
Ceny paliw uderzają w gospodarkę. Wojna i słaby złoty wypchną inflację?
Kierowcy na polskich stacjach paliw mierzą się z gwałtownymi wzrostami cen. Choć niemal połowę kwoty na paragonie stanowią podatki, to globalny wzrost notowań ropy po wybuchu konfliktu w Iranie staje się głównym motorem drożyzny. Eksperci ostrzegają: jeśli wysokie ceny surowca się utrzymają, inflacja w Polsce może jesienią przebić barierę 3,5%.

Sytuacja na rynku paliw jest pochodną dwóch sił: sztywnej struktury fiskalnej w kraju oraz skrajnej niepewności na rynkach globalnych. Przy baryłce ropy Brent, której cena w momentach krytycznych dobijała ostatnio do 117 dolarów, polska gospodarka staje przed widmem wyraźnego przyspieszenia wzrostu cen towarów i usług.
Anatomia ceny litra paliwa
Analiza struktury cenowej pokazuje, że koszty zakupu surowca i jego rafinacji to tylko część kwoty, którą płacimy przy dystrybutorze. W przypadku benzyny bezołowiowej 95 stanowią one 44%, a w przypadku oleju napędowego 55%. Reszta to skomplikowany system opłat i marż.
Czeka nas globalna recesja? Cieśnina Ormuz to kluczowy szlak!
Największy udział w cenie mają podatki i opłaty publiczne, które zazwyczaj oscylują wokół 50% końcowej stawki. W ich skład wchodzą:
- VAT (19%) – naliczany procentowo, co oznacza, że państwo zarabia więcej przy każdym wzroście cen bazowych,
- akcyza – stanowiąca 24% ceny benzyny i 17% ceny diesla,
- opłaty dodatkowe – paliwowa, emisyjna oraz zapasowa.
Pozostałe kilka procent to marże detaliczne oraz koszty logistyki i transportu. To właśnie te zmienne pozwalają stacjom na prowadzenie lokalnej polityki cenowej, choć ich pole manewru przy obecnych kosztach hurtowych jest coraz mniejsze.
Efekt domina
Wybuch wojny w Iranie drastycznie zmienił rynkową rzeczywistość. Jeszcze niedawno baryłka ropy Brent kosztowała poniżej 70 dolarów. Obecnie jej cena oscyluje wokół 104 dolarów, co bezpośrednio uderza w prognozy inflacyjne.
“Wpływ wyższych cen ropy na inflację będzie tym większy, im wyżej te ceny zajdą, a przede wszystkim to, jak długo na tym podwyższonym poziomie będą się utrzymywać” – wskazuje Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych Santander Bank Polska.
Wielka luka VAT w Polsce? Raport ujawnia prawdę – koniec mitów
Ekspert podkreśla, że kluczowa będzie skala zniszczeń infrastruktury wydobywczej. O ile blokady szlaków transportowych, takich jak Cieśnina Ormuz, można usunąć relatywnie szybko, o tyle naprawa instalacji na polach naftowych to proces długofalowy, który może zakotwiczyć ceny surowca na wysokim poziomie.
Cel NBP pod znakiem zapytania
Zależność jest prosta: droższe paliwo to wyższe koszty transportu i produkcji, np. nawozów sztucznych, co ostatecznie przekłada się na ceny żywności i innych dóbr. Według analiz Santander Bank Polska, dotychczasowe prognozy wymagają pilnej aktualizacji:
- scenariusz optymistyczny (ropa po 80 USD) – inflacja mogłaby wzrosnąć o ok. 1 pkt proc.
- scenariusz kryzysowy (ropa po 100 USD i gaz droższy o 50%) – wzrost prognozy inflacji na koniec roku o ponad 2 pkt proc.
Oznacza to, że inflacja, która w lutym wynosiła 2,2%, może już jesienią opuścić bezpieczne pasmo wahań NBP (2,5% +/- 1 pkt proc.) i poszybować powyżej 3,5%.
Kurs dolara – cichy bohater drożyzny
Dodatkowym obciążeniem dla polskiego rynku jest słabnący złoty. Ponieważ transakcje na rynku ropy rozliczane są w amerykańskiej walucie, skok kursu dolara (z 3,57 zł do ok. 3,70 zł) automatycznie podbija koszty importu surowców.
Biznes w rekordowej formie? GUS: liczba aktywnych firm zbliża się do 3 milionów!
“Na inflacji w większym stopniu odbija się osłabienie złotego do dolara, a nie euro, ze względu na fakt, że w dolarze rozliczany jest import surowców. Według analiz NBP trwałe osłabienie złotego o 10 proc. może podbić inflację o 0,6-0,8 pkt proc.” – wylicza Piotr Bielski.
Sytuacja pozostaje dynamiczna, a oczy analityków zwrócone są nie tylko na Bliski Wschód, ale i na decyzje OPEC, które w obliczu wojny mogą stać się jedynym hamulcem dla dalszych wzrostów cen na światowych rynkach.

