
RPP przechodzi w długi sen. Stopy procentowe bez zmian na całe wakacje
Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nie zaskoczyła rynków finansowych. Na zakończonym w środę, 8 lipca 2026 roku, dwudniowym posiedzeniu decyzyjnym, członkowie Rady postanowili utrzymać stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego na dotychczasowym poziomie. Oznacza to, że koszt pieniądza w Polsce pozostanie zamrożony na całe wakacje. Kolejne spotkanie decyzyjne zaplanowano bowiem dopiero na początek września, jako że tradycyjne sierpniowe posiedzenie RPP ma charakter wyłącznie roboczy i niedecyzyjny.

Środowy werdykt jest czwartym z rzędu ruchem stabilizującym stopy. Od marca tego roku, kiedy to Rada zdecydowała się na niespodziewane cięcie o 0,25 punktu procentowego, parametry polityki monetarnej w Polsce pozostają na najniższym poziomie od czterech lat.
Po lipcowym posiedzeniu kluczowe stawki banku centralnego prezentują się następująco:
- stopa referencyjna 3,75% w skali rocznej (główna stopa NBP),
- stopa lombardowa 4,25% w skali rocznej,
- stopa depozytowa 3,25% w skali rocznej,
- stopa redyskontowa weksli 3,80% w skali rocznej,
- stopa dyskontowa weksli 3,85% w skali rocznej.
Dlaczego RPP wcisnęła hamulec?
Jeszcze wiosną tego roku na rynkach terminowych panował spory niepokój. Rozedrgane nastroje geopolityczne, związane z ryzykiem eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie i groźbą najcięższego od pół wieku kryzysu naftowego, skłaniały inwestorów do wyceniania nawet trzech lub czterech szybkich podwyżek stóp procentowych w Polsce.
Dziś po tamtym strachu nie ma już śladu. Sytuacja uległa uspokojeniu wraz ze spadkiem globalnych notowań ropy naftowej po wygaszeniu najgorętszej fazy napięć wokół Iranu. Oczywiście o ile nie dojdzie do kolejnych eskalacji… Dodatkowo krajowe dane makroekonomiczne odsunęły widmo inflacyjnego pożaru. Wstępny czerwiowy odczyt inflacji konsumenckiej CPI przyniósł spore zaskoczenie – wskaźnik zjechał do poziomu 2,5% w ujęciu rocznym (z 3,1% w maju), co oznacza, że dynamicznie wbił się dokładnie w środek oficjalnego celu inflacyjnego NBP.
W polskiej gospodarce widać wyraźne symptomy schłodzenia: dynamika wzrostu wynagrodzeń zaczyna słabnąć, a presja popytowa ze strony konsumentów nie jest na tyle silna, by stymulować ponowny, gwałtowny wzrost cen. To pozwoliło RPP na komfortowe przejście w tryb obserwacji.
Rewolucja staje się faktem. Dziś inspektorzy PIP zyskali potężną broń
Druga połowa roku pod znakiem droższych paliw
Mimo chwilowego sukcesu i powrotu inflacji do celu, ekonomiści dalecy są od ogłaszania ostatecznego zwycięstwa. Druga połowa 2026 roku przyniesie bowiem kilka istotnych wyzwań, które zadecydowały o tym, że RPP wolała nie ryzykować dalszego obniżania stóp w lipcu.
- Wygaśnięcie tarczy paliwowej – lipiec przynosi ostateczny koniec rządowego programu osłonowego (tzw. pakietu CPN), który sztucznie zaniżał ceny na stacjach benzynowych. Analitycy szacują, że powrót do rynkowych stawek paliw podbije ogólny wskaźnik CPI o około 0,4 punktu procentowego, wypychając inflację z powrotem w okolice 3%.
- Uparta inflacja bazowa – wskaźnik inflacji bazowej (który odrzuca najbardziej zmienne ceny energii, paliw i żywności) wciąż pozostaje podwyższony i lekko przekracza barierę 3%. Dowodzi to, że wewnętrzny rdzeń presji cenowej w kraju nadal jest silny.
- Kruchy rozejm geopolityczny – choć sytuacja na Bliskim Wschodzie uległa chwilowej stabilizacji, zakończenie zawieszenia broni może w każdej chwili sprowokować ponowny skok cen surowców energetycznych na światowych giełdach.
Kto zyskuje, a kto traci na obecnych poziomach?
Polityka monetarna NBP przeszła w ostatnich kilkunastu miesiącach potężną metamorfozę. Od maja 2025 roku, gdy po okresie wysokich stóp wznowiono cykl luzowania, główna stopa referencyjna została ścięta łącznie o 200 punktów bazowych (czyli o pełne 2%). Rynek przeszedł ze stanu restrykcyjnego do umiarkowanie ekspansywnego – stopy są na tyle niskie, że przestają mocno dusić gospodarkę, a zaczynają sprzyjać rynkowi kredytowemu.
Rynek pracy w czerwcu: bezrobocie spada, ale ministerstwo ostrzega
Dla kredytobiorców, zwłaszcza tych spłacających długoterminowe kredyty hipoteczne oparte na zmiennym oprocentowaniu, obecna stabilizacja to moment oddechu i gwarancja, że przez najbliższe miesiące ich raty nie wzrosną. Z takiego obrotu spraw cieszą się również rządzący – Skarb Państwa, jako największy dłużnik w kraju, ponosi dzięki temu znacznie niższe koszty obsługi długu.
Mniej powodów do radości mają oszczędzający. Niski koszt pieniądza automatycznie przekłada się na mizerne oprocentowanie lokat bankowych oraz obligacji skarbowych i korporacyjnych, co utrudnia bezpieczne pomnażanie kapitału. Pocieszeniem pozostaje fakt, że w Polsce wciąż mamy do czynienia z realnie dodatnimi stopami procentowymi…
Kiedy doczekamy się kolejnych obniżek?
Większość instytucji finansowych zakłada, że obecne poziomy stóp procentowych zostaną z nami na bardzo długo – najpewniej do końca całego 2026 roku. Choć w kuluarach powoli cichną dyskusje o podwyżkach, na powrót do cięć jest zdecydowanie za wcześnie.
Analitycy Banku Pekao prognozują, że przestrzeń do kolejnego ruchu w dół (o 0,25 pkt proc.) otworzy się dopiero na początku 2027 roku. Jeszcze bardziej powściągliwi są eksperci z PKO BP, którzy spodziewają się dwóch cięć po 25 punktów bazowych dopiero w połowie 2027 roku. Taki scenariusz sprowadziłby stopę referencyjną do poziomu 3,25%, czyli najniższego pułapu od lutego 2022 roku.
Pewne wskazówki co do dalszego układu sił w RPP i nastrojów wewnątrz Rady przyniosą najbliższe godziny. O godzinie 16:00 opublikowany zostanie oficjalny, pełny komunikat po posiedzeniu, zawierający najnowsze projekcje makroekonomiczne NBP dotyczące PKB i inflacji (raport ten przygotowywany jest tylko trzy razy w roku: w marcu, lipcu i listopadzie). Kluczowa dla rynków będzie jednak czwartkowa konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego, zaplanowana na godzinę 15:00, podczas której inwestorzy będą pilnie nasłuchiwać jastrzębich i gołębich akcentów.
źródło: PAP, Bankier, Business Insider

