
Senat przyjął reformę PIP. To “rozwiązanie bardzo kompromisowe”?
Senat przyjął w czwartek reformę Państwowej Inspekcji Pracy. Ekspert prawa pracy prof. dr hab. Arkadiusz Sobczyk ocenił dla PAP, że reforma zmierza w dobrym kierunku i jest rozwiązaniem kompromisowym. Zaznaczył jednak, że niektóre przepisy mogą być kontrowersyjne. Z kolei Piotr Rogowiecki podkreślił, że początkowa wersja projektu była skrajnie szkodliwa dla gospodarki. Co jeszcze o projekcie myślą eksperci? Jak obecnie prezentuje się reforma?

Nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) została przyjęta przez senatorów bez poprawek. Teraz trafi na biurko prezydenta.
Specjalista z zakresu prawa pracy, prof. dr hab. Arkadiusz Sobczyk, w rozmowie ocenił, że reforma PIP jest rozwiązaniem bardzo kompromisowym.
– Z perspektywy pracodawców czy wysokopłatnych osób pracujących na umowie B2B reforma jest trudna do przyjęcia, ale ogólnie, pod względem społecznym zmierza ona w dobrym kierunku. Nie ma wątpliwości, że skala umów cywilnych dotyczących przypadków wykonywania pracy pod kierownictwem jest znaczna, a to oznacza mniej praw pracowniczych – powiedział.
Reforma PIP w Sejmie: lawina poprawek i walka z czasem o środki z KPO, dowiedz się więcej!
Co w reformie wzbudza kontrowersję?
Zdaniem eksperta ustawa zawiera jednak kontrowersyjne zapisy. Z punktu widzenia ochrony praworządności najbardziej kontrowersyjnym rozwiązaniem, według prof. Sobczyka, jest możliwość wydania decyzji o istnieniu stosunku pracy jedynie “na przyszłość”. Podkreślił, że inspektor pomimo posiadanej wiedzy nie będzie mógł wydać swojej decyzji wstecz.
– Można powiedzieć, że inspektor będzie miał wiedzę o tym, że ten stosunek pracy istnieje, a mimo tego decyzja będzie wydawana dopiero na przyszłość. To jest mocno kontrowersyjne, bo państwo wie, że prawo jest naruszane, a pomimo posiadanej wiedzy nie wydaje decyzji, a pozostanie jedynie droga sądowa. Jest to rozwiązanie niespójne – przyznał.
Zgodnie z przepisami odwołanie od decyzji inspektora pracy będzie rozpatrywane przez sąd w terminie 30 dni. Sąd będzie bowiem zobowiązany podejmować czynności tak, aby termin posiedzenia, na którym sprawa ma zostać rozpoznana, przypadł nie później niż miesiąc od dnia wniesienia pozwu (odwołania od decyzji), a jeżeli pozew był dotknięty brakami – od dnia usunięcia tych braków.
Zdaniem rozmówcy PAP sugerowany termin będzie możliwy do spełnienia. Podkreślił, że w typowym postępowaniu, to sąd samodzielnie przeprowadza postępowanie dowodowe. W przypadku odwołania od decyzji inspektora sąd będzie miał dostarczone dowody przez inspektora.
– Im lepszy będzie materiał przesłany przez inspektora, tym krótsze będzie postępowanie – wskazał.
Ponadto, w dyskusji nad regulacją jej przeciwnicy wielokrotnie podkreślali, że nadanie inspektorom prawa do przekształcania umów jest sprzeczne z regułą swobody zawierania umów. Zdaniem prof. Sobczyka problem leży w tym, jak kto rozumie prawo.
– Dla ludzi, którzy myślą w kategorii takiej, że prawo do pracy oraz inne prawa pracownicze są prawami człowieka, decyzja administracyjna jest zupełnie dopuszczalna. Z drugiej strony dla ludzi myślących w kategoriach wolności i prawa cywilnego, ona jest nie do zaakceptowania – powiedział.
Koniunktura pod presją geopolityki. Firmy martwią się o swoją przyszłość, dowiedz się więcej!
Początkowo projekt był szkodliwy dla gospodarki?
Z kolei Dyrektor Departamentu Analiz i Legislacji Pracodawców RP Piotr Rogowiecki w rozmowie z PAP podkreślił, że początkowa wersja projektu była skrajnie szkodliwa dla gospodarki.
– Tak, jak zajmuję się otoczeniem regulacyjnym przedsiębiorstw od prawie 20 lat, tak mówiąc szczerze, nigdy nie myślałem, że zobaczę projekt tak skrajnie dysfunkcyjny, jeśli chodzi o rynek pracy – zaznaczył.
– Ten projekt trzeba oceniać historycznie, od tego co na początku było całkowicie nieakceptowalne i dewastujące dla rynku pracy do obecnego brzmienia. Teraz tej ustawy nie nazwałbym oczywiście neutralną dla rynku pracy, lecz na pewno dalece mniej szkodliwą od wcześniejszych propozycji – powiedział.
Ekspert podkreślił, że przyjęte wcześniej przez Sejm poprawki są, co do zasady, pozytywnie odbierane przez środowisko pracodawców.
– Przedstawiane między innymi przez naszą organizację argumenty skłoniły rząd do refleksji – zaznaczył. Chodzi m.in. o branie w pewnym zakresie woli stron przy wydawaniu przez inspektora pracy polecenia oraz w trakcie postępowania administracyjnego.
Inspektor pracy w razie stwierdzenia nieprawidłowości będzie miał bowiem możliwość wydania polecenia dot. funkcjonowania umowy cywilnoprawnej lub niezawarcia umowy o pracę. Przed wydaniem polecenia będzie jednak zobowiązany do wysłuchania stron. Ponadto wola stron – o ile nie jest sprzeczna z prawem – będzie brana pod uwagę w późniejszym, ewentualnym postępowaniu administracyjnym, wszczętym przez okręgowego inspektora pracy.
– Oczywiście dopiero przyszłość pokaże, jak to będzie w praktyce wyglądało, ale wola stron ma być w jakimś stopniu brana pod uwagę w całym procesie wydawania decyzji – wskazał Rogowiecki.
Duży wzrost liczby osób bezrobotnych w urzędach. Resort reaguje, dowiedz się więcej!
Co zakłada reforma PIP?
Nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy nadaje PIP kompetencje do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Zakłada, że odwołanie od decyzji inspektora będzie mogło być kierowane do okręgowego inspektora pracy, a następnie do powszechnego sądu pracy.
Monitoring w miejscu pracy. Przepisy są w tyle za technologią? Sprawdź!
Do czasu prawomocnego orzeczenia decyzja inspektora będzie wstrzymana. Ustawa nie wprowadza więc rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji inspektora, jak zakładała pierwsza propozycja zmian w ustawie o PIP.
Nadanie inspekcji uprawnień do przekształcania umów to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy. Polska ma czas na wdrożenie unijnej dyrektywy do 30 czerwca br.

