł.
Na przeciwległym biegunie pozostają pracownicy administracji oraz branży HORECA (hotele i gastronomia), gdzie zarobki wciąż należą do najniższych w zestawieniu.
Druga strona medalu: etaty znikają z rynku?
Równolegle do rosnących płac, GUS raportuje kontynuację negatywnego trendu w zatrudnieniu. W grudniu 2025 roku przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 6410,3 tys. etatów. W ujęciu rocznym oznacza to spadek o 0,7 proc.
W całym 2025 roku z polskiej gospodarki ubyło łącznie 43,4 tys. etatów. To sygnał, że firmy zamiast zwiększać zespoły, stawiają na ich optymalizację lub redukcję. Najczęściej jako czynniki kurczenia zatrudnienia wymienia się:
- koszty i konkurencja – rosnąca presja kosztowa oraz silna konkurencja zagraniczna (szczególnie w przetwórstwie przemysłowym) zmuszają przedsiębiorstwa do ograniczania rekrutacji,
- optymalizacja i automatyzacja – wiele firm poszukuje nowych rozwiązań, które pozwolą im na redukcję etatów lub ograniczają koszta poprzez wprowadzanie rozwiązań AI.
- demografia – starzenie się społeczeństwa i naturalne odchodzenie pracowników na emeryturę przy braku odpowiedniej liczby zastępców.
MFW podnosi prognozy. AI napędza wzrost, ale budzi ryzyko kryzysu?
Średnia krajowa vs. rzeczywistość portfela
Warto pamiętać, że podawane przez GUS dane dotyczą jedynie sektora przedsiębiorstw (firmy powyżej 9 pracowników), co stanowi niespełna 40 proc. pracujących w Polsce. Statystyka ta omija mikrofirmy, administrację publiczną czy edukację.
Kolejnym aspektem jest różnica między kwotą brutto a tym, co faktycznie trafia na konto pracownika. Przy średniej wynoszącej blisko 9,6 tys. zł brutto, „na rękę” pracownik otrzymuje o około 27 proc. mniej po potrąceniu składek na ZUS, NFZ oraz zaliczki na podatek dochodowy (PIT).
Co więcej, dane o medianie – czyli wartości środkowej, która lepiej oddaje to, ile zarabia „typowy” Polak – publikowane są z opóźnieniem. Ostatnie dostępne dane z lipca 2025 r. wskazują, że mediana płac (ok. 7,2 tys. zł brutto) była o blisko 23 proc. niższa od ówczesnej średniej krajowej.
Małe firmy w kryzysie? Średnio dwa tygodnie czekają na przelew!
Konsekwencje dla polityki pieniężnej
Zaskakująco wysoka dynamika płac przy jednoczesnym przyspieszeniu wzrostu produkcji przemysłowej (o czym informował resort finansów) zmniejsza szanse na rychłe obniżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej.
“Silniejszy od oczekiwań wzrost płac obniża prawdopodobieństwo obniżek stóp procentowych na lutowym posiedzeniu RPP. Scenariuszem bazowym pozostaje przerwa w obniżkach do marca, kiedy zaprezentowana zostanie nowa projekcja NBP” – oceniają analitycy ING.
Narodowy Bank Polski bacznie przygląda się presji płacowej, gdyż ta może generować impulsy inflacyjne w przyszłości. Jeśli wynagrodzenia będą rosły szybciej niż wydajność pracy, walka z inflacją może okazać się trudniejsza i dłuższa, niż zakładały to optymistyczne prognozy rządu.
Podsumowując, polski rynek pracy wchodzi w 2026 rok w stanie dużej niepewności. Z jednej strony mamy dynamicznie rosnące zarobki i silny sektor przemysłowy, z drugiej – wyraźne hamowanie w kreowaniu nowych miejsc pracy i stagnację zatrudnienia.
Kluczowym pytaniem dla biznesu pozostaje, jak długo firmy będą w stanie absorbować rosnące koszty pracy przy malejącym popycie na nowe etaty. Odpowiedź na to pytanie poznamy prawdopodobnie dopiero po publikacji danych za styczeń, które wyeliminują grudniowy “szum” związany z wypłatami premii rocznych.

