Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Prezes ING ostrzega przed zapaścią demograficzną: “pieniędzmi tego nie rozwiążemy”

Kryzys demograficzny, depopulacja i starzenie się społeczeństwa to jedno z najważniejszych, długoterminowych zagrożeń dla rozwoju Polski, Europy oraz globalnej gospodarki. Choć realny wstrząs i odczuwalne skutki tej zmiany dotkną codzienne życie Polaków około 2035–2040 roku, to reakcja jest potrzebna natychmiast. Na łamach “Rzeczpospolitej” prezes zarządu ING Banku Śląskiego Michał Bolesławski wskazuje, że same transfery socjalne nie odwrócą negatywnych trendów, a kluczem do zmiany jest stworzenie społecznej “mody na dzieci” na wzór świadomości ekologicznej.

Źródło: Freepik

Obawy sektora bankowego i biznesu znajdują odzwierciedlenie w twardych danych statystycznych. Według oficjalnych prognoz demograficznych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) do 2060 roku liczba ludności Polski spadnie z obecnych niemal 38 mln do około 30,4 mln osób.

Co więcej, w czarnym scenariuszu nakreślonym w raporcie PAN “Polska 2050”, do końca XXI wieku populacja naszego kraju może skurczyć się do zaledwie 16 milionów obywateli.

Średni współczynnik dzietności w Polsce ukształtował się w ostatnich latach na poziomie poniżej 1,2, podczas gdy do zapewnienia zastępowalności pokoleń wymagany jest wskaźnik rzędu 2,1. Jak zauważa prezes Bolesławski, perspektywa nadchodzących wyborów i rocznego horyzontu politycznego sprawia, że rządy unikają podejmowania trudnych, wieloletnich reform strukturalnych.

Dlaczego same pieniądze i migracja nie uratują gospodarki?

W ocenie szefa ING Banku Śląskiego dotychczasowe programy socjalne, takie jak 800+ czy ulgi podatkowe, nie rozwiążą problemu w długim okresie. Doświadczenia Francji, krajów skandynawskich czy państw azjatyckich pokazują, że wraz ze wzrostem zamożności i cenieniem indywidualnej wolności dzietność naturalnie spada.

Bolesławski stanowczo odrzuca przy tym koncepcje dostosowania gospodarki do ciągłego kurczenia się. Planowe zwijanie rynku przypomina centralne planowanie – paraliżuje inwestycje, wywołuje wzrost kosztów i w konsekwencji prowadzi do powstawania pustych dzielnic oraz niszczenia infrastruktury.

Podobnie sceptycznie prezes banku ocenia traktowanie imigracji jako trwałego remedium. Napływ pracowników z zewnątrz pozwala jedynie na krótkoterminowe łatanie luk na rynku pracy. W dłuższej perspektywie nie jest to rozwiązanie wystarczające, ponieważ dzietność spada obecnie globalnie – w tym w Indiach, Chinach, a także w krajach afrykańskich. Nie można więc zakładać, że Europa będzie miała niewyczerpane źródło zewnętrznej siły roboczej.

Również postęp technologiczny i sztuczna inteligencja, choć złagodzą niedobór rąk do pracy i wspomogą rozwój gospodarczy, nie zastąpią w pełni ludzi. Wydłużające się dzięki medycynie życie rodzi z kolei pytania o realną zdolność osób starszych do nadążania za zmianami i ich aktywność zawodową.

Polski rynek pracy w czasach dynamicznych zmian. Co czeka kandydatów i pracowników? Sprawdź!

Potrzebna zmiana kulturowa i “moda na dzieci”

Głównym wnioskiem płynącym z wypowiedzi Michała Bolesławskiego jest konieczność przewartościowania społecznego przekazu. Obecnie przekaz medialny i kulturowy przedstawia rodzicielstwo głównie przez pryzmat trudności, wysokich kosztów, wyrzeczeń oraz utraty swobody. Szef ING apeluje o stworzenie nowej mody na posiadanie dzieci, porównując ten proces do udanej transformacji świadomości ekologicznej, która skłoniła setki milionów ludzi do segregacji śmieci czy zmiany nawyków konsumpcyjnych.

Do budowania pozytywnego obrazu rodziny i korzyści z niej płynących powinny włączyć się media, kultura masowa, sektor prywatny oraz państwo. Dopiero na tak przygotowany grunt społeczny należy nakładać ułatwienia systemowe, takie jak ulgi podatkowe, szeroki dostęp do edukacji czy sprawna opieka przedszkolna.

Biznes w krótkim i długim okresie

W perspektywie najbliższych 10–15 lat sektorowi bankowemu nie grozi bezpośrednie załamanie. Starzejące się, ale wciąż bogacące społeczeństwo nadal będzie potrzebować kredytów mieszkaniowych, a banki wezmą udział w finansowaniu transformacji energetycznej, obronności i wielkich projektów infrastrukturalnych. Prawdziwe wyzwanie i ryzyko dla spójności państwa pojawi się jednak po 2035 roku, kiedy brak zastępowalności pokoleń zacznie bezpośrednio uderzać w fundamenty całej polskiej gospodarki.

źródło: GUS, RP

Zobacz też