Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Od tabu do paragrafu: ponad dwie dekady ewolucji przepisów antymobbingowych w Polsce

Zjawisko, które przez lata kwitowano wzruszeniem ramion lub stwierdzeniem o “trudnym charakterze szefa”, od ponad 20 lat ma swoją jasną definicję w polskim systemie prawnym.

Źródło: Freepik

Choć pojęcie mobbingu narodziło się w głowie niemieckiego psychiatry Heinza Leymanna już w 1984 roku, polski ustawodawca potrzebował dwóch dekad, by przenieść je na grunt Kodeksu pracy. Dziś, w 2026 roku, stoimy u progu kolejnej rewolucji, która ma ostatecznie zerwać z bezkarnością.

Jesień 2003 i europejskie standardy

Wprowadzenie przepisów antymobbingowych do polskiego Kodeksu pracy jesienią 2003 roku (z mocą obowiązującą od 1 stycznia 2004 r.) nie było jedynie gestem dobrej woli polityków, ale koniecznością dostosowania naszego prawa do standardów unijnych.

Wtedy to po raz pierwszy zdefiniowano mobbing jako działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko niemu, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu.

Wczesne interpretacje z I Kongresu Antymobbingowego (grudzień 2003 r.) rzuciły światło na to, kto najczęściej pada ofiarą psychicznego terroru. Statystyki i opinie ekspertów wskazywały na dwie grupy:

  • osoby w wieku przedemerytalnym (lęk przed utratą pracy przed uzyskaniem uprawnień),
  • młodzi, dobrze wykształceni pracownicy, częściej kobiety niż mężczyźni (rywalizacja i próba “złamania” ambitnych jednostek).

Już wtedy Barbara Grabowska, pionierka ruchu antymobbingowego w Polsce, trafnie diagnozowała profil “mobbera”. To często osoba o maskowanym poczuciu niższości, która sukcesy innych traktuje jako osobistą porażkę i czuje się dowartościowana jedynie poprzez posiadanie przewagi nad drugim człowiekiem.

Rynek pracy pod wpływem geopolitycznego chłodu. Bezrobocie przebija barierę 6%!

Kamienie milowe

Ewolucja przepisów nie była procesem liniowym. Wiele cennych inicjatyw utknęło w sejmowych zamrażarkach, jak choćby projekt z 2014 roku, który miał objąć ochroną osoby na umowach cywilnoprawnych. Przełomy następowały jednak stopniowo.

Nowelizacja z 2019 roku, czyli inicjatywa prezydenta Andrzeja Dudy przyniosła kluczową zmianę procesową. Pracownik, który doznał mobbingu, nie musiał już rozwiązywać umowy o pracę, aby dochodzić odszkodowania. Wcześniej prawo paradoksalnie zmuszało ofiarę do odejścia z firmy, by mogła walczyć o sprawiedliwość. Wprowadzono też minimalny próg odszkodowania (nie niższy niż wynagrodzenie minimalne).

Ustawa o sygnalistach z 2024 r. to kolejny milowy krok w ochronie osób zgłaszających naruszenia. Sygnaliści zyskali ochronę przed działaniami odwetowymi, a mobbing został wprost wskazany jako jedna z niedopuszczalnych form represji za “mówienie prawdy” o nieprawidłowościach wewnątrz instytucji.

Wielki Brat dzwoni z “pomocą”? Rewolucja KSeF wchodzi w decydującą fazę!

Sala sądowa: brutalne zderzenie z rzeczywistością

Mimo coraz lepszych przepisów, dane za rok 2025 pokazują ponury obraz walki o sprawiedliwość w sądach. Na blisko 1000 spraw toczących się w obu instancjach, pracownicy wygrali zaledwie 44 razy. Oznacza to, że współczynnik sukcesu wynosi ok. 4,4%.

Dlaczego tak trudno wygrać? Prof. Monika Gładoch wskazuje na fundamentalny problem: ciężar dowodu.

  • Brak konkretów – sądy nie uznają “złej atmosfery”. Dowód musi dotyczyć konkretnego zachowania wobec konkretnej osoby.
  • Strach świadków – współpracownicy często cierpią na “zbiorową amnezję” lub wyparcie, obawiając się o własne posady.
  • Przyzwyczajenie do nienormalności – po pewnym czasie pracownicy zaczynają postrzegać przemocowe zachowania jako element kultury organizacyjnej.

Ucieczka w ryczałt? Przedsiębiorcy szukają ratunku przed rosnącymi kosztami

Mobbing na afiszu

Historia mobbingu w Polsce to także historia głośnych nazwisk. Szczególnym polem bitwy okazały się instytucje kultury, co doprowadziło do powołania w 2024 r. specjalnej komórki w Ministerstwie Kultury. Symbolem zmian stały się dymisje dyrektorów prestiżowych teatrów (Bagatela, Groteska, Dramatyczny) oraz Muzeum Łazienki Królewskie.

Zjawisko nie oszczędziło jednak żadnej sfery:

  • dyplomacja – odwołanie ambasadorki w Czechach, Barbary Ćwioro, za mobbing wobec podwładnych (2020),
  • sektor NGO – rezygnacja ks. Jacka Stryczka z funkcji prezesa stowarzyszenia “Wiosna” po głośnych oskarżeniach,
  • instytucje państwowe – odwołanie członkiń Komisji ds. Pedofilii w 2024 r. za wykorzystywanie pozycji i mobbingowanie pracowników biura.

Rok 2026: nowa definicja i nadzieja na profesjonalizację

Obecnie w Sejmie procedowany jest rządowy projekt, który ma doprecyzować, czym właściwie jest mobbing. Nowa definicja kładzie nacisk na poszczególne aspekty zjawiska.

  • Charakter fizyczny, werbalny i pozawerbalny (koniec z wymówkami, że “przecież nikt nikogo nie dotknął”).
  • Intencjonalność lub skutek (sprawca nie będzie mógł się bronić stwierdzeniem, że “nie miał złych zamiarów”, jeśli skutek dla pracownika był niszczący).
  • Odpowiedzialność za nakazywanie mobbingu (uderzenie w systemowe przyzwolenie na nękanie).

Eksperci, tacy jak prof. Gładoch, sugerują jednak, że sama zmiana definicji to za mało. Potrzebna jest reforma sądownictwa – utworzenie specjalistycznych komórek ds. mobbingu i dyskryminacji, by sędziowie nie byli przydzielani do tych spraw losowo, lecz dysponowali odpowiednią wiedzą psychologiczną i prawną.

Nadchodzi interwencja na rynku paliw? Rząd: “czekamy na najczarniejszą godzinę”

Czy jesteśmy bezpieczniejsi?

Przez ostatnie 22 lata przeszliśmy długą drogę – od ignorowania problemu, przez wprowadzenie suchych paragrafów, aż po społeczne zrozumienie, że godność pracownika jest nienaruszalna.

Choć statystyki wygranych spraw sądowych wciąż są deprymujące, rosnąca świadomość (szczególnie wśród najmłodszej generacji pracowników, gdzie o szykanach mówi 18% osób) oraz nowe przepisy o sygnalistach dają nadzieję, że w 2026 roku “kultura strachu” wreszcie zacznie ustępować kulturze wzajemnego szacunku.

Zobacz też