
Spór o rolę państwa. Szara strefa to nie wybór, a ostateczność?
Problemem przeregulowania prawnego dalej spędza sen z powiek polskich przedsiębiorców…

Podczas debaty o wolności finansowej młodego pokolenia, ekonomiści i politycy wskazali na niebezpieczną zależność: im bardziej skomplikowany system podatkowy i wyższe obciążenia, tym większa skłonność przedsiębiorców do ucieczki w szarą strefę.
Dziedzictwo ustawy Wilczka vs. dzisiejsza rzeczywistość
Fundamentem polskiego sukcesu gospodarczego była wprowadzona w 1989 roku ustawa Wilczka, oparta na prostej zasadzie: “co nie jest zabronione, jest dozwolone”.
Zdaniem Andrzeja Sadowskiego, prezydenta Centrum im. Adama Smitha, dzisiaj ta wolność jest już tylko wspomnieniem, a polscy przedsiębiorcy odnoszą sukcesy nie dzięki systemowi, lecz pomimo niego.
“W zeszłorocznym Indeksie wolności gospodarczej Polska zajęła ostatnie miejsce spośród wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej” – przypomniał Sadowski, apelując o głęboką deregulację na wzór rozwiązań z przełomu lat 80. i 90.
Ekonomista podkreślił, że rozwój nielegalnej działalności nie wynika z niechęci do płacenia danin, lecz z ekonomicznego przymusu.
“Szara strefa nie istnieje dlatego, że przedsiębiorcy mają taką fanaberię. Ona istnieje i się powiększa w momencie, kiedy poziom opodatkowania sprawia, że przedsiębiorca nie daje rady sprostać im kosztowo. Wtedy ostatnią szansą na kontynuowanie działalności jest przejście do szarej strefy” – zauważył Sadowski.
Luty rozczarował? Mniej ofert pracy we wszystkich dużych miastach!
Bezpieczeństwo czy bariera? Spór o rolę państwa
Nie wszyscy uczestnicy debaty zgadzają się z wizją powrotu do radykalnego liberalizmu. Senator Krzysztof Kwiatkowski zwrócił uwagę, że współczesność wymaga nowych regulacji, których nie znano w latach 90.
Dotyczy to zwłaszcza ochrony konsumentów w sieci, usług cyfrowych oraz rozwoju sztucznej inteligencji. Według niego kluczem powinna być cyfryzacja obowiązków administracyjnych, co byłoby realną zachętą dla młodych ludzi do otwierania własnych firm.
Podobnego zdania jest wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka, który twierdzi, że powrót do idei sprzed 35 lat jest niemożliwy ze względu na przynależność Polski do Unii Europejskiej i konieczność ochrony obywateli przed dominacją wielkich korporacji.
Deregulacja 2.0 – rząd zapowiada dalsze zmiany
Mimo różnic w podejściu do roli państwa, strona rządowa przyznaje, że uproszczenie przepisów jest konieczne. Wiceminister Gramatyka poinformował o efektach prac nad systemowym odchudzaniem biurokracji, w które zaangażowani byli sami przedsiębiorcy. Do tej pory wdrożono 354 projekty, w tym m.in. instytucję “milczącego załatwienia sprawy” czy domniemanie niewinności podatnika.
Ucieczka w ryczałt? Przedsiębiorcy szukają ratunku przed rosnącymi kosztami
Kolejnym etapem ma być „Deregulacja 2.0”. Ma ona objąć:
- systemowe zmiany w prawie podatkowym,
- uproszczenie postępowań sądowych,
- wzmocnienie udziału lokalnych firm w zamówieniach publicznych.
Weronika Smarduch, posłanka zasiadająca w komisji ds. deregulacji, dodała, że kluczowe jest nie tylko tworzenie nowego prawa, ale egzekwowanie obecnego bez “widzimisię” urzędników. Jako priorytet wskazała uproszczenie podatku VAT, którego skomplikowana struktura sprzyja przestępstwom skarbowym.
Przykładem problematycznych regulacji jest niedawna podwyżka akcyzy na e-papierosy. Choć motywowana troską o zdrowie młodych, według studentów uczestniczących w debacie, skutkuje ona przenoszeniem zakupów na azjatyckie portale, co w praktyce oznacza zasilanie zagranicznych rynków kosztem krajowego budżetu.

