
Przyjmujesz studenta do pracy? O tych zasadach musisz wiedzieć
Dla wielu pracodawców student w zespole to strzał w dziesiątkę: elastyczność, energia i niższe koszty zatrudnienia dzięki zwolnieniu z większości składek. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że ten przywilej może w jednej chwili zniknąć. Kiedy młody pracownik przestaje być “tańszy” i co zrobić, by uniknąć kosztownej wpadki?

Pracodawcy chętnie zatrudniają studentów – i to nie tylko w wakacje, ale przez cały rok. Powód? Do 26. roku życia większość z nich nie wymaga opłacania składek ZUS, co znacząco obniża koszty zatrudnienia. Do wyboru jest umowa o pracę, zlecenie lub dzieło, a każda z nich ma swoje plusy i pułapki, o których warto wiedzieć.
Umowa studenta a składki ZUS
– Jeśli od umowy odprowadzane są składki ZUS, student zyskuje prawo do świadczeń, np. na wypadek choroby, macierzyństwa czy opieki nad bliskimi, a także zwiększa środki na przyszłą emeryturę – podkreśla Wojciech Ściwiarski z biura prasowego ZUS.
Jak dodaje, nie każda jednak umowa oznacza obowiązek płacenia składek. Jak to wygląda w praktyce?
Studenci najczęściej pracują na umowę zlecenia, bo do 26. roku życia nie podlegają ubezpieczeniom społecznym ani zdrowotnemu. W takim przypadku firma nie odprowadza składek, o ile student utrzyma status studenta przez cały czas trwania umowy. To oznacza wyższe wynagrodzenie “na rękę”, ale kosztem ochrony ubezpieczeniowej.
W razie wypadku w pracy, choroby czy konieczności zwolnienia lekarskiego student nie otrzyma żadnych świadczeń z ZUS – musi liczyć na własne oszczędności lub pomoc rodziny.
Zlecenie u własnego pracodawcy? ZUS liczy wszystko
Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę: jeśli student podpisuje umowę zlecenia u swojego pracodawcy, z którym łączy go także etat, zasady się zmieniają. Od wynagrodzenia trzeba odprowadzać pełne składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne, a ich wysokość liczy się od łącznej sumy zarobków z etatu i zlecenia. W praktyce oznacza to mniejszą sumę “na rękę” dla studenta i dodatkowe koszty dla pracodawcy.
Gdy student kończy 26 lat lub traci status studenta – np. po obronie licencjatu – pracodawca musi jak najszybciej zgłosić go do ZUS. W praktyce wiąże się to z obowiązkowym ubezpieczeniem emerytalnym, rentowym, wypadkowym i zdrowotnym. Ubezpieczenie chorobowe jest dobrowolne, ale warto je włączyć – daje prawo do zasiłku chorobowego czy macierzyńskiego.
Kluczowe jest to, by sam student poinformował pracodawcę o utracie statusu lub ukończeniu studiów. Dzięki temu firma zgłosi go do ZUS i ubezpieczenia zdrowotnego, a student zachowa dostęp do świadczeń i nie wpadnie w kłopoty przy pierwszej wizycie u lekarza.
Przeczytaj, jak zetki zmieniają rynek pracy.
Status studenta medycyny – kiedy wygasa i co to oznacza
Status studenta wygasa nie tylko po obronie pracy dyplomowej. Na studiach lekarskich dzieje się to już po zdaniu ostatniego egzaminu, a na farmacji – po zakończeniu obowiązkowych praktyk. Warto też pamiętać, że studia doktoranckie i podyplomowe, nawet przed 26. rokiem życia, nie dają statusu studenta w rozumieniu przepisów ubezpieczeniowych.
Co z umową o pracę? Etat dla studenta to większa stabilność, ale też dodatkowe koszty – składki na ZUS i ubezpieczenie zdrowotne. W zamian młody pracownik zyskuje jednak płatny urlop, wynagrodzenie za nadgodziny oraz świadczenia w razie choroby czy macierzyństwa. Dodatkowo może korzystać z bezpłatnej opieki medycznej.
Czy młodzi ludzie potrafią oszczędzać? O tym pisaliśmy w innym artykule.
Na koniec zostaje jeszcze jedna alternatywa, tzw. śmieciówka. Umowa o dzieło nie wiąże się z żadnymi składkami na ZUS – niezależnie od tego, czy podpisuje ją student, czy osoba niebędąca studentem – pod warunkiem, że jest to jedyny tytuł do ubezpieczeń. Dla studenta oznacza to wyższe wynagrodzenie “na rękę”, ale też całkowity brak ochrony ubezpieczeniowej. W razie choroby czy trwałej niezdolności do pracy nie przysługuje mu żadne świadczenie z ZUS. – Zanim więc student podpisze umowę o dzieło, warto by dokładnie przemyślał plusy i minusy tej formy zatrudnienia – mówi ekspert ZUS.

