Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Ambicje kontra realia. PIP przed kadrowym i finansowym murem

Wprowadzenie nowych przepisów mających na celu wzmocnienie zasady równego wynagrodzenia kobiet i mężczyzn to krok, który teoretycznie porządkuje jedną z najbardziej newralgicznych kwestii na polskim rynku pracy. Jak jednak donosi “Dziennik Gazeta Prawna”, szczytne cele legislacyjne zderzają się z prozą życia urzędniczego.

Źródło: PIP/Marcin Stanecki

Główny ciężar egzekwowania tych zmian spocznie na barkach Państwowej Inspekcji Pracy, która już teraz sygnalizuje, że bez potężnego zastrzyku gotówki i radykalnego zwiększenia zatrudnienia nowe kompetencje mogą pozostać jedynie na papierze.

Sytuacja przypomina próbę dobudowania kolejnego piętra do budynku, którego fundamenty ledwo wytrzymują obecny ciężar. Inspekcja stoi przed wyzwaniem, które wymaga nie tylko większej liczby rutynowych wizyt w zakładach pracy, ale przede wszystkim zupełnie nowej wiedzy eksperckiej i zaplecza technologicznego.

13 procent sukcesu czy kropla w morzu potrzeb?

Państwowa Inspekcja Pracy precyzyjnie wyliczyła swoje potrzeby związane z wdrożeniem nowych zadań na kwotę 269 milionów złotych. Choć jest to suma rozłożona w perspektywie dekady, środki te są niezbędne do stworzenia fundamentów nowoczesnego nadzoru, takich jak platformy e-learningowe, systemy szkoleń online oraz całe zaplecze organizacyjne potrzebne do obsługi szerokiej grupy odbiorców. Rzeczywistość budżetowa okazuje się jednak znacznie skromniejsza.

Z informacji uzyskanych przez “DGP” wynika, że PIP musi operować w ramach środków przewidzianych w ustawie budżetowej, która co prawda przewiduje wzrost finansowania o 13 procent, co daje dodatkowe 72 miliony złotych, ale kwota ta musi pokryć nie tylko nowe obowiązki, lecz także bieżące koszty funkcjonowania urzędu w dobie inflacji.

Gospodarcza elita w Pałacu Prezydenckim. Nawrocki stawia na “biznesową dyplomację”

Dr Liwiusz Laska z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zaznacza, że jest to jeden z najwyższych wzrostów budżetowych wśród urzędów państwowych, niemniej dla samej Inspekcji oznacza to konieczność trudnych wyborów.

Marcin Stanecki, Główny Inspektor Pracy, przyznaje otwarcie, że braki finansowe zmuszają go do szukania oszczędności w wydatkach bieżących. Pieniądze na szkolenia z zakresu równości płac będą prawdopodobnie pochodzić z funduszy, które pierwotnie miały zostać przeznaczone na remonty placówek czy zakup nowych komputerów.

Jeden inspektor tam, gdzie powinno być dwóch

Problemy finansowe są jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej. Prawdziwym hamulcem dla skuteczności nowych przepisów jest drastyczny niedobór kadr. Już dekadę temu, gdy katalog zadań Inspekcji był znacznie uboższy, szacowano, że do sprawnego funkcjonowania potrzeba około 3 tysięcy inspektorek i inspektorów. Tymczasem obecnie na posterunku pozostaje zaledwie połowa tej liczby.

W obliczu nowych przepisów ten deficyt staje się krytyczny. Nowe kompetencje PIP nie ograniczają się bowiem do sprawdzenia, czy pracodawca wypłaca pensję w terminie. Inspektorzy będą teraz musieli wchodzić w rolę analityków systemowych. Będą mieli prawo żądać szczegółowych danych o zarobkach z podziałem na płeć, analizować siatki płac oraz oceniać, czy stosowane w firmach systemy wynagradzania nie mają charakteru dyskryminacyjnego.

Wielki Brat dzwoni z “pomocą”? Rewolucja KSeF wchodzi w decydującą fazę!

To praca wymagająca wysokich kwalifikacji z pogranicza ekonomii, prawa i HR. Jak zauważa dr Magdalena Rycak, radczyni prawna i ekspertka prawa pracy, to zupełnie nowa jakość w działaniach kontrolnych. Inspekcja nie tylko wskaże błędy, ale będzie musiała współpracować przy wdrażaniu programów naprawczych i raportować naruszenia.

Przy obecnym stanie zatrudnienia istnieje realne ryzyko, że czas oczekiwania na kontrolę lub reakcję na skargę pracowniczą wydłuży się do granic, które uczynią ochronę praw pracowniczych iluzoryczną.

Nowy wymiar kontroli i wzrost świadomości pracowników

Eksperci przewidują, że wraz z wejściem w życie nowych regulacji oraz zwiększeniem transparentności płac, do urzędów zacznie spływać znacznie większa liczba skarg. Świadomość pracowników w zakresie równego traktowania rośnie, a dostęp do informacji o tym, jak zarabiają koledzy i koleżanki na analogicznych stanowiskach, stanie się potężnym narzędziem w rękach osób czujących się pokrzywdzonymi.

Nowe przepisy oznaczają nie tylko więcej kontroli, lecz także zupełnie nowe kompetencje inspekcji. To m.in. analiza systemów wynagrodzeń, siatek płac, większa liczba postępowań oraz konieczność zdobycia nowej wiedzy i przeprowadzenia szkoleń – podkreśla dr Magdalena Rycak w komentarzu dla “DGP”.

Inspekcja będzie musiała również brać udział w skomplikowanych postępowaniach sądowych, co dodatkowo obciąży i tak nieliczny personel prawny instytucji. Kontrole staną się bardziej złożone, bo zamiast weryfikacji pojedynczych umów, inspektorzy będą musieli analizować całe mechanizmy płacowe w dużych przedsiębiorstwach. To zadanie czasochłonne, wymagające precyzji i odporności na naciski ze strony silnych podmiotów gospodarczych.

Historyczny rekord cen diesla. Polska stawia czoła paliwowemu wstrząsowi

Czy system wytrzyma?

Polska stoi przed szansą realnego wyrównania szans na rynku pracy, ale powodzenie tej operacji zależy od wydolności aparatu kontrolnego.

Jeśli Państwowa Inspekcja Pracy nie doczeka się systemowego wzmocnienia kadrowego, ambitna ustawa o równym wynagrodzeniu może stać się kolejnym martwym przepisem, który jedynie sfrustruje pracowników i utrudni życie rzetelnym pracodawcom, nie eliminując patologii u tych nieuczciwych.

Sukces zasady równej płacy w Polsce zależy więc paradoksalnie nie od samej treści nowej ustawy, ale od tego, czy państwo znajdzie sposób, by sfinansować ludzi, którzy mają jej pilnować.

źródło: PAP, DGP

Zobacz też