
Kotecki przerywa ciszę po decyzji RPP. Najkrótszy cykl wyczekiwania w historii?
Choć rynek po styczniowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej nastawiał się na co najmniej dwumiesięczne “zawieszenie broni”, najnowsze wypowiedzi Ludwika Koteckiego dla agencji Bloomberg wywołały spore zamieszanie.

Członek RPP, dotychczas kojarzony z dużą ostrożnością, sugeruje, że okres wyczekiwania (tzw. wait-and-see) może być znacznie krótszy, niż zakładał konsensus ekonomistów.
Luty na celowniku?
Słowa Ludwika Koteckiego to wyraźny sygnał, że wewnątrz Rady rośnie presja na przyspieszenie luzowania polityki pieniężnej. Jego zdaniem poprawiające się perspektywy inflacyjne są na tyle silne, że nie ma potrzeby czekać do wiosny z kolejnymi decyzjami.
“Staje się coraz bardziej oczywiste, że istnieje przestrzeń do dalszych szybkich obniżek stóp procentowych. Zakładam, że w lutym RPP wznowi działania z zeszłego roku — perspektywy inflacji są coraz bardziej optymistyczne” – zadeklarował Kotecki w rozmowie z Bloombergiem.
Finisz walki z inflacją? Adam Glapiński kreśli nowy kurs!
To stwierdzenie stoi w kontrze do ostrożnych prognoz rynkowych, które zakładały, że luty będzie miesiącem “bez danych” (ze względu na brak wstępnego odczytu CPI z GUS). Kotecki uważa jednak, że obecny poziom stóp (4 proc.) przy inflacji w celu może być zbyt restrykcyjny dla gospodarki.
Inflacja zbyt niska?
Najciekawszym elementem argumentacji Koteckiego jest zmiana optyki z walki z drożyzną na obronę przed zbyt niską inflacją. Według niego, realne staje się ryzyko, że wskaźnik cen odchyli się od celu 2,5 proc. zbyt mocno w dół.
Taka retoryka to nowość w polskim dyskursie ekonomicznym. Sugeruje ona, że RPP może chcieć działać wyprzedzająco, by uniknąć nadmiernego schłodzenia gospodarki.
Kotecki widzi pole do obniżenia stóp o kolejne 50 punktów bazowych jeszcze w tym roku, co koresponduje z “punktem docelowym” wskazanym przez prezesa NBP, czyli poziomem 3,5 proc.
Kotecki kontra bankowi analitycy
Wypowiedź członka Rady tworzy interesujący rozdźwięk między organem decyzyjnym a ekspertami z sektora bankowego.
- Scenariusz Koteckiego – zakłada, że luty jest “w grze”. Argumentem jest trwałość dezinflacji i potrzeba szybkiego dostosowania kosztu pieniądza do nowych realiów.
- Scenariusz bankowy (przytaczane wypowiedzi głównych analityków ING, Santander). Ekonomiści pozostają sceptyczni co do lutego. Wskazują, że luty to statystyczna “czarna dziura” – GUS nie publikuje wtedy szybkich szacunków CPI, bo zmienia wagi w koszyku inflacyjnym. Bez twardych danych za styczeń, większość członków Rady może bać się podjąć decyzję o cięciu.
Jeśli jednak Kotecki odzwierciedla nastroje większości w RPP, możemy być świadkami jednego z najkrótszych cykli “wyczekiwania” w historii polskiej bankowości centralnej.
Budżet pod kontrolą i cyfrowy przełom? Resort podsumowuje oraz wdraża KSeF!
Co to oznacza dla rynku?
Dla kredytobiorców sygnał od Ludwika Koteckiego to przede wszystkim obietnica szybszego spadku rat. Jeśli luty faktycznie przyniesie obniżkę o 25 punktów bazowych, będzie to potwierdzenie, że RPP weszła w tryb agresywnego wspierania gospodarki, nie czekając na pełne potwierdzenie danych statystycznych.
Z punktu widzenia strategii NBP, narracja Koteckiego wzmacnia „gołębi” przekaz prezesa Glapińskiego, ale nadaje mu znacznie większą dynamikę czasową. Zamiast „spokojnej i konserwatywnej” drogi, członek Rady proponuje zdecydowany powrót do kursu obranego w ubiegłym roku.
źródło: PAP, Business Insider, Bankier

