
Polska traci 2 mld zł rocznie. Wszystko przez te umowy
“Tak jak walczy się z luką VAT, tak samo powinniśmy walczyć z luką śmieciowego zatrudnienia” – wskazuje szefowa resortu Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w rozmowie opublikowanej na portalu Wyborcza.biz. Na śmieciowych umowach tracą nie tylko oszukani pracownicy, ale też budżet państwa. Jak duże są straty?

Fikcyjne B2B według Ministerstwa Finansów to ponad 2 mld zł strat rocznie – mówi w opublikowanej w portalu Wyborcza.biz rozmowie ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Zdaniem szefowej MRPiPS “nie jest za późno” na przepisy reformujące Państwową Inspekcję Pracy. “Harmonogram prac nad tą ustawą jest rzeczywiście napięty, a to dlatego, że reforma Państwowej Inspekcji Pracy, pozwalająca tej instytucji na skuteczne przekształcanie pozornych umów cywilnoprawnych – czyli tzw. umów śmieciowych – w umowy o pracę, to jeden z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy” – mówi portalowi Dziemianowicz-Bąk.
Etat czy zlecenie? “Pracodawca zastanowi się dwa razy” [WYWIAD]
Projekt ustawy może ulec ograniczeniu?
“Projekt ustawy jest już po uzgodnieniach z innymi ministrami, wkrótce powinien trafić na Komitet Stały” – informuje.
Szefową resortu zapytano, czy nie obawia się, że projekt ustawy zostanie ograniczony w toku prac rządowych. “Cały rząd podjął decyzję o rewizji Krajowego Planu Odbudowy i wpisaniu do niego tej właśnie reformy. (…) Z kolei minister finansów wskazał na tę reformę jako jedno z narzędzi uszczelnienia luki i przeciwdziałania nadmiernemu deficytowi finansów” – wskazuje Dziemianowicz-Bąk w rozmowie z Wyborcza.biz.
“Mówiąc prościej – wskazał, że na łamaniu prawa pracy i fikcyjnych umowach cywilnoprawnych tracą nie tylko oszukani pracownicy, ale też budżet państwa, a kwoty idą w miliardy złotych” – podsumowuje szefowa resortu.
Pracodawcy w panice? Audyt umów cywilnoprawnych ruszył, dowiedz się więcej.
Reforma PIP to walka o interes przedsiębiorców?
Jak dodaje, “same fikcyjne B2B to według danych Ministerstwa Finansów ponad 2 mld zł strat rocznie”. “W całym rządzie jest zrozumienie, że ten system trzeba po prostu uszczelnić. Tak jak walczy się z luką VAT, tak samo powinniśmy walczyć z luką śmieciowego zatrudnienia” – dodaje ministra.
Jej zdaniem szykowana reforma to także “walka o interes uczciwych przedsiębiorców, którym ciężko jest na rynku konkurować z podmiotami, które zatrudniają pracowników na czarno albo minimalizują koszty, wypychając ich na fikcyjne samozatrudnienie i umowy śmieciowe”.
Podkreśla ponadto, że “tam, gdzie jest stosunek pracy, powinna być umowa o pracę”.
Wcześniej pisaliśmy na 26.piętrze, że Główny Inspektor Pracy tonuje oczekiwania co do skali działań, porównując nowe uprawnienia do “broni atomowej”, która ma być używana tylko wobec nadużyć i patologii”. Marcin Stanecki zapewnia, że jego celem nie jest “zabijanie” biznesu, lecz selektywna interwencja w obszarach, gdzie wyzysk jest najbardziej rażący.
PIP z decyzjami jak sąd? Projekt rozgrzewa biznes i prawników, dowiedz się więcej.
Co wywołuje sprzeciw pracodawców?
Pisaliśmy też na 26.piętrze, że zdaniem Pracodawców RP projektowane rozwiązanie może być “potencjalnie destrukcyjne dla polskiego rynku pracy i stabilności gospodarczej”.
– Z najwyższą stanowczością sprzeciwiamy się proponowanemu wyposażeniu inspektorów PIP w kompetencje do jednostronnego i administracyjnego przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę – podkreślili.
Pracownicy boją się o swoje zdrowie. L4 to nowa praca zdalna? Sprawdź!
W ocenie Federacji Przedsiębiorców Polskich wejście w życie projektu wywoła niekorzystne konsekwencje dla przedsiębiorców, polskiej gospodarki i rynku pracy. Federacja podkreśliła, że przyznanie inspektorom pracy prawa do przekształcania umów może być niezgodne z Konstytucją.
Federacja wskazała też, że reforma może doprowadzić do wyeliminowania umów zlecenia z rynku pracy, a w konsekwencji ograniczyć jego elastyczność. Zaznaczyła przy tym, że pracownicy często świadomie decydują się na tego typu umowy.

