
Nowy prezydent, stare wydatki. 125 mld za zmianę w Pałacu?
Zaprzysiężenie już za nami – teraz pora na działanie. Choć prezydent nie ruszył do pracy z takim impetem, jak zapowiadał, na horyzoncie pojawiają się w końcu pierwsze projekty do podpisu. Jak wylicza “Rzeczpospolita”, stawką za nową głowę państwa jest aż 125 miliardów złotych.

To już dziś, 8 sierpnia, Karol Nawrocki zaprezentuje jeden z projektów ustaw, wchodzący w skład tzw. pancerza podatkowego. Rzeczpospolita spekuluje, że będzie to propozycja obniżki VAT z 23 do 22 proc. lub wprowadzenia zerowego PIT dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci.
“Pancerz podatkowy” z luką na 15 miliardów?
Na papierze wyglądają niewinnie, w praktyce mogą kosztować miliardy. Obecnie stawką 23 proc. objęta jest szeroka gama towarów – od sprzętu AGD i RTV, przez odzież, kosmetyki, samochody, aż po paliwa, energię i usługi telekomunikacyjne. Obniżenie VAT o jeden punkt procentowy oznaczałoby ubytek rzędu 15 miliardów złotych – czyli około 5 proc. dochodów państwa.
Z tym pomysłem ściśle wiąże się druga propozycja prezydenta dotycząca zmian w systemie PIT. To podniesienie drugiego progu podatkowego z obecnych 120 tys. zł do 140 tys. zł. Jak wylicza “Rzeczpospolita”, koszt takiego rozwiązania sięga 8,5 miliarda złotych rocznie.
Prezydencka hojność bez limitu
Jak już pisaliśmy w innym artykule, nowo zaprzysiężony prezydent chce także znieść 19-procentowy podatek Belki od zysków kapitałowych – do kwoty 140 tys. zł rocznie. Tymczasem, według wyliczeń “Rzeczpospolitej”, tylko w 2024 roku budżet państwa uzyskał z tego tytułu 10,6 miliarda złotych.
Ponadto, gdyby Karol Nawrocki – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami – “pomógł rządowi” w realizacji obietnicy wyborczej dotyczącej podwojenia kwoty wolnej od podatku z 30 tys. zł do 60 tys. zł, skutki dla finansów publicznych byłyby jeszcze poważniejsze. Koszt takiego rozwiązania oszacowano na 55,9 miliarda złotych rocznie.
“Rzeczpospolita” przypomina również o zapowiedziach prezydenta dotyczących zmian w systemie waloryzacji emerytur. Nawrocki chce, aby podwyżka wynosiła co najmniej 150 zł i zawsze przewyższała inflację. Dziennik szacuje, że budżet straciłby na tym 6–7 miliardów złotych rocznie.
Michał Mycek: Pakiet prezydencki zbliża nas do 100 mld zł
W godzinach popołudniowych opublikowano rozmowę Polskiej Agencji Prasowej z Michałem Myckiem, dyrektorem i członkiem zarządu Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA w Szczecinie. Ekonomista podzielił opinie innych ekspertów i również zwrócił uwagę na skalę kosztów prezydenckich propozycji.
– Koszt podniesienia kwoty wolnej do 60 tys. zł to około 45–55 mld zł. Wprawdzie łączny koszt pakietu prezydenckiego i wyższej kwoty wolnej byłby niższy niż suma kosztów wprowadzenia tych rozwiązań oddzielnie, ale taki łączny pakiet to zapewne około 70 mld zł rocznie – mówił.
– Do tego należałoby doliczyć kilkadziesiąt miliardów złotych wynikających z proponowanej przez prezydenta obniżki podstawowej stawki VAT z 23 do 22 proc. To łącznie zbliża nas do kwoty około 100 mld zł rocznie – ocenił ekonomista.
Obietnice bez pokrycia? Rząd załamuje ręce
Zrealizowanie wszystkich propozycji nowego prezydenta – w tym obniżki VAT, zmian w PIT, likwidacji podatku Belki i dodatkowej waloryzacji emerytur – może kosztować budżet od 54 do nawet 125 miliardów złotych.
To kwota, która budzi niepokój w rządzie. Jak podaje “Rzeczpospolita”, przedstawiciele gabinetu otwarcie przyznają, że na razie państwa na to “absolutnie nie stać”. Michał Myck dostrzega dodatkowo brak spójności w wypowiedziach prezydenta w odniesieniu do ogólnego pakietu gospodarczego.
– Z jednej strony chciałby on ambitnych programów inwestycyjnych i obronnych, na które należałoby przeznaczyć dziesiątki miliardów złotych. Z drugiej mobilizuje rząd do zmian w podatkach, które o dziesiątki miliardów złotych rocznie obniżają dochody budżetu państwa. Nie można zrobić i jednego, i drugiego – uważa ekonomista CenEA.
W teorii “Plan 21” to ambitna wizja ulg i realnego wsparcia dla obywateli. W praktyce – rachunek, który może poważnie nadwyrężyć budżet państwa. Jak ta wizja zderzy się z rosnącym oporem rządu? Przekonamy się już wkrótce.

