
Polska gospodarka jest odporna. Ekonomiści PZU podnoszą prognozy PKB
Czerwcowe dane makro potwierdzają dobrą kondycję polskiej gospodarki, a wzrost aktywności obejmuje przemysł, budownictwo i konsumpcję – ocenił w środę główny ekonomista PZU Dawid Pachucki. Po lepszych od oczekiwań danych, PZU podniósł prognozę wzrostu PKB Polski w 2026 r. do 3,6 proc. z 3,4 proc. Które dane pozytywnie zaskoczyły ekonomistów?

„W kontekście całego 2026 r. podnosimy naszą prognozę wzrostu PKB do 3,6 proc. z 3,4 proc., którą zakładaliśmy po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Jeżeli kolejne miesiące również będą przynosić tak korzystne zaskoczenia jak czerwiec, to nie wykluczamy kolejnej rewizji” – wskazał cytowany w komunikacie ekonomista.
Według niego, krajowy popyt pozostaje stabilny i skutecznie łagodzi ryzyka płynące z otoczenia zewnętrznego.
Jak zaznaczył, dane potwierdzają obserwowaną od kilku miesięcy odporność polskiej gospodarki na pogorszenie sytuacji geopolitycznej oraz sugerują utrzymanie ścieżki wzrostu pod koniec II kwartału.
Nastroje społeczne uległy znacznemu pogorszeniu. Poznaj wyniki nowego badania CBOS!
Wyniki przemysłu powyżej oczekiwań ekonomistów
Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w czerwcu o 7,6 proc. rdr wobec 4,1 proc. rdr w maju, przewyższając konsensus prognoz wynoszący 7,2 proc. Był to najlepszy wynik od września 2025 r. Po oczyszczeniu danych z wpływu czynników sezonowych produkcja zwiększyła się o 0,1 proc. mdm, a jej roczna dynamika przyspieszyła do 5,5 proc. z 4,4 proc. miesiąc wcześniej.
Najsilniejsze wsparcie dla wyników przemysłu pochodziło z sektora górnictwa i wydobycia, gdzie produkcja wzrosła o 28,3 proc. rdr. Poprawę względem maja odnotowało również przetwórstwo przemysłowe, istotne z punktu widzenia eksportu i kondycji przedsiębiorstw produkcyjnych.
Zdaniem ekonomisty, pozytywnie zaskoczyły również dane z sektora budowlanego. Produkcja budowlano-montażowa wzrosła w czerwcu o 5,2 proc. rdr wobec 3,9 proc. rdr miesiąc wcześniej, nieznacznie przekraczając rynkowe oczekiwania. Motorem wzrostu były przede wszystkim inwestycje infrastrukturalne – produkcja w segmencie budowy obiektów inżynierii lądowej i wodnej zwiększyła się o 18,7 proc. rdr.
Według ekonomisty PZU, oznacza to, że inwestycje publiczne i infrastrukturalne w coraz większym stopniu wspierają aktywność sektora budowlanego, co powinno przełożyć się na przyspieszenie wzrostu nakładów brutto na środki trwałe, względem tempa obserwowanego w pierwszym kwartale.
Polska w niechlubnym podium UE. Dług publiczny rośnie w coraz szybszym tempie, dowiedz się więcej!
Ufność konsumencka na wysokim poziomie
Silny pozostaje również popyt konsumpcyjny. Sprzedaż detaliczna wzrosła w czerwcu w ujęciu realnym o 6,2 proc. rdr, czyli o 1,1 pkt proc. powyżej mediany prognoz ekonomistów. Po wyeliminowaniu wpływu czynników sezonowych sprzedaż zwiększyła się o 1,7 proc. mdm i była o 4,7 proc. wyższa niż rok wcześniej.
„Dane dobrze wpisują się w poprawiający się obraz sytuacji gospodarstw domowych. Stopa bezrobocia stopniowo, ale jednak ponownie się obniża, a ufność konsumencka utrzymuje się na względnie wysokich poziomach” – ocenił Pachucki.
Jak dodał, gospodarstwa domowe coraz lepiej oceniają swoje możliwości oszczędzania i jednocześnie podnoszą oceny warunków do dokonywania większych zakupów, co wskazuje na rosnące poczucie stabilizacji finansowej i powinno wspierać konsumpcję także w kolejnych miesiącach.
Wcześniej pisaliśmy na 26.piętrze, że sprzedaż w czerwcu wzrosła we wszystkich grupach. Najwyższy wzrost rok do roku odnotowano w kategorii meble, RTV, AGD – prawie o 15%. W kategoriach farmaceutyki i kosmetyki oraz paliwa i samochody sprzedaż poszła w górę o około 9-10%. Żywność i napoje urosły zaledwie o 1,7%, odzież i obuwie o 3,3% a prasa i książki o 3%.
Ekonomista Mariusz Zielonka zaznaczył, że w wielu kategoriach widać wyraźne ożywienie zakupów dóbr trwałego użytku. Sprzedaż mebli, RTV i AGD wzrosła o 14,8 proc. w ujęciu rocznym, farmaceutyków i kosmetyków o 10,2 proc., a pojazdów o 9,6 proc. „To właśnie te segmenty gospodarki decydują o sile konsumenta. Czerwcowe dane mogą więc być pierwszym sygnałem, że wraz ze spadkiem inflacji i wzrostem realnych dochodów gospodarstwa domowe zaczynają stopniowo odblokowywać konsumpcję” – ocenił Zielonka.

