
Inflacja skoczyła. Paliwa pociągnęły wskaźnik w górę, a rynek szykuje się na podwyżki stóp
Wrzesień przyniósł wyraźne przyspieszenie tempa wzrostu cen w Polsce. Według szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) wzrósł o 4,0 proc. w ujęciu rocznym (wobec 3,4 proc. w sierpniu), a w porównaniu z poprzednim miesiącem zwiększył się o 0,7 proc. Choć odczyt okazał się minimalnie niższy od rynkowego konsensusu (4,1 proc. r/r), oznacza to pierwsze od ponad roku wyjście inflacji powyżej dopuszczalnego pasma odchyleń od celu Narodowego Banku Polskiego (2,5 proc. +/- 1 pkt proc.).

Głównym motorem przyspieszenia był wygasający efekt tarczy paliwowej oraz zawirowania na światowych rynkach surowcowych. Mimo gwałtownego skoku cen na stacjach, analitycy zwracają uwagę na nieoczekiwany spadek inflacji bazowej, który powstrzymuje scenariusz natychmiastowych podwyżek stóp procentowych.
Efekt CPN wygasł
Bezpośrednim powodem wrześniowego skoku CPI było powrócenie do podstawowych stawek podatkowych oraz sytuacja na rynkach międzynarodowych. W drugiej połowie sierpnia funkcjonowała jeszcze obniżona, 8-procentowa stawka VAT na paliwa w ramach programu CPN 2.0. Wrzesień przyniósł powrót do 23-procentowego VAT-u, co natychmiast przełożyło się na dystrybutory.
Z danych GUS wynika, że ceny paliw do prywatnych środków transportu wzrosły we wrześniu aż o 9,2 proc. w porównaniu do sierpnia, a w ujęciu rocznym podrożały o 36,1 proc. Sam ten element odpowiadał za około 2 pkt proc. rocznego wskaźnika CPI.
Na sytuację nałożyło się zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz ograniczenia w przepływie surowca przez Cieśninę Ormuz, co podbiło notowania ropy Brent w okolice 95 USD za baryłkę. Choć roczne wzrosty cen hurtowych na świecie były znacznie wyższe (diesel w Londynie podrożał o 125,7 proc. r/r), poduszką amortyzującą dla polskich kierowców pozostała stała kwotowo akcyza. Drugim po paliwach źródłem presji cenowej były nośniki energii, które podrożały o 0,9 proc. m/m oraz 4,9 proc. r/r.
Prawie bilion złotych wydatków i nowe progi podatkowe. Rząd przyjął projekt nowego budżetu
Inflacja bazowa zaskakuje w dół
Mimo wzrostu głównego wskaźnika, kluczowym i pozytywnym zaskoczeniem dla ekonomistów okazało się zachowanie inflacji bazowej (po wyłączeniu cen żywności i energii). Według szacunków ING Banku Śląskiego, PKO BP oraz mBanku, inflacja bazowa we wrześniu obniżyła się do poziomu około 3,0–3,2 proc. r/r (z 3,3 proc. w sierpniu).
Oznacza to, że gwałtowny skok cen paliw i energii nie przełożył się jak dotąd na automatyczne podnoszenie cen innych towarów i usług. Słabnący popyt konsumpcyjny oraz wolniejszy wzrost płac ograniczają możliwości przerzucania wyższych kosztów transportu na klientów końcowych. Z kolei w kategorii żywności odnotowano delikatne przełamanie – po czterech miesiącach spadków ceny zwiększyły się o 0,1 proc. m/m, choć w relacji rocznej pozostały o 0,5 proc. niższe.
Prognozy na kolejne miesiące
Ekonomiści są zgodni, że w najbliższych miesiącach wskaźnik CPI utrzyma się na „płaskowyżu” z wynikiem powyżej 4 proc. Różnice pojawiają się jednak w ocenie horyzontu powrotu do celu oraz potencjalnych decyzji Rady Polityki Pieniężnej.
- PKO BP przewiduje, że inflacja pozostanie w granicach 4,0–4,5 proc. przez kilka miesięcy, a powrót do pasma odchyleń celu NBP (poniżej 3,5 proc.) nastąpi od marca 2027 roku. Jeżeli szok paliwowy okaże się przejściowy, RPP nie będzie musiała podnosić stóp procentowych.
- mBank wskazuje, że szczyt inflacji nastąpi w styczniu 2027 roku, kiedy wskaźnik może zbliżyć się do 5 proc. ze względu na nowe taryfy gazowe i elektryczne oraz wyższe ceny żywności. Analitycy spodziewają się, że RPP przetrzyma ten okres bez zmian stóp, licząc na wygasanie szoku podażowego w drugiej połowie roku.
- ING Bank Śląski prezentuje bardziej jastrzębie podejście. Zdaniem analityków pogarszające się perspektywy i utrzymująca się presja na koszty doprowadzą do dyskusji w RPP już podczas listopadowej projekcji. Scenariusz bazowy ING zakłada podwyżkę stóp procentowych łączną kwotą 50 punktów bazowych na początku 2027 roku, co byłoby spójne z działaniami innych banków centralnych (m.in. Fed, EBC czy czeskiego CNB).
Notowania kontraktów FRA na stawkę WIBOR pokazują, że rynek finansowy zaczął wyceniać w perspektywie dziewięciu miesięcy scenariusz obejmujący dwie podwyżki stóp procentowych w Polsce po 25 pkt bazowych (lub jedną o 50 pkt bazowych).
źródło: PAP, Forsal, Business Insider

