
Rynek pracy w czerwcu: bezrobocie spada, ale ministerstwo ostrzega
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) opublikowało najnowsze, szacunkowe dane dotyczące bezrobocia w Polsce za czerwiec 2026 roku. Na pierwszy rzut oka statystyki przynoszą powody do zadowolenia – główny wskaźnik poszedł w dół, a Polska niezmiennie utrzymuje status jednego z unijnych liderów stabilności zatrudnienia. Diabeł tkwi jednak w szczegółach.

Równolegle z optymistycznymi liczbami resort pracy wydał oficjalne ostrzeżenie, wskazując na konkretne czynniki ryzyka, które w najbliższych miesiącach mogą wyhamować ten pozytywny trend.
Liczby pod lupą
Szacowana stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec czerwca 2026 roku wyniosła 5,8%. Oznacza to symboliczny, ale zauważalny spadek o 0,1 punktu procentowego w porównaniu do maja.
Przekładając te procenty na konkretne liczby: w bazach urzędów pracy zarejestrowanych było 902,7 tysiąca osób. To o 13,2 tysiąca bezrobotnych mniej niż miesiąc wcześniej. Co ciekawe, w czerwcu w urzędach zarejestrowało się 82,6 tysiąca nowych osób – to wprawdzie o 1,2% więcej niż w maju, ale aż o 3,2% mniej w zestawieniu z czerwcem ubiegłego roku.
Ogólna, ogólnokrajowa średnia na poziomie 5,8% mocno maskuje realną sytuację w terenie. Mapa polskiego bezrobocia to wciąż obraz potężnych dysproporcji regionalnych i lokalnych. Na poziomie wojewódzkim absolutnym wzorem pozostaje Wielkopolska, gdzie stopa bezrobocia wynosi zaledwie 3,7%.
Na drugim końcu zestawienia niezmiennie znajduje się województwo warmińsko-mazurskie, gdzie wskaźnik wynosi aż 9,2%. W skali całego kraju prawdziwymi wyspami strukturalnego bezrobocia pozostają dwa powiaty:
- powiat szydłowiecki: aż 22,4%
- powiat brzozowski: 19,0%
Choć w ujęciu miesięcznym spadek bezrobocia objął zdecydowaną większość kraju (237 powiatów), a w 100 sytuacja była stabilna, to w 43 miejscach w Polsce odnotowano niepokojący wzrost liczby osób bez pracy.
Do urzędu po darmowego lekarza, a nie po nową posadę
Materiał do myślenia dają dane dotyczące motywacji Polaków, którzy decydują się na rejestrację w pośredniakach. Okazuje się, że dla większości z nas urzędy pracy przestały być miejscem, w którym realnie szuka się zatrudnienia… Aż 41,4% osób – robi to wyłącznie po to, aby uzyskać ubezpieczenie zdrowotne. 39,5% – deklaruje, że oczekuje od urzędu realnej pomocy w podjęciu pracy.
Jeśli chodzi o strukturę zawodową, najwięcej nowych bezrobotnych rejestrowało się po utracie posady w przetwórstwie przemysłowym (13,7%) oraz w handlu (13,2%). Najliczniejszą, wyodrębnioną grupą zawodową wśród osób trafiających na bezrobocie byli sprzedawcy (7,6%).
Rewolucja staje się faktem. Dziś inspektorzy PIP zyskali potężną broń
Gdzie można znaleźć zatrudnienie? Oferty na rynku
W czerwcu pracodawcy zgłosili do urzędów pracy 34 tysiące wolnych miejsc pracy i aktywacji zawodowej. To minimalny spadek (o 0,4%) w relacji do maja, ale jednocześnie o 3,3% więcej ofert niż w czerwcu ubiegłego roku.
Analiza nadesłanych ogłoszeń pokazuje, że zapotrzebowanie na rynku jest dość sprecyzowane. Największe szanse na szybkie znalezienie nowego zajęcia mają obecnie pracownicy biurowi oraz sprzedawcy. Pracodawcy intensywnie poszukują również rąk do pracy fizycznej – w czołówce zestawienia znaleźli się robotnicy budowlani oraz wykwalifikowani pracownicy produkcji.
Trzy czarne chmury nad rynkiem pracy
Mimo że według metodologii Eurostatu (opartej na faktycznej aktywności zawodowej, a nie tylko rejestracji w urzędach) Polska z wynikiem 3,1% plasuje się w ścisłej czołówce państw o najniższym bezrobociu w całej Unii Europejskiej, MRPiPS zachowuje dużą powściągliwość w świętowaniu sukcesu.
Resort wprost wskazuje, że prognozy wzrostu PKB dla kraju na 2026 rok są dobre, ale pracodawcy mogą wkrótce zacząć zaciskać pasa. Ministerstwo zidentyfikowało trzy główne czynniki ryzyka, które mogą wyhamować spadek bezrobocia:
- cięcia w Funduszu Pracy – znaczące ograniczenie finansowania rządowych programów aktywizacyjnych (takich jak staże, szkolenia czy dotacje na rozpoczęcie działalności),
- geopolityka – przedłużający się, destabilizujący rynki konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie,
- koszty stałe – utrzymujące się na bardzo wysokim poziomie ceny surowców energetycznych, które mocno uderzają w rentowność przemysłu i handlu.
źródło: PAP, Business Insider

