
Ryzyko polityczne wokół TK na celowniku rynków. Analitycy ostrzegają przed wycofywaniem się zagranicy i decyzją S&P
Podczas gdy na globalnych rynkach finansowych dominuje optymizm wywołany odprężeniem geopolitycznym i stymulacją w Azji, polskie indeksy giełdowe oraz rodzima waluta odnotowały widoczne osłabienie. Krajowe rynki zareagowały w poniedziałek ucieczką od ryzyka w odpowiedzi na najpoważniejszą od lat eskalację sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Inwestorzy zagraniczni wykazują zwiększoną ostrożność, traktując wydarzenia w Warszawie jako sygnał rosnącego klinczu politycznego.

Światowe parkiety zanotowały obiecujące otwarcie tygodnia. W Azji indeksy w Chinach i Indiach rosły o ponad 1,6 proc., a w Południowej Korei nawet o 2,2 proc. (napędzane rządowymi zapowiedziami inwestycji w sztuczną inteligencję na 2027 rok). Nastroje wsparło również wstrzyknięcie płynności przez chiński bank centralny oraz spadek cen ropy naftowej na wieść o toczących się w Katarze negocjacjach dyplomatycznych z Iranem w sprawie odblokowania Cieśniny Ormuz. Zwyżki utrzymała także większość giełd europejskich.
Polska giełda na minusie: WIG20 traci 1,2 procent
Warszawski parkiet wyłamał się ze światowej fali wzrostów. Wskaźnik dużych spółek WIG20 oraz indeks szerokiego rynku WIG zanotowały spadki po 1,2 proc.
Większość walorów wchodzących w skład głównego indeksu znalazła się pod presją podaży:
- liderzy spadków – najmocniejszą przecenę odnotowały akcje Pepco (spadek o 5,3 proc.) oraz Banku Pekao (spadek o 3,6 proc.),
- nieliczne wyjątki – zwyżki w trakcie sesji utrzymały jedynie dwa podmioty z koszyka WIG20 – PKN Orlen (wzrost o 0,9 proc.) oraz Budimex (wzrost o 0,8 proc.).
Słabość złotego i widmo negatywnej decyzji agencji S&P
Równolegle osłabienie widoczne było na rynku walutowym. Złoty nie wykorzystał globalnej fali umocnienia euro wobec dolara – osłabł w stosunku do wspólnej waluty o 0,4 proc., osiadając na poziomie 4,81 zł, podczas gdy kurs wobec dolara zyskał jedynie symboliczne 0,1 proc., osiągając 3,94 zł. Zachowanie to wskazuje na ostrożne wycofywanie kapitału przez inwestorów zagranicznych.
Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ, wskazuje, że eskalacja wokół TK wprowadza czynnik ryzyka politycznego, który bezpośrednio obniża wycenę polskich aktywów. Zwraca uwagę, że głęboka polaryzacja polityczna może utrzymać się aż do wyborów parlamentarnych jesienią 2027 roku. Co kluczowe, czynnik ten może wpłynąć na decyzję agencji ratingowej S&P:
“Ryzyko zmiany perspektywy ratingu Polski ze stabilnej na negatywną może być duże, biorąc pod uwagę to, że szanse na poprawę sytuacji w finansach publicznych w perspektywie nadchodzących miesięcy są tak naprawdę niewielkie” – ocenia Marek Rogalski.
Czerwona linia dla inwestorów
Z kolei Michał Stajniak, szef działu analiz XTB, zaznacza, że chociaż poniedziałkowe wydarzenia stanowią najpoważniejsze odrzucenie stabilności prawnej od lat, dla rynków finansowych jest to raczej impuls do korekty niż powód do paniki. W ocenie eksperta kluczowe pozostaje to, czy Polska zdoła utrzymać przekonanie rynków o trwałości podstawowych reguł gospodarowania niezależnie od zmian politycznych.
Analitycy są przy tym zgodni, że największym zagrożeniem dla polskiej gospodarki byłoby ewentualne rozszerzenie sporu na niezależność banku centralnego. Jak podsumowuje Stajniak, bezpośrednie przeniesienie konfliktu politycznego na Narodowy Bank Polski stanowiłoby dla inwestorów zagranicznych nieprzekraczalną „czerwoną linię”, mogącą wywołać gwałtowną wyprzedaż polskich aktywów.
źródło: PAP, Business Insider

