Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Fiskalny klincz wokół reformy PIT. Senacka komisja wyrzuca waloryzację progów i przywraca wyższy CIT dla gigantów

Wokół uchwalonej przez Sejm reformy podatków dochodowych wybuchł ostry spór na linii izba niższa – Senat oraz Ministerstwo Finansów. Chociaż nowelizacja zakłada korzystne dla części podatników podniesienie pierwszego progu PIT ze 120 tys. do 130 tys. zł, wprowadzenie nowej stawki 24 proc. dla dochodów z przedziału 130–150 tys. zł oraz utrzymanie stawki 32 proc. powyżej 150 tys. zł, to przyjęte w Sejmie poprawki poselskie doprowadziły do głębokiego rozbilansowania pakietu.

Deklaracja podatkowa PIT, na której leży blik polskich banknotów i długopis
Źródło: Freepik

W poniedziałek 26 października senacka Komisja Budżetu i Finansów Publicznych, po wniesieniu poprawek przez senatora Kazimierza Kleinę (KO), opowiedziała się za pełnym przywróceniem projektu do wersji rządowej.

Senacka komisja zaproponowała wykreślenie wprowadzonej przez Sejm automatycznej waloryzacji progów PIT o inflację od 2028 roku oraz ponowne wpisanie podwyżki stawki CIT z 19 do 22 proc. dla korporacji o przychodach przekraczających 50 mln euro. Stanowisko to oficjalnie poparł minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oraz wiceminister Jarosław Neneman.

Wykreślenie podwyżki CIT demoluje bilans budżetowy?

Odrzucenie w Sejmie wyższej stawki CIT dla największych przedsiębiorstw pozbawiło budżet państwa głównego filaru finansującego obniżki w PIT. Zgodnie z Oceną Skutków Regulacji (OSR), podwyżka CIT miała przynieść finansom publicznym 6,24 mld zł w 2027 roku i 8 mld zł w 2028 roku, stanowiąc blisko połowę środków osłonowych nakierowanych na pokrycie ubytku z PIT (którego bezpośredni koszt wyceniono na 10,2 mld zł w 2027 r. i 11,8 mld zł w 2028 r.).

Trzęsienie ziemi w resorcie funduszy. Dobre wyniki w rozliczaniu KPO przykryte dymisją i polityczną burzą

Jak wylicza dr hab. Marcin Jamroży, profesor SGH, po usunięciu dochodów z CIT ostateczne saldo całej reformy podatkowej staje się głęboko ujemne i wynosi minus 3,6 mld zł w 2027 roku oraz minus 3,1 mld zł w 2028 roku – i to jeszcze przed uwzględnieniem kosztów waloryzacji.

Wiceminister finansów Jarosław Neneman przypomniał, że rezygnacja z wyższego CIT zmusiłaby rząd do szukania twardych cięć wydatkowych w budżecie na 2027 rok, w którym zaplanowano już rekordowy deficyt na poziomie 281,2 mld zł (przy dochodach 696,4 mld zł i wydatkach 977,6 mld zł).

Mimo groźby uszczuplenia wpływów, eksperci uspokajają w kwestii oceny wiarygodności kredytowej kraju. Profesor Jamroży wskazuje, że ubytek z CIT stanowi niespełna 2,5 proc. całorocznego deficytu państwa i samo wykreślenie podwyżki raczej nie doprowadzi do obniżki ratingu Polski przez agencje Moody’s, S&P czy Fitch, o ile rząd przedstawi spójny plan zbilansowania ubytku.

Waloryzacja progów pod lupą MF

Drugą kością niezgody pozostaje wprowadzona sejmową poprawką automatyczna waloryzacja progów podatkowych o wskaźnik inflacji, mająca wejść w życie od 2028 roku. W oficjalnym stanowisku przekazanym PAP, Ministerstwo Finansów ostrzegło przed narastającymi konsekwencjami fiskalnymi tego mechanizmu. Z szacunków resortu wynika, że ubytek w ujęciu kasowym wyniesie:

  • w 2028 roku – około 4,1 mld zł,
  • w 2029 roku – około 8,9 mld zł,
  • w 2030 roku – około 13,8 mld zł (ze stałym tendencją narastającą w kolejnych latach).

Wiceminister finansów Jurand Drop zaznaczył na forum Senatu, że stała waloryzacja tworzy niekontrolowaną wyrwę w dochodach sektora finansów publicznych, której pokrycie musiałoby nastąpić kosztem podnoszenia innych podatków lub likwidacji dotychczasowych ulg i zwolnień.

Wydatki na świadczenia przekroczą 470 mld zł. ZUS przedstawia plan finansowy na 2027 rok

Z punktu widzenia pojedynczego podatnika ochrona przed tzw. zimną progresją przyniesie zauważalne, ale umiarkowane korzyści. Jak wylicza prof. Marcin Jamroży, przy założeniu średniorocznej inflacji za 2026 rok na poziomie 2,5 proc., progi podatkowe w 2028 roku wzrosłyby odpowiednio do 133 250 zł oraz 153 750 zł.

Osoba zarabiająca 133 250 zł zyskałaby na samej waloryzacji około 390 zł rocznie (33 zł miesięcznie), natomiast maksymalna korzyść wyniosłaby około 690 zł rocznie (58 zł miesięcznie) dla osób o podstawach opodatkowania przekraczających 153 750 zł. Zyskałyby więc osoby o wyższych dochodach przeskakujące progi, natomiast dla tzw. przeciętnego podatnika zarabiającego poniżej 130 tys. zł rocznie waloryzacja nie przyniesie bezpośrednich zysków.

Pakiet rekompensat

Obok spornych kwestii CIT i waloryzacji, w projekcie nowelizacji mającej wejść w życie 1 stycznia 2027 roku pozostają inne źródła dochodowe.

  • Podwyżka daniny solidarnościowej – wzrost stawki z 4 do 5 proc. podstawy opodatkowania dla osób zarabiających powyżej 1 mln zł rocznie (obowiązek ten w 2024 roku dotyczył 39 tys. podatników).
  • Uszczelnienie ryczałtu ewidencjonowanego – drastyczne obniżenie limitu przychodów uprawniających do wyboru tej formy opodatkowania z 2 mln euro do 250 tys. euro oraz wprowadzenie dodatkowej, 17-procentowej stawki dla nadwyżki przychodów powyżej 300 tys. euro w ciągu roku.

O ostatecznym kształcie przepisów zdecyduje wynik głosowania na posiedzeniu plenarnym Senatu oraz ponowne rozpatrzenie ewentualnych poprawek przez Sejm.

Zobacz też