Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Kolejne zmiany w finansowaniu z NFZ? “Dokładanie pieniędzy utrwala problemy”

Polski system ochrony zdrowia zmaga się z paraliżem, którego źródłem nie jest wyłącznie brak pieniędzy, lecz głęboka dysfunkcja organizacyjna. Podczas gdy pacjenci czekają w kolejkach do 2027 roku, eksperci alarmują o marnotrawieniu potencjału lekarzy i miliardowych stratach, których nie sposób nawet oszacować.

Źródło: Freepik

W odpowiedzi Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) wytacza ciężkie działa: wprowadza system kar i bonusów, mający wymusić na przychodniach realną opiekę nad pacjentem, a nie jedynie “produkcję” skierowań.

Pieniądze to nie wszystko?

Mimo regularnego zwiększania nakładów na zdrowie, sytuacja pacjentów nie ulega poprawie. Anna Gołębicka, ekspertka Centrum im. Adama Smitha, wskazuje na fundamentalny błąd w zarządzaniu: system jest rozdrobniony, a jego poszczególne elementy – podstawowa opieka zdrowotna (POZ), specjaliści (AOS) i szpitale – działają jak odrębne, często zwalczające się państwa.

Głównym problemem pozostaje tzw. “leczenie skierowaniem”. Obecny model finansowania POZ opiera się na stawce kapitacyjnej, co oznacza, że placówka otrzymuje stałą kwotę za pacjenta, niezależnie od liczby wykonanych badań.

“Placówki muszą z jednej puli pokrywać koszty wizyt, badań i obsługi pacjentów, co ekonomicznie prowadzi do ograniczania liczby świadczeń. W efekcie pacjenci są często odsyłani do specjalistów, co pozwala POZ na przerzucenie kosztów na inne sektory systemu” – wyjaśnia Anna Gołębicka.

Kolejny zastrzyk dla NFZ. Miliardowe fundusze na ratunek szpitalnych budżetów

Absurdy administracyjne i “koderzy medyczni”

Chaos potęguje brak zaufania do dokumentacji medycznej oraz niedomagające systemy informatyczne. Lekarze, zamiast korzystać z wyników badań przeprowadzonych w innych placówkach, wolą zlecać je od nowa. Prowadzi to do dublowania kosztów, które ponosi NFZ, oraz straty czasu pacjentów.

Zamiast na leczeniu, medycyna w Polsce zaczyna skupiać się na biurokracji. Skala skomplikowania rozliczeń doprowadziła do powstania nowej profesji: kodera medycznego, którego zadaniem jest takie opisywanie procedur, by placówka nie straciła finansowo.

“Gdyby lekarze mogli skupić się wyłącznie na leczeniu, w niektórych placówkach zespoły mogłyby być nawet o połowę mniejsze” – zauważa ekspertka Centrum im. Adama Smitha.

W tym samym czasie szpitale powiatowe, walcząc o płynność finansową, zmuszone są zaciągać kredyty obrotowe, by opłacić leki i media, ponieważ NFZ zwleka z płatnościami za świadczenia wykonane ponad limit.

Polskie start-upy medtech podbijają rynek dzięki AI? Tak wygląda przyszłość ochrony zdrowia?

Bat i marchewka od NFZ: nowe zasady od 2026 roku

Narodowy Fundusz Zdrowia postanowił ukrócić patologie i “płacenie za gotowość”, która w wielu przypadkach okazywała się fikcją. Od stycznia weszły w życie rygorystyczne przepisy dotyczące opieki koordynowanej.

To model, w którym lekarz rodzinny nie tylko wystawia skierowanie, ale realnie zarządza procesem leczenia pacjentów z chorobami przewlekłymi, takimi jak cukrzyca czy schorzenia kardiologiczne.

Dane NFZ są bezlitosne: choć połowa poradni POZ w Polsce deklaruje prowadzenie opieki koordynowanej, aż 62 proc. z nich obejmuje nią mniej niż 5 proc. swoich pacjentów. Część placówek pobierała ryczałt na koordynatora (ok. 7,7 tys. zł miesięcznie), nie wykonując w zamian żadnych realnych świadczeń.

Nowy system motywacyjny wprowadza konkretne kwartalne dodatki za realne efekty:

  • 3 tys. zł dla placówek, które obejmą opieką od 5 do 10 proc. pacjentów;
  • 5 tys. zł za objęcie opieką od 10 do 20 proc. pacjentów;
  • 9 tys. zł dla liderów, którzy przekroczą próg 20 proc.

Jednocześnie NFZ podnosi stawkę za zadania koordynatora o 50 proc. (do blisko 12 zł na pacjenta), ale tylko dla tych, którzy faktycznie leczą.

Koniec z pobieraniem pieniędzy za “nicnierobienie”

Fundusz wprowadził również mechanizm sankcyjny. Placówki, które formalnie widnieją w systemie jako koordynowane, ale przez trzy kolejne miesiące nie zrealizują żadnych świadczeń w tym zakresie, stracą prawo do dodatków motywacyjnych, wyższych stawek oraz ryczałtu. Sam ryczałt na start opieki koordynowanej został ograniczony do maksymalnie sześciu miesięcy.

Zmiany te mają na celu wymuszenie na przychodniach POZ większej odpowiedzialności za pacjenta z chorobą przewlekłą. Koordynator ma stać się realnym wsparciem, dbającym o komunikację i harmonogram badań, co w założeniu ma skrócić kolejki do specjalistów w AOS.

Potrzeba całościowego spojrzenia

Eksperci podkreślają jednak, że same zmiany w finansowaniu POZ to tylko wycinek potrzebnej reformy. System wciąż nie nadąża za galopującą inflacją, rosnącymi kosztami energii i wynagrodzeń, co zmusza placówki do ograniczania przyjęć.

“Decyzje w systemie ochrony zdrowia są podejmowane fragmentarycznie, bez całościowego spojrzenia na demografię, epidemiologię i realne potrzeby zdrowotne. Dokładanie pieniędzy bez zmiany modelu działania jedynie utrwala istniejące problemy” – podsumowuje Anna Gołębicka.

Bez głębokiej restrukturyzacji, która połączy rozproszone działy medycyny w jeden spójny organizm, pacjenci nadal będą uwięzieni w labiryncie skierowań, a straty gospodarcze wynikające z ich absencji w pracy pozostaną nieoszacowane.

źródło: PAP, Business Insider

Zobacz też