
Rynek pracy pod wpływem geopolitycznego chłodu. Bezrobocie przebija barierę 6%
Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego potwierdzają to, co wieszczyli analitycy: stopa bezrobocia w lutym 2026 roku wzrosła do 6,1%. Choć skok o 0,1 pkt proc. w skali miesiąca może wydawać się kosmetyczny, to szerszy obraz sugeruje, że złota era pracownika przechodzi do defensywy.

Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku bezrobocie wynosiło rekordowo niskie 5,6%. Od tego czasu wykres miarowo pnie się w górę:
- listopad: 5,6%,
- grudzień: 5,7%,
- styczeń: 6,0%,
- luty: 6,1%.
W liczbach bezwzględnych oznacza to, że w urzędach pracy zarejestrowanych jest już blisko 955 tysięcy osób.
Choć nowo zarejestrowanych było mniej niż w styczniu (101 tys. vs 118,5 tys.), to prawdziwy niepokój budzi inna statystyka: liczba ofert pracy spadła o ponad 40% w porównaniu z ubiegłym rokiem. W lutym do urzędów trafiło zaledwie 31,7 tys. propozycji zatrudnienia.
Polska się starzeje, miasta się wyludniają. Alarmujące prognozy!
Dlaczego rynek pracy “łapie zadyszkę”?
Eksperci wskazują na kilka kluczowych czynników, które sprawiają, że zarządy firm zaciskają pasa. Jak zauważa Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan, jesteśmy świadkami “optymalizacji kosztów stałych”, która przetacza się przez cały kraj. Oto część wymienianych powodów:
- geopolityczne wstrząsy – wojna na Bliskim Wschodzie i związane z nią problemy logistyczne uderzyły w polski przemysł,
- zadyszka Zachodu – spadek popytu u naszych głównych partnerów handlowych sprawił, że polskie fabryki przeszły w tryb stagnacji,
- automatyzacja zamiast rekrutacji – biznes przestał wierzyć w model “dokładania rąk do pracy”. Zamiast szukać nowych pracowników, firmy wolą inwestować w automatyzację procesów, by zwiększyć produktywność bez zwiększania zatrudnienia.
“Biznes tam, gdzie można, zaczyna automatyzować procesy produkcyjne i jednocześnie próbuje spełniać oczekiwania płacowe bez pokrycia w rosnącej rentowności” – ocenia Mariusz Zielonka.
Spór o rolę państwa. Szara strefa to nie wybór, a ostateczność?
Gorzka pigułka dla pracowników, lekcja dla gospodarki
Przekroczenie progu 6% to trudny moment dla osób szukających zatrudnienia, ale dla samej gospodarki może mieć pewien “oczyszczający” efekt.
- chłodzenie inflacji – wyższe bezrobocie łagodzi presję na wzrost płac, co może pomóc w walce z inflacją usługową,
- marsz ku dojrzałości – Polska gospodarka nagle została zmuszona do ewolucji, kończy się model oparty na taniej sile roboczej, a zaczyna era architektury opartej na wydajności.
W krótkim terminie koszty tej transformacji poniosą jednak przede wszystkim ci, którzy aktualnie znajdują się na zawodowym zakręcie. Rynek pracy stał się mniej wybaczający, a wakaty, które nie są “krytycznie produktywne”, są po prostu wygaszane.
źródło: PAP, Bankier

