Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Szukają miliardów w “małpkach” i słodkich napojach? Tusk zapowiada kolejny bat

Rekordowa dziura w budżecie państwa zmusza rząd do poszukiwania nowych, stabilnych źródeł finansowania. Choć polskie finanse publiczne otrzymały w ostatnich dniach lekką ulgę – rentowność krajowych 10-letnich obligacji skarbowych spadła z poziomu 5,70% do 5,45% w środę, głównie dzięki tańszej ropie naftowej i nadziejom na deeskalację konfliktów na Bliskim Wschodzie – to potrzeby pożyczkowe państwa pozostają gigantyczne.

Źródło: Wikimedia

Aby załatać budżetowe niedobory, Rada Ministrów sięga po sprawdzone narzędzie: podatki motywowane troską o zdrowie publiczne. Podczas środowej konferencji prasowej premier Donald Tusk otwarcie zadeklarował, że nie ma nic przeciwko dociążeniu fiskalnemu branży alkoholowej i producentów napojów słodzonych.

Rząd pod kryjącym się w dokumentach hasłem „ograniczenia dostępności ekonomicznej” zamierza drastycznie podnieść opłaty, które bezpośrednio uderzą w ceny detaliczne na sklepach półkach.

Czterokrotny wzrost opłaty od “małpek”?

Pierwsze uderzenie fiskalne celuje w segment mocnych alkoholi sprzedawanych w małych formatach. Z wtorkowego wpisu do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów wynika, że rząd planuje przyjąć w trzecim kwartale projekt, który zrewolucjonizuje ceny tzw. “małpek”, czyli napojów alkoholowych w opakowaniach o pojemności do 300 ml.

Zmiany mają być bezkompromisowe. Rząd chce podnieść tzw. opłatę ALK z obecnych 25 złotych do aż 100 złotych za każdy pełny litr 100-procentowego alkoholu zawartego w małych butelkach. Oznacza to czterokrotny wzrost tej daniny.

“Mnie by nie przeszkadzało opodatkowanie małpek […] ja bym nie miał nic przeciwko temu, żeby — jeśli mamy gdzieś ściągać pieniądze — to z alkoholu i z cukru. Bo to powinno przynieść też korzyści zdrowotne. Ale jak projekt pojawi się na rządzie, to będę informował już o naszym stanowisku precyzyjnie” – skomentował premier Donald Tusk.

Zwrot w strategii NBP. Koniec z zapowiedziami zmian stóp procentowych?

Aby zneutralizować zarzuty o czysty drenaż kieszeni podatników, autorzy projektu zapisali w ustawie, że 100% wpływów z podwyższonej opłaty ALK ma trafiać bezpośrednio na konto Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) z przeznaczeniem na leczenie skutków alkoholizmu.

“Uszczelnienie” i podwyżka podatku cukrowego

Równolegle we wtorek w wykazie prac rządu pojawił się drugi kluczowy projekt. Dotyczy on głębokiej reformy, aktualizacji stawek oraz uszczelnienia systemu opłaty cukrowej. Tutaj również beneficjentem ma być system ochrony zdrowia – do NFZ powędruje aż 96,5% zebranych środków.

Planowane przez Ministerstwo Finansów i szefa tego resortu Andrzeja Domańskiego podwyżki stawek prezentują się następująco:

  • opłata stała – za napoje zawierające cukier w ilości równej lub mniejszej niż 5 gramów w 100 ml napoju (lub zawierające jakikolwiek słodzik) stawka wzrośnie z 0,50 zł do 0,70 zł za litr,
  • opłata zmienna – za każdy gram cukru powyżej progu 5 gramów w 100 ml napoju producent dopłaci dwa razy więcej – stawka skoczy z 0,05 zł do 0,10 zł.

Paraliż w ZUS. Pracownicy odeszli od biurek, ruszając do strajku

Wcześniejsze plany rządu zakładały także drastyczną, dodatkową opłatę za kofeinę i taurynę (wzrost z 0,10 zł do aż 1 zł), co w przypadku dużych, dwulitrowych butelek napojów typu cola lub soków mogło windować cenę jednej sztuki o blisko 3,60 zł.

Widmo prezydenckiego weta wisi nad ustawami

Realizacja tych planów nie będzie jednak prostym spacerem legislacyjnym. Największą przeszkodą dla rządu Donalda Tuska może okazać się Pałac Prezydencki. Prezydent Karol Nawrocki dał się już poznać jako zdecydowany przeciwnik podnoszenia tego typu danin publicznych w obecnej sytuacji gospodarczej.

Wcześniej prezydent bez wahania zawetował nowelizację ustawy o zdrowiu publicznym oraz ustawy o PIT, które miały wprowadzić analogiczne podwyżki podatku cukrowego. Prezydent Karol Nawrocki argumentował wówczas wprost, że szczytne hasła o walce z otyłością i cukrzycą są jedynie fasadą mającą ukryć desperacką próbę zasypania dziury w budżecie, a tak wysokie stawki to realny, bolesny cios w budżety domowe zwykłych, uboższych Polaków.

Co więcej, głowa państwa zablokowała również ustawę zwiększającą akcyzę na alkohole na lata 2026–2027. Prezydent podnosił wtedy mocne argumenty proceduralne, wskazując, że rządowa nowelizacja dawała przedsiębiorcom i konsumentom rażąco mało czasu na przygotowanie się do tak drastycznych zmian cenowych.

Rząd zapowiada jednak, że projekty i tak trafią pod obrad Rady Ministrów w najbliższych miesiącach. Nadchodząca jesień w parlamencie upłynie więc pod znakiem ostrej, polityczno-ekonomicznej wojny o ceny na sklepowych półkach.

źródło: PAP, Business Insider

Zobacz też