
Płaca minimalna w 2027 roku. Rząd odsłania karty i podaje kwotę wyjściową
Na rynku pracy ruszyła kluczowa dyskusja dotycząca wysokości najniższej krajowej na 2027 rok. Choć oficjalne negocjacje między związkami zawodowymi a organizacjami pracodawców wciąż trwają i na razie nie przyniosły konsensusu, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazało już swoją stawkę bazową.

Z wyliczeń resortu wynika, że minimalne wynagrodzenie powinno wzrosnąć mocniej, niż oczekuje tego biznes.
Rządowa stawka bliższa oczekiwaniom związkowców
Z oficjalnego pisma szefowej resortu pracy Agnieszki Dziemianowicz-Bąk wynika, że ministerstwo proponuje, aby płaca minimalna w 2027 roku wyniosła co najmniej 4927 zł brutto (co daje około 3689 zł netto, czyli “na rękę”). Dla porównania, obecny poziom najniższej krajowej to 4806 zł brutto (ok. 3605 zł netto).
Propozycja rządu wyraźnie dystansuje oczekiwania pracodawców i nieznacznie przebija żądania strony społecznej:
- związki zawodowe – postulują kwotę na poziomie co najmniej 4900 zł brutto (ok. 3671 zł netto),
- pracodawcy – optują za stawką 4860,70 zł brutto (ok. 3646 zł netto).
Jeżeli związki i biznes nie wypracują wspólnego stanowiska, ostateczną decyzję podejmie rząd, który ma czas na wydanie odpowiedniego rozporządzenia do 15 września.
Hamowanie na rynku pracy. GUS podał najnowsze dane o zarobkach Polaków!
Koniec z dwukrotną waloryzacją w ciągu roku
W przeciwieństwie do poprzednich lat, kiedy to dynamicznie rosnące koszty życia wymuszały podwójną podwyżkę płacy minimalnej (w styczniu i lipcu), rok 2027 przyniesie powrót do tradycyjnego kalendarza. Przepisy nakazują dwukrotną zmianę stawek tylko wtedy, gdy prognozowana inflacja średnioroczna przekracza próg 5%.
“Inflacja prognozowana jest na 2,5 proc., co oznacza, że w 2027 r. wystąpi tylko jeden termin zmiany wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę i minimalnej stawki godzinowej” – wyjaśnia ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Ewentualna podwyżka wejdzie w życie tradycyjnie 1 stycznia 2027 roku.
Rewolucja w przepisach na horyzoncie. Co z unijną dyrektywą?
Równolegle do negocjacji płacowych w rządzie toczą się zaawansowane prace nad wdrożeniem unijnej dyrektywy o adekwatnych wynagrodzeniach.
Jeden z rozważanych scenariuszy zakłada sztywne powiązanie najniższej krajowej ze średnią pensją w gospodarce – nowa legislacja mogłaby ustalić płacę minimalną na poziomie 55% przeciętnego wynagrodzenia. Prace nad tym projektem utknęły jednak w Stałym Komitecie Rady Ministrów i jego ostateczny kształt wciąż nie jest znany.
Dodatkowym elementem zmian systemowych może być poselski projekt Lewicy, który pod koniec maja ma trafić do pierwszego czytania w Sejmie. Zakłada on gruntowne przemodelowanie struktury najniższej pensji poprzez całkowite wyłączenie z niej wszelkich dodatków do wynagrodzenia.
Według zapewnień szefowej resortu pracy, nowe przepisy mają na celu wprowadzenie bardziej sprawiedliwego i przejrzystego mechanizmu naliczania pensji oraz realną ochronę pracowników o najniższych dochodach.
źródło: PAP, Business Insider

