
Tak źle nie było od 13 lat? Masowe zwolnienia i nowa stopa bezrobocia
Polska gospodarka kończy rok 2025 z fatalnym obrazem rynku pracy. Z jednej strony Główny Urząd Statystyczny (GUS) raportuje stopę bezrobocia, która w grudniu wyniosła 5,7 proc. Z drugiej strony statystyki zwolnień grupowych biją niechlubne rekordy – w minionym roku do urzędów pracy zgłoszono niemal 100 tys. osób do zwolnienia, co jest wynikiem nienotowanym od czasów globalnego kryzysu finansowego z lat 2008–2009.

Mimo że statystycznie Polska wciąż pozostaje jednym z unijnych liderów niskiego bezrobocia, dane za ostatnie miesiące budzą niepokój ekspertów. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła do poziomu 887,9 tys. osób, a dynamika zgłaszania nowych ofert pracy drastycznie spadła. Tak złej sytuacji ze znalezieniem nowej pracy nie było od 13 lat.
Bezrobocie w górę, oferty pracy w dół
Zgodnie z najnowszymi danymi GUS, stopa bezrobocia rejestrowanego w grudniu 2025 roku wzrosła o 0,1 pkt proc. względem listopada. Choć zmiana wydaje się niewielka, trend jest ogólnopolski – ministerstwo pracy zauważa, że liczba bezrobotnych nie spadła w żadnym województwie. Najtrudniejsza sytuacja panuje na Podkarpaciu, w Małopolsce, na Śląsku oraz w województwie lubelskim.
Prawdziwym wyzwaniem dla osób szukających zatrudnienia jest jednak malejąca liczba nowych ofert. W grudniu pracodawcy zgłosili do urzędów pracy zaledwie 20,3 tys. wolnych miejsc. To aż o 66,2 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2024 roku. Ten gwałtowny spadek popytu na pracowników może sygnalizować głębsze schłodzenie optymizmu w sektorze przedsiębiorstw.
Bezpieczeństwo KSeF budzi wątpliwości? Polacy mają obawy!
Rok 2025 pod znakiem restrukturyzacji
Rok 2025 przejdzie do historii jako czas największych cięć zatrudnienia od kilkunastu lat. Do urzędów pracy zgłoszono łącznie 97,6 tys. osób objętych zwolnieniami grupowymi. To niemal trzykrotnie więcej niż w 2024 roku.
Kluczowym czynnikiem wpływającym na te statystyki była sytuacja w Poczcie Polskiej, która w ramach zmiany regulaminu wynagrodzeń zgłosiła aż 51,6 tys. wypowiedzeń zmieniających. Jednak nawet po wyłączeniu krajowego operatora pocztowego, skala redukcji pozostaje alarmująca – pozostałe firmy zgłosiły do zwolnienia 46 tys. pracowników.
Na liście przedsiębiorstw, które zdecydowały się na drastyczne cięcia, znalazły się uznane marki z różnych sektorów, dla przykładu:
- transport i logistyka – PKP Cargo,
- przemysł i produkcja – Beko, Black Red White, Henkel, Eko-Okna,
- centra usług wspólnych i IT – Fujitsu Technology Solutions, HSBC, Heineken, Shell.
Większość zwolnień w sektorze usług nowoczesnych uderzyła w Kraków, który przez lata był bastionem tego typu działalności w Polsce.
Hossa w sektorze finansowym. Pensje sięgną nawet 65 tys. zł?
Co przyniesie 2026 rok?
Eksperci ostrzegają, że fala restrukturyzacji nie wygaśnie wraz z nadejściem nowego roku. Wiele firm podejmie kluczowe decyzje kadrowe pod koniec pierwszego kwartału 2026 roku, gdy wykrystalizują się plany budżetowe.
Już teraz wiadomo o kolejnych dużych redukcjach. Koncern motoryzacyjny Stellantis planuje likwidację trzeciej zmiany w tyskiej fabryce, co bezpośrednio dotknie 740 osób. Związkowcy ostrzegają jednak przed efektem domina – fabryka współpracuje z blisko 60 kooperantami, co może oznaczać realną utratę pracy dla nawet 3–4 tys. osób w regionie.
“W ostatnich latach rynek pracy zmieniał się bardzo dynamicznie i nadal będzie się zmieniał. W rezultacie firmy będą jednocześnie zwalniać i zatrudniać pracowników, dostosowując kompetencje do nowych priorytetów biznesowych” – ocenia Piotr Kuron, dyrektor w firmie LHH.
Polskie firmy pod presją ograniczeń. MŚP w najgorszej sytuacji?
Polska na tle Europy: statystyczna zielona wyspa?
Mimo wewnętrznych problemów i fali zwolnień w przemyśle, Polska wciąż wygląda korzystnie w zestawieniach międzynarodowych. Według metodologii Eurostatu (liczącej bezrobocie nieco inaczej niż GUS), stopa bezrobocia w Polsce wynosi 3,2 proc.
Daje to nam, na równi, z Czechami drugie miejsce w całej Unii Europejskiej – lepszy wynik odnotowuje jedynie Malta (3,1 proc.). Ten wysoki wynik na tle UE wynika przede wszystkim z dużej chłonności polskiego rynku pracy w sektorach usługowych oraz faktu, że wiele osób zwalnianych z przemysłu stosunkowo szybko znajduje zatrudnienie w innych branżach, choć często na gorszych warunkach finansowych.
Podsumowanie i prognozy
Rok 2026 będzie czasem weryfikacji dla wielu zakładów produkcyjnych, szczególnie tych energochłonnych i nastawionych na eksport. Eksperci przewidują, że będziemy świadkami „dwubiegowego” rynku pracy: z jednej strony dalszych zwolnień w tradycyjnym przemyśle i centrach usług, a z drugiej – intensywnego poszukiwania specjalistów o unikalnych kompetencjach w obszarach automatyzacji i nowych technologii.
źródło: Interia Biznes, Next Gazeta, InnPoland, RP, PAP, Business Insider

