Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Podatek cukrowy pod lupą. Efekt prozdrowotny jest pozorny?

Wprowadzona w 2021 roku opłata cukrowa miała być orężem w walce z otyłością Polaków…

Źródło: Freepik

Najnowsze analizy naukowe oraz raporty kontrolne wskazują jednak, że choć ceny napojów drastycznie wzrosły, prozdrowotny entuzjazm rządu był przedwczesny. Tymczasem Ministerstwo Finansów już przygotowuje grunt pod kolejne podwyżki stawek.

Pozorny sukces? Dane studzą optymizm

Tuż po wprowadzeniu daniny w styczniu 2021 roku, statystyki wydawały się sprzyjać autorom reformy. Popyt na słodzone napoje spadł o 16%, a ponad 60% producentów zdecydowało się na zmianę receptur, by uniknąć wysokich opłat. Jednak badanie “Podatek cukrowy w Polsce: trendy populacyjne…”, opublikowane na platformie Frontiers, rzuca nowe światło na trwałość tych zmian.

Zespół badaczy z krakowskich uczelni, analizując dane NFZ, GUS i Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, zauważył niepokojące zjawisko: efekt “odbicia”.

“Nasze badanie pokazuje, że po wprowadzeniu podatku cukrowego widzimy pewne zmiany – ale nie aż tak duże, jak często się oczekuje, czy jak sugeruje debata publiczna”.

“Widzimy, że spadło spożycie słodzonych napojów – na przykład codzienne picie zmniejszyło się z około 10 proc. do 4,4 proc. – a także nieco spadła ilość kupowanego cukru. Ten efekt nie był jednak trwały i część tych zmian z czasem się cofnęła” – komentuje dr Michał Seweryn z Uniwersytetu im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie.

Trend spadkowy zaczął się przed podatkiem

Analiza danych GUS podważa tezę, jakoby to sama opłata była głównym motorem zmian nawyków żywieniowych. Spożycie cukru na osobę w Polsce systematycznie spadało już od 2018 roku (z 47 kg do 39,8 kg rocznie w 2024 roku). Naukowcy odnotowali, że wejście w życie nowych przepisów nie spowodowało statystycznie istotnego, gwałtownego przyspieszenia tego trendu.

Co więcej, o ile spożycie cukru spada, o tyle wskaźniki otyłości wciąż budzą niepokój. Polska zajmuje drugie miejsce w Unii Europejskiej pod względem otyłości wśród mężczyzn (24,2%). Nadwagę ma już blisko dwie trzecie Polaków i połowa Polek.

NIK: danina o charakterze fiskalnym

Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie uderza w sposób zagospodarowania środków z nowej opłaty. W latach 2021-2023 wpływy z podatku cukrowego oraz tzw. “małpkowego” zasiliły NFZ kwotą ponad 5,2 mld zł.

Zamiast jednak finansować dedykowane programy profilaktyczne i leczenie skutków nadmiernej konsumpcji cukru, pieniądze te rozmyły się w ogólnym systemie świadczeń. NIK wprost wskazuje, że danina, zamiast realizować cele zdrowotne, stała się wygodnym narzędziem łatania dziury budżetowej.

Nadchodzą podwyżki. Ile zapłacimy za litr napoju?

Mimo mieszanych efektów zdrowotnych, rząd planuje waloryzację stawek, argumentując, że obecna wysokość opłaty jest zbyt niska, by realnie wpływać na wybory konsumentów. Po spodziewanych zmianach, ceny produktów na półkach mogą wzrosnąć o kolejne kilkanaście procent.

  • napoje gazowane (np. Cola) – cena dwulitrowej butelki może wzrosnąć z ok. 9,50 zł do ponad 10,60 zł.
  • energetyki – puszka 500 ml przebije barierę 5,15 zł.

W przypadku napojów z tauryną i kofeiną, łączna opłata może wynieść nawet 1,80 zł na litr.

Potrzeba strategii, a nie tylko cennika

Eksperci podkreślają, że samo podnoszenie cen nie rozwiąże problemu otyłości, jeśli nie pójdą za tym zmiany systemowe.

“Czteroletnia obserwacja w Polsce nie podważa sensu takich narzędzi jak podatek cukrowy, ale jasno pokazuje, że to za mało. Jeśli naprawdę chcemy odwrócić trend otyłości, potrzebujemy szerszego podejścia – edukacji, profilaktyki i realnego dostępu do skutecznego leczenia, a nie tylko wiary, że jedno narzędzie fiskalne rozwiąże tak złożony problem zdrowia publicznego” – puentuje dr Michał Seweryn.

źródło: WPFinanse

Zobacz też