
Polski rynek pracy w czasach dynamicznych zmian. Co czeka kandydatów i pracowników?
Sierpień pozytywnie zaskoczył – liczba nowych ofert pracy opublikowanych na portalach internetowych rosła już trzeci miesiąc z rzędu – wynika z raportu firmy Grant Thornton. Eksperci podkreślają, że kluczowe będą dane wrześniowe, które pokażą, czy jest to trwałe odbicie. Jednocześnie, jak zauważa Maciej Michalewski, poprawa sytuacji na rynku nie dotyczy wszystkich grup pracowników – szczególnie trudne pozostaje położenie juniorów. Jak prezentuje się polski rynek pracy? Jak do zmian podchodzą polscy pracownicy?

W sierpniu na najpopularniejszych portalach pracy opublikowano 257 046 nowych ofert – wynika z raportu firmy Grant Thornton. To o 4% więcej w ujęciu rok do roku, co oznacza trzeci miesiąc z rzędu dodatnią dynamikę. Średnia krocząca dynamika roczna z trzech miesięcy zwiększyła się z 2 do 3% – czytamy w raporcie. To najwyższy poziom od maja 2025 roku. Przy czym w porównaniu z poprzednim miesiącem liczba ogłoszeń w sierpniu była o 7% niższa, jednak nie musi to być negatywny sygnał, a jedynie potwierdzenie trendu z poprzednich lat. Wówczas spadek ma charakter sezonowy.
Jak podkreślają autorzy raportu, wyniki te są optymistyczne i dają nadzieję na powrót rynku do coraz wyższej dynamiki w dalszej części roku. Zastrzegają jednak, że niepewna sytuacja geopolityczna oraz gospodarcza mogą wciąż ograniczać powtórzenie trendu widocznego w poprzednich latach.
Według ekspertów kluczowy będzie wrzesień. Wzrost względem sierpnia potwierdziłby trwałość odbicia. W innym wypadku poprawa z ostatnich miesięcy nie będzie wpisywać się w trwały trend.
Ubywa ofert pracy. W tych województwach spadki były największe!
Badane duże miasta odnotowały wzrost ofert pracy
W sierpniu wszystkie badane miasta odnotowały wzrost liczby nowych ogłoszeń o pracę w ujęciu rok do roku. Największy przyrost odnotował Wrocław – na poziomie 12%, czyli o 13,3 tys. więcej ogłoszeń. Zaraz za nim był Kraków – wskaźnik wzrósł o 11%. Co ciekawe, kolejne miasta to Bydgoszcz i Lublin, gdzie wzrost wyniósł 9%. To miasta, gdzie oferowanych ofert pracy jest najmniej, jednak znalazły się w czołówce poziomu wzrostu liczby ogłoszeń.
W sierpniu w przeliczeniu na 1000 mieszkańców w największych miastach Polski przypadało średnio 16,4 ofert pracy. Katowice oferowały najwięcej nowych miejsc pracy – 22,8 na tysiąc osób. Drugie miejsce zajęła Warszawa – 21,6 ofert. Tuż za nią był Kraków – wskaźnik wyniósł 21,5. Najgorzej ponownie wypadła Łódź, gdzie na tysiąc mieszkańców przypadało zaledwie 8,2 ofert.
“Sierpień potwierdził stopniową poprawę na rynku rekrutacyjnym” – mówi w komentarzu do danych Magdalena Marcinkowska, Partner Outsourcing płac i kadr Grant Thornton.
“Nadal jednak warto zachować ostrożność. Kluczowym sprawdzianem trwałości odbicia będą wyniki z pierwszych miesięcy jesieni” – dodaje Marcinkowska.
Znów najbardziej poszukiwani pracownicy służby zdrowia
Sierpień okazał się pozytywny dla wszystkich badanych branż. Żadna nie odnotowała spadków w liczbie ofert pracy w porównaniu z sierpniem 2025 roku. Największa dodatnia dynamika była ponownie w służbie zdrowia, gdzie łącznie opublikowano 3 260 ofert, czyli o 18% więcej rok do roku. Najbardziej poszukiwani byli lekarze i ratownicy medyczni.
Znaczący, choć nie tak duży wzrost, odnotowały również finanse – 7%. Najwięcej ofert pracy w sierpniu było dla księgowych/specjalistów ds. rachunkowości – 1865. Największy wzrost ogłoszeń był dla głównych księgowych i analityków finansowych, wyniósł on 8%.
W marketingu odnotowano o 6% więcej ofert rok do roku. Najbardziej pożądani na rynku pracy byli specjaliści ds. marketingu, wzrost ogłoszeń wyniósł 8%. Trzecie miejsce należało do IT, ze wzrostem liczby ofert pracy o 5%. Nie zaskakuje fakt, że największy wzrost ogłoszeń (na poziomie 19%) odnotowano w zawodzie specjalista ds. cyberbezpieczeństwa. W HR największy wzrost ofert pracy odnotowano dla HR Business Partner, a w prawie dla aplikantów radcowskich/adwokackich.
Ze wszystkich badanych zawodów jedynie w pracach fizycznych odnotowano wartość ujemną dla pracowników ochrony – -3%.
“Ciekawy jest wzrost ofert w zestawieniu z danymi GUS, które mówią o spadku zatrudnienia i wzroście bezrobocia o 55 tysięcy w stosunku do ubiegłego roku. Pytanie, czy więcej ogłoszeń przy mniejszym zatrudnieniu to przede wszystkim rotacja?” – komentuje dane Maciej Michalewski, CEO Element. System Rekrutacyjny.
“Dodatkowo chudną oferty: mniej benefitów, a szkolenia obiecuje niecała połowa ogłoszeń wobec ponad 80% przed laty” – dodaje Michalewski.
Juniorzy mają trudniejszy start, ale szybciej dostają złożone zadania
Maciej Michalewski podkreśla również, że sytuacja juniorów na rynku pracy jest coraz trudniejsza, a proste zadania coraz częściej przejmuje AI. Co ciekawe, 58,3% badanych organizacji deklaruje, że rozwój AI i automatyzacji nie przyczynił się w ostatnim roku do zmniejszenia rekrutacji na stanowiska juniorskie i stażowe – wynika z badania przeprowadzonego przez Sektorową Radę ds. Kompetencji – Komunikacja Marketingowa w edycji 2026.
Jak wynika z badania, wzrastają jednak wymagania względem kandydatów, którzy na start potrzebują wiedzieć więcej. Skoro proste zadania przejmuje AI, do ich obowiązków ma należeć weryfikacja informacji, dostosowanie tonu komunikacji do danej marki czy dostrzeżenie, że pomysł jest wtórny. To powoduje, że próg wejścia do firmy jest wyższy, a kandydaci na start potrzebują mieć już specjalistyczną wiedzę.
Podobnie sytuacja wygląda w IT. Znów proste zadania, dawniej delegowane juniorom, przejmuje AI. Stąd juniorzy mają potrafić weryfikować pracę AI, szybko wyłapywać halucynacje maszyn czy też pracować wydajniej niż jeszcze kilka lat temu. Ma to swoje plusy, 83% firm twierdzi, że AI umożliwi pracownikom przejąć bardziej złożone i strategiczne zadania na wcześniejszych etapach kariery niż kiedyś. Dane opublikowano w raporcie Work Trend Index w kwietniu 2025.
Bez zatrudniania juniorów nie będzie komu zostać midem i seniorem
Pracodawcy zaczynają rozumieć też krótkowzroczność przy zatrudnianiu AI zamiast juniorów. Jeśli pracownicy nie będą mieli, gdzie zdobywać doświadczenia, w przyszłości zabraknie specjalistów.
„Coraz częściej słychać głosy, że długofalowy rozwój sektora nie będzie możliwy bez inwestowania w juniorów. Organizacje, które już dziś tworzą przestrzeń do rozwoju młodych talentów, mogą w przyszłości zyskać istotną przewagę konkurencyjną” – uważa Piotr Trzmiel, dyrektor ds. rozwoju biznesu w theprotocol.it, cytowany na portalu CRN.
Ostatecznie na ten moment zagrożone są nie konkretne stanowiska, a najbardziej rutynowe zadania bez względu na branżę. AI wciąż jeszcze popełnia błędy, nie rozumie swoich decyzji czy z przekonaniem przekazuje nieprawdę. Człowiek jest potrzebny do zarządzania tym, co wyprodukuje maszyna. Wymaga to umiejętności analitycznego myślenia, zdolności do nieustannego uczenia się czy też specjalistycznej wiedzy pracownika. Poza tym w czasach kiedy zadania mogą być masowo wykonane przez AI, a efekt końcowy może być podobny w każdej firmie, istotna jest również kreatywność pracowników.
Stąd część osób, które ograniczyła swoją zawodową rolę do wykonywania tylko powtarzalnych zadań rzeczywiście może być zagrożona. Specjaliści łączący wiedzę z umiejętnościami technicznymi i miękkimi czy osoby gotowe do dalszej nauki i zdobywania nowych kompetencji będą pożądani na rynku pracy.
Wrześniowe wyhamowanie? GUS informuje o spadku liczby nowych firm i rosnącej zamrażarce biznesu!
Polacy widzą zagrożenie w AI dla gospodarki, ale nie dla siebie
Z wyliczeń podanych przez Personnel Service wynika, że cyfrowa transformacja miejsc pracy w Polsce nie dotknie każdego. 6,87 mln osób, czyli 40% polskiego rynku pracy, prawdopodobnie nie odczuje znaczącego wpływu technologii na swoją pracę. Z kolei 4,64 mln osób (27%) może skorzystać na cyfrowej transformacji. To prawie co trzeci pracownik. Jednocześnie potencjalna redukcja stanowisk może objąć nawet 5,5 mln osób, czyli 32% zatrudnienia w Polsce.
26% badanych Polaków wskazuje AI jako największe zagrożenie dla miejsc pracy – czytamy w nowym raporcie „Barometr Polskiego Rynku Pracy” opublikowanym przez Personnel Service. Jednocześnie 60% badanych osób nie było na żadnym szkoleniu zawodowym w ciągu ostatniego roku. Nie ma się, co dziwić, skoro jedynie 17% Polaków obawia się, że ich zawód będzie niepotrzebny w ciągu najbliższych pięciu lat.
Z jednej strony Polacy są świadomi zmian, z drugiej strony nie odnoszą ich do siebie. Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service i ekspert rynku pracy wyjaśnia, jakie konsekwencje mogą wiązać się z takim myśleniem.
“Polacy trafnie rozpoznają siłę, która przebudowuje rynek pracy – co czwarty pracujący wskazuje na sztuczną inteligencję i automatyzację. Kłopot polega na tym, że tę diagnozę stawiają dla gospodarki, a nie dla siebie. Zaledwie 17% obawia się o własny zawód. To nie jest optymizm, tylko odroczenie decyzji” – mówi Krzysztof Inglot w komentarzu do danych z raportu.
“Przekwalifikowanie zaczęte, gdy jeszcze się pracuje, trwa kilkanaście miesięcy i jest wykonalne – finansuje je bieżące wynagrodzenie, a ryzyko jest rozłożone. Przekwalifikowanie zaczęte po utracie pracy odbywa się bez dochodu, pod presją czasu i najczęściej kończy się przyjęciem posady poniżej kwalifikacji” – podkreśla Inglot.
Co czwarty Polak nie ma planu na wypadek zmian na rynku pracy
Polacy w badaniu odpowiedzieli również na pytanie, co zrobiliby w sytuacji, gdyby ich zawód przestał istnieć w ciągu 5 lat. Prawie co czwarta osoba wybrała odpowiedź nie wiem. To osoby, które nie zastanawiają się nad przyszłością zawodową i nie mają planu awaryjnego w czasach dynamicznych zmian na rynku pracy. To grupa, która potencjalnie może mieć największe trudności w odnalezieniu się w nowej rzeczywistości.
Z kolei 31% deklaruje chęć przekwalifikowania się. Pytanie, na ile jest to pozorna gotowość, a na ile już poparta aktywnym działaniem? 24% wskazało, że poszukałoby pracy o podobnym charakterze. Jednak przy tak szybkich zmianach nie zawsze może to być możliwe. Na rynku może być mniej stanowisk o podobnym charakterze niż kandydatów do pracy. Warto o tym pamiętać.
Taki sam odsetek, 7%, wybrałby pracę poniżej kwalifikacji czy też pracę za granicą. Co ciekawe najmniej wybieraną opcją jest wsparcie urzędu pracy, jedynie 6% deklarowało ten wybór. Przekwalifikowanie się jest kosztowne, jednocześnie wydajność gospodarki zależy od liczby osób aktywnych zawodowo i odpowiadających realnie na potrzeby rynku, więc instytucje państwowe powinny być partnerem w zmianach zawodowych. Na ten moment jednak Polacy nie patrzą tak na urzędy pracy.
Przy skali transformacji, o której mówi to samo badanie, to poważna luka instytucjonalna: instytucja, która ma zarządzać masową zmianą kwalifikacji, nie jest przez rynek postrzegana jako partner w tej zmianie – podkreślają autorzy raportu.
Co z rewolucją AI na rynku pracy? Sprawdź!
Rozwój kompetencji nie jest dostępny dla każdego?
Z badania płynie jeszcze jeden wniosek. Rozwój kompetencji w Polsce obecnie działa jak mechanizm pogłębiający różnice. Osoby z wykształceniem wyższym mają prawie 3-krotnie wyższą szansę na udział w szkoleniach niż osoby z wykształceniem wyższym zawodowym. W szkoleniach brało udział 51% pracujących w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców wobec 35% na wsi. To rodzi niebezpieczeństwo, że w przyszłości część takich osób zostanie bez pracy z powodu braku posiadania pożądanych na rynku kompetencji. Stwarza też ryzyko wyludnienia wsi i małych miasteczek z powodu braku miejsc pracy czy możliwości szkoleniowych.
Polski rynek pracy ma złożony obraz. Z jednej strony przybywa ofert pracy w największych miastach, z drugiej strony w sierpniu, po wyłączeniu pracy o charakterze sezonowym, we wszystkich województwach obserwowany jest spadek liczby ogłoszonych ofert – wynika z Barometru Ofert Pracy.
Rośnie zapotrzebowanie na pracowników inżynieryjnych, jednocześnie kandydaci masowo wysyłają CV na stanowiska biurowe, podatne na wpływ GenAI. Z danych OLX wynika, że w sierpniu na jedno ogłoszenie z inżynierii przypadało 11 aplikacji, gdzie wzrost ogłoszeń w tym sektorze był na poziomie 65%. Z kolei na jedno ogłoszenie dotyczące pracy biurowej przypadało aż 157 zgłoszeń, a na ofertę pracy w administracji biurowej podano 136 aplikacji.
Firmy szukają też specjalistów, a jednocześnie zapominają, że bez umożliwienia juniorom zdobycia doświadczenia, wkrótce ich liczba drastycznie spadnie. Jednocześnie rozwój kompetencji jest dostępny tylko dla wąskiego grona dobrze wykształconych osób.
Sami pracownicy wykazują tylko pozorną deklarację gotowości na zmiany. Bez podnoszenia kwalifikacji czy już realnego planowania przekwalifikowania się ich przyszłość zawodowa może być niepewna. W czasach dynamicznych zmian zarówno instytucje państwowe, firmy jak i pracownicy potrzebują być partnerami i wspólnie planować przyszłość polskiego rynku pracy.
Źródła: Marketing Biznes, JustJoinIt, Gazeta Prawna, 26.piętro, Bankier

