
Polska przestanie być samowystarczalna żywnościowo? Deficyt wody alarmującym problemem
Narastający deficyt wody w Polsce wpływa na koszt produkcji rolnej i zmniejszanie się plonów. Jeżeli nie zaczniemy skuteczniej zatrzymywać wilgoci w glebie, Polska może z eksportera żywności stać się jej importerem – pisze „Puls Biznesu”. Które regiony są najbardziej wrażliwe na susze? Jaki jest roczny koszt strat w plonach dla gospodarki? Jak problem deficytu wody prezentuje się w Europie i na świecie?

Od lat w Polsce możemy zauważyć coraz mniejsze opady śniegu zimą i miejsze opady deszczu wiosną czy latem. Poziom rzek drastycznie spada. Temperatura latem rośnie, a zimą coraz rzadziej jest bardzo niska. Zmiany klimatyczne są widoczne, a ich konsekwencje poważne. Ponad jedna trzecia kraju jest zagrożona suszą rolniczą. Stała się ona jednym z głównych ryzyk dla wszystkich dziedzin produkcji rolnej.
Jak zauważa “Puls Biznesu” eksperci nie mówią już o podnoszeniu plonów, ale o koniecznych działaniach – w skali gospodarstw i całego kraju, które mają zatrzymać spadek zbiorów. – Stawką jest pozycja Polski na europejskim rynku, a wręcz niezależność żywnościowa, której utrata może być bardzo kosztowna dla państwa – czytamy w “PB”.
Susza to nie przypadłość lata, zaczyna się już kilka miesięcy wcześniej. „Mamy bardzo małe opady zimą, dlatego często wchodzimy w wiosnę z niskim poziomem wód gruntowych i niewielką wilgotnością warstwy ornej” – mówi gazecie Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR).
Te regiony są najbardziej narażone na suszę
Jak zauważa ekspert problem deficytu wody narasta od lat. Najbardziej narażone są województwo kujawsko-pomorskie, północne Mazowsze oraz części Wielkopolski i województwa zachodniopomorskiego.
Problem jest złożony – dotyka wszystkie dziedziny produkcji rolnej. Najbardziej podatne na kryzys są uprawy jare, czyli wysiewane wiosną. Jednak niedobór wody dotyka także uprawy ozime oraz łąki i pastwiska. To nie koniec, bo pośrednio wpływa również na hodowlę zwierząt, a tym samym produkcję mięsa. Susza ogranicza produkcję zbóż i pasz, którymi karmione są zwierzęta.
Nie tylko Polska ma problemy z wodą. Według prognozy JRC MARS, centrum badawczego Komisji Europejskiej, średni plon pszenicy miękkiej w UE w sezonie zbożowym 2026/27 może być o 5 proc. niższy niż przed rokiem. Dla Polski przewidywany jest nieco wyższy spadek – o 6 proc.
„Rolnicy oczekują skutecznego narodowego programu retencji wody: od małej do dużej retencji oraz praktyk zatrzymywania wody na poziomie gospodarstw i zlewni” – mówi gazecie “PB” Wiktor Szmulewicz.
Straty w plonach kosztują polską gospodarkę 6,5 mld zł
Jak wynika ze statystyk Polska jest w czołówce krajów europejskich z niedoborem wody słodkiej. Większe deficyty mają tylko Cypr i Malta. Na stronie rządowej czytamy, że średnio na jednego Polaka przypada ok. 1600 m3/rok wody, natomiast w Europie średnio 3 razy więcej. Według przyjętych międzynarodowych norm kraj uznaje się za bezpieczny, kiedy na jednego mieszkańca przypada 1700 m3/rok.
Niedobór wody przekłada się nie tylko na mniejsze plony, ale też na ich jakość. Dodatkowo wpływa na wysokość cen dla konsumentów, na problemy finansowe rolników, na zmniejszenie eksportu i zwiększenie importu żywności, co przekłada się na kolejne koszta. Jak podaje Polski Instytut Ekonomiczny przeciętna roczna wartość strat w plonach wynikających z susz sięga ok. 6,5 mld zł.
Jednak woda nie jest związana tylko z rolnictwem. Dotyczy również kosztów, które ponoszą gospodarstwa domowe i biznes. A rachunki za wodę są coraz wyższe.
– Przy wskaźnikach dostępności spadających w ostatnich latach do poziomu 1,1–1,6 tys. m3 na osobę, sektor przemysłowy musi mierzyć się z koniecznością optymalizacji zużycia zasobów wodnych w celu utrzymania rentowności. Taka sytuacja wymusza odejście od modelu swobodnego poboru na rzecz rygorystycznego zarządzania każdym litrem wody wykorzystywanym w procesach technologicznych – mówi Dorota Włodarczyk-Strugalska, kierownik grupy projektów w SPIE Building Solutions.
400 mln zł na technologie podwójnego zastosowania. Rusza nowy program BGK, dowiedz się więcej!
Inwestycje w infrastrukturę to za mało, trzeba zmienić nawyki
Polska nie tylko ma problem z zasobami wody, ale też niepotrzebnie traci ją na poziomie dystrybucji. Jak podaje Najwyższa Izba Kontroli na 38 kontrolowanych systemów wodociągowych aż 23 odnotowały straty wody na poziomie 20% lub więcej, a w jednej z nich wyniosły aż 58%. Co więcej przedsiębiorstwa nie przeciwdziałały utracie wody, nie pilnowały terminów koniecznych kontroli i nie obliczały jak straty wody wpływają na ich cenę.
Jednocześnie Prezes Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie” Paweł Sikorski apeluje, że problem deficytu wody będzie narastał, presja na systemy wodociągowa będzie rosła, ale to już nie wystarczy. Sikorski zaznacza, że poza inwestycjami w infrastruktuę niezbędna jest edukacja społeczna.
– To już nie jest zasób oczywisty i nieograniczony. To dobro strategiczne. Dlatego należy też położyć nacisk na edukację i promowanie racjonalnego zużycia wody przeznaczonej do spożycia – podkreślił.
Alarmujące dane podaje również raport ze stycznia 2026 roku Instytutu Wody, Środowiska i Zdrowia Uniwersytetu Narodów Zjednoczonyc. Badacze uznali, że nie mówimy już o kryzysie wodnym na świecie, a o bankructwie wodnym. Globalnie około 2,2 mld ludzi nie ma dostepu do bezpiecznej wody pitnej, z kolei 4 mld ludzi odczuwa ten problem przynajmniej jeden miesiąc w roku.
Deficyt wody w Polsce nie jest problemem tylko rolnictwa, a dotyczy każdego – przemysłu, biznesu i codziennego życia każdego Polaka. Dlatego warto mieć to na uwadze i już teraz podchodzić do wody nie jak do oczywistego dobra, a bardziej jak do towaru deficytowego. Zmiany wymagają zaangażowania każdego – od państwa poprzez przedsiębiorstwa aż po pojedynczego konsumenta.
Źródła: PAP, Portal Samorządowy, Swiatoze, GOV, Spie Building Solutions, Wodne Sprawy

