
Cła uderzyły w zakupy z Chin. Nawet miliard paczek mniej
Trzy euro od przesyłki z Chin, naliczane od każdej pozycji towarowej, nie wróci do kupującego, jeśli postanowi on odesłać produkty – czytamy w „Rzeczpospolitej”. Dlatego nie dziwi dwucyfrowy spadek liczby paczek z Chin.

Jak informuje gazeta, nowe unijne przepisy dotyczące zakupów na chińskich platformach e-commerce wywołały wyraźne zmiany na rynku. Od 1 lipca konsumenci muszą płacić dodatkowe trzy euro od każdej kategorii produktów, a „dotychczas wszystkie przesyłki do 150 euro były z ceł zwolnione”.
„Rz” zwraca uwagę, że w nowych opłatach nie chodzi o trzy euro za całą paczkę czy za każdą sztukę. „Dwie identyczne czapki mogą stanowić jedną pozycję i jedną należność, ale czapka, okulary i butelka to już trzy pozycje, czyli łącznie dziewięć euro cła. Dlatego jeśli ktoś kupował wiele tanich, ale różnych towarów, to koszty znacznie wzrosły” – czytamy.
Import z Chin 18 razy większy niż eksport. Deficyt handlowy Polski, dowiedz się więcej!
Eksport pod presją – ponad miliard przesyłek mniej w roku
Ponadto, w związku z tym, że opłatę od przesyłek rozlicza sprzedawca, platforma e-handlu lub ich przedstawiciel, cło nie jest zwracane kupującemu, jeśli ten się rozmyśli i towar odeśle. Dyrektor ds. e-commerce w Fulfilio, firmie zajmującej się logistyką e-handlu Remigiusz Gumowski mówi gazecie, że to może ograniczyć część zwrotów, ponieważ „kupujący po prostu częściej zastanowi się, czy dany produkt rzeczywiście jest mu potrzebny”.
Gazeta podkreśla też, że presja na chiński e-handel zaczęła się jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów. Z analizy chińskich danych celnych, które przywołuje „Rz” wynika, że wartość eksportu poprzez platformy taniego e-commerce spadła w kwietniu 2026 r. o 10,9 proc. rok do roku. Był to już piąty z rzędu miesiąc spadku, na co wpływały rosnące koszty transportu lotniczego i ograniczanie intensywności marketingu największych platform.
Polskie firmy zapłacą miliony za oszustwa chińskich importerów? “Podpisałeś? To płać”!
Ekspert firmy Univio, zajmującej się cyfrowymi rozwiązaniami dla e-handlu Sebastian Błaszkiewcz mówi dziennikowi, że dwucyfrowy spadek liczby przesyłek z Chin to już nie jest kosmetyczna korekta, tylko realne tąpnięcie w strumieniu liczącym miliardy paczek rocznie.
„Przy wolumenie rzędu 5,8 mld paczek e-commerce spoza UE rocznie, z czego zdecydowana większość z Chin, spadek o 20 proc. oznacza ponad miliard przesyłek mniej w ciągu roku, czyli zniknięcie co piątej paczki z systemów celnych, sortowni i sieci kurierskich” – podkreśla.
Dlaczego UE wprowadziła zmiany?
Wcześniej pisaliśmy na 26.piętrze, że dotychczasowe przepisy, które wyłączały tańsze zakupy z unijnych procedur celnych, zostały zaprojektowane w zupełnie innej epoce – gdy handel internetowy miał charakter sporadyczny, a systemy celne nie były w pełni zdigitalizowane. Eksplozywny wzrost popularności platform takich jak Temu, Shein czy AliExpress sprawił, że stare prawo stało się anachronizmem wykorzystywanym przez globalnych graczy.
Skala problemu, z jakim mierzy się Europa, jest porażająca. Z danych Komisji Europejskiej wynika, że tylko w 2025 roku do UE trafiło aż 5,9 miliarda tanich produktów z państw trzecich, które nie zostały objęte żadnymi opłatami celnymi. Przesyłki te ilościowo stanowiły aż 97 proc. całego importu spoza UE, choć pod względem finansowym odpowiadały za zaledwie 2 proc. wartości importowanych dóbr.
Urzędnicy wprost przyznają, że zagraniczne firmy technologiczne i sprzedawcy masowo omijali system. Aby uniknąć opłat, nierzadko celowo zaniżano realną wartość zamówień lub sztucznie dzielono większe zakupy na kilka mniejszych paczek tak, by żadna z nich nie przekroczyła granicznego progu 150 euro.
W efekcie europejskie służby celne zostały zasypane pracą – obecnie muszą odprawiać średnio 16 milionów paczek każdego dnia. Przedstawiciele KE nie ukrywają, że dokładna kontrola każdego pakunku przy takim obciążeniu stała się fizycznie niemożliwa, a nakład pracy był niewspółmierny do znikomej wartości pojedynczych przesyłek. Dodatkowym impulsem do zmian były kwestie bezpieczeństwa – ogromna część towarów z Azji (zwłaszcza kosmetyki, zabawki, suplementy diety czy kaski ochronne) nie spełniała restrykcyjnych norm bezpieczeństwa UE.
Poza opłatą 3 euro od kategorii produktu jeszcze w listopadzie tego roku unijne urzędy celne zaczną pobierać dodatkową opłatę manipulacyjną za samą operację odprawy towarów (jej dokładna wysokość jest jeszcze ustalana).

