
Popyt w UE rozczarowuje, Polska trzyma poziom. Jakie są powody lipcowego dołka?
Wyniki sprzedaży detalicznej w Polsce wciąż prezentują się wyraźnie lepiej na tle pozostałych krajów Unii Europejskiej. Mimo że wygaszenie programu CPN pod koniec II kwartału przejściowo zaburzyło statystyki na stacjach paliw, fundamentalne wskaźniki popytu konsumpcyjnego nad Wisłą pozostają stabilne.

Z najnowszych danych Eurostatu wynika, że w lipcu 2026 roku sprzedaż detaliczna wyrównana sezonowo wzrosła w Polsce o 3,6 proc. rok do roku. W ujęciu miesięcznym odnotowano delikatny spadek o 0,3 proc.
Krajowe dane wypadają korzystnie w zestawieniu ze statystykami dla całej Wspólnoty. W strefie euro sprzedaż detaliczna w ujęciu rocznym urosła o zaledwie 0,6 proc., a w całej Unii Europejskiej o 1 proc. – w obu przypadkach wskaźniki okazały się gorsze od rynkowych oczekiwań analityków. W ujęciu miesięcznym wolumen handlu w UE skurczył się o 0,4 proc.
Struktura popytu w Unii Europejskiej wskazuje na wzorce oszczędnościowe:
- żywność, napoje i tytoń: wzrost o 1,3 proc. r/r,
- produkty nieżywnościowe (bez paliw): wzrost o 0,9 proc. r/r,
- paliwa samochodowe: spadek o 2 proc. r/r.
Na mapie Europy widoczne jest silne zróżnicowanie. Liderami wzrostów wolumenu handlu pozostają Cypr (+8,6 proc.), Łotwa (+7,1 proc.) oraz Szwecja (+6,4 proc.). Na drugim biegunie znalazły się duże gospodarki ze spadkami sprzedaży: Rumunia (-5,7 proc.), Niemcy (-2,5 proc.), Włochy (-1,0 proc.) i Hiszpania (-0,7 proc.).
Efekt CPN i mocne fundamenty polskiego rynku
Na rodzimym rynku widoczne jest wyhamowanie dynamiki. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego sprzedaż detaliczna w cenach stałych wzrosła w lipcu o 3,9 proc. r/r, podczas gdy w czerwcu dynamika sięgała 6,2 proc.
Kluczowym czynnikiem tego spowolnienia była branża paliwowa. Sprzedaż na stacjach benzynowych spadła o 0,2 proc. rok do roku, po wcześniejszym dynamicznym skoku o 9,0 proc. w czerwcu. Różnica ta wynika z zakończenia programu CPN – skłonił on konsumentów do przyspieszenia zakupów paliwa i robienia zapasów jeszcze w czerwcu, a zarazem ograniczył tak zwaną turystykę paliwową.
Eksperci uspokajają jednak, że krótkoterminowe zawirowania w statystykach nie zagrażają ogólnej kondycji polskiego handlu.
“Podstawy do wzrostu konsumpcji w kolejnych miesiącach pozostają solidne — pomimo systematycznego hamowania nominalnej dynamiki wynagrodzeń i rosnącej inflacji, utrzymuje się realny wzrost dochodów. Jednocześnie, konsumenci mają solidną poduszkę płynnościową, która pozwoli zareagować na ewentualne negatywne szoki w realnych dochodach” – informowali ekonomiści PKO BP.
Analitycy zwracają również uwagę, że nastroje konsumenckie w średniej perspektywie wykazują dużą odporność. Obserwowana od 2025 roku poprawa ocen w zakresie dokonywania ważnych zakupów napędza popyt na dobra trwałego użytku. Pewnym wyzwaniem dla tradycyjnej sprzedaży detalicznej może być jednak utrzymujący się od kilku lat trend stopniowego przesuwania wydatków gospodarstw domowych w stronę sektora usług.

