
“Razem możemy sięgać po więcej i więcej.” O diecie ketogenicznej, budowaniu marki i sile kobiet – wywiad z Keto Siostrami
“Kobiety są fantastyczne, tylko czasami potrzebują kogoś, kto podmucha im w żagle. Dajemy wsparcie, a druga strona decyduje, co z tym zrobi” – mówi Agnieszka Bezpalko-Kosz, która wraz z siostrą Lucyną Kosz-Biegai stworzyła projekt Keto Siostry. Rozmawiamy o budowaniu marki od zera, mitach wokół diety keto, determinacji i drodze od marzeń do ich realizacji. To opowieść o siostrzanej współpracy, odwadze i tworzeniu biznesu na własnych zasadach.

Katarzyna Piątek: Co było impulsem do założenia Keto Sióstr?
Agnieszka Bezpalko-Kosz: Inspiracją do stworzenia Keto Sióstr było moje własne doświadczenia z dietą ketogeniczną. Na początku wstydziłam się komukolwiek o tym powiedzieć, nawet siostrze. Lucyna mieszka za granicą, kiedy przyjechała do Polski i zobaczyła mnie odmienioną, to powiedziała: „fajnie wyglądasz, co na to wpłynęło?” Przyznałam się, że jestem na diecie Keto. Lucy stwierdziła, że w takim razie też przejdzie na tę dietę, bo już kiedyś była i dobrze się wtedy czuła. I w tym momencie po raz pierwszy zrodził się pomysł, że może zaczniemy inspirować też innych do zmiany stylu życia na zdrowszy, do zadbania o swoje zdrowie i do lepszego samopoczucia.
Ja przeszłam na tę dietę, bo chciałam schudnąć, ale dzięki niej odzyskałam też zdrowie. Chorowałam na nadciśnienie i obecnie nie muszę już brać leków na to. Postanowiłyśmy pokazać, że można schudnąć dzięki diecie ketogenicznej i jest to dostępne dla każdej kobiety. Tak jak my jesteśmy zwykłymi kobietami – mamami, mieszkamy na wsi (nie wstydzimy się tego – kochamy to, skąd pochodzimy). To był ten pierwszy impuls, z którego narodziła się też nasza silna siostrzana więź i pomysł, że możemy robić coś wspólnie.
Katarzyna: Lucyno, chcesz coś dodać?
Lucyna Kosz-Biegai: Aga trochę mało o tym powiedziała, ale to właśnie ona była inicjatorką. Bardzo chciała pokazać swoją drogę komuś innemu. Powiedziała, że jeśli jednej osobie pomoże to, co ona przeszła, to już będzie dla niej duży sukces. Agnieszka ma za sobą wiele prób i błędów. Doświadczyła również efektu jojo i chciała podzielić się swoim doświadczeniem, żeby inne dziewczyny nie musiały przechodzić przez to samo. Można schudnąć łatwiej i skuteczniej.
Katarzyna: Jak Wasze najbliższe otoczenie zareagowało na pomysł własnego biznesu?
Agnieszka: Nie ogłosiłyśmy od razu całemu światu – słuchajcie będziemy w internecie. Najpierw robiłyśmy to po cichu, na spokojnie, między sobą. Odniosłyśmy też pierwsze niepowodzenie. Zatrudniłyśmy firmę, która miała zrobić nam stronę internetową, ale miałyśmy zupełnie inne wyobrażenie o tym jak ona ma wyglądać i co ma się na niej znajdować. Musiałyśmy rozwiązać współpracę. Później dołączyłyśmy do Fundacji Twój StartUP. Znalazłyśmy tutaj dziewczynę, która pomogła nam w stworzeniu strony www i zapewnieniu całego zaplecza. Na tym etapie rodzina nie traktowała tego na poważnie, raczej na zasadzie „coś tam sobie robią w internecie”.

“Fundacja Twój StartUP była trampoliną do ruszenia dalej”
Katarzyna: To kiedy nastąpił moment przełomowy?
Agnieszka: Pierwszy znaczący moment był, kiedy dostałyśmy się na event Seebloggers. To było moje bardzo duże marzenie. Przeglądałam relacje w internecie z wcześniejszych edycji i też chciałam się kiedyś tam pojawić.
Zgłosiłam nas trzy lata temu i okazało się, że nasze konto zostało zakwalifikowane. Byłyśmy już na tyle zaangażowanym twórcą, że mogłyśmy pojechać na mój wymarzony event! Niestety Lucy nie mogła pojechać ze mną. Na miejsce zabrałam mamę. Ona wtedy zobaczyła jak to wygląda i zrozumiała, że jej córki robią coś fajnego i istotnego. Później znajome mamy zaczęły wspominać jej, że widziały nas w internecie, doceniać to, co robimy. I ona wtedy zrozumiała, czym się zajmujemy i skalę tego przedsięwzięcia. Ostatecznie mama odegrała kluczową rolę w Keto Siostrach, ponieważ była pierwszym korektorem naszych e-booków.
Ja też zaczęłam nagrywać jak gotuję, więc mąż i syn wykazali się ogromnym zrozumieniem. Są dla mnie wsparciem, pomagają mi czasami przy nagrywkach. Oczywiście zdarza się, że słyszę :„znowu siedzisz przy tym kompie.” Robimy to, aby pomagać innym. Jednocześnie jest to dla nas dodatkowe źródło dochodu, dzięki któremu mamy pieniądze na dalszy rozwój. I mamy w tym zrozumienie ze strony najbliższych.
Lucyna: Ja mam męża i córeczkę. Na początku nie poświęcałyśmy dużo czasu projektowi. Dopiero później zaczęłyśmy inwestować w to więcej energii. Dlatego staram się z taką uważnością planować czas pracy. My dopiero po spotkaniu z koleżanką dostałyśmy taki impuls do monetyzacji tego projektu. Ona zachęciła nas do stworzenia e-booka i wtedy zaczęłyśmy szukać też wsparcia. Tak jak Agnieszka wspomniała, trafiłyśmy na Fundację Twój StartUP. To była dla nas trampolina do tego, żeby ruszyć dalej. To było fantastyczne przejście. Wszystko zaczęło się układać. Jestem mega wdzięczna, że trafiłyśmy na Fundację.
Katarzyna: W czym Twój StartUP ułatwił Wam prowadzenie biznesu?
Agnieszka: Przede wszystkim ja w tamtym momencie nie czułam się dobrze z myślą, żeby założyć własną firmę. Nie wiedziałyśmy jak to będzie, czy to się będzie opłacało i czy warto to robić. Dlatego Twój StartUP był dla nas świetną opcją. Dodatkowo my nie musimy przejmować się księgowością, aspektami prawnymi itp. Mamy abonament, opłacamy go i wszystko jest załatwione za nas. To jest ogromne ułatwienie. Oczywiście kontrolujemy to, ale część zadań delegujemy i oddajemy innym. Dzięki temu możemy ten czas poświęcić na pracę, na rozwój naszych kont i biznesu.
Lucyna: Fundacja po prostu umożliwiła nam funkcjonowanie jako firma. Gdyby nie ona to do dzisiaj pewnie byśmy się jeszcze zastanawiały jak to ugryźć. Co zrobić, aby być w tym miejscu, w którym jesteśmy obecnie. To nam niesamowicie ułatwiło rozpoczęcie działalności.
Przez cały ten czas czułam się bardzo bezpiecznie. Szczególnie na początku, kiedy to był dla nas taki bardzo ważny, kluczowy moment i byłyśmy jeszcze w tym wszystkim zielone. Razem z Fundacją ustaliłyśmy regulamin. Prawnicy to sprawdzili, a my mogłyśmy spokojnie wrzucić to na stronę. Dostałyśmy informację o podpięciu bramek płatniczych, co dla nas było skomplikowane. Mogłyśmy zawsze z każdym pytaniem zgłosić się do swojego Koordynatora. My możemy zająć się prowadzeniem biznesu i opracowywaniem produktów, a ktoś za nas robi resztę – to jest w tym najpiękniejsze.
“Marzyłyśmy, aby stworzyć kobietom wspierające środowisko”
Katarzyna: Jak wspominacie początki prowadzenia biznesu?
Lucyna: Miałyśmy wielką wizję, szczególnie Agnieszka jest wizjonerką. Wiedziałyśmy dokąd chcemy dojść. Jednak na początku ciężko było nam sobie wyobrazić jak to osiągnąć. Aga miała marzenie zakwalifikować się na SeeBloggers. Ułożyłyśmy plan działania, ale nie osiągnęłyśmy tego z dnia na dzień. Jesteśmy nauczone metody małych kroków i to chyba nas uratowało, że krok po kroku szłyśmy do celu.
Agnieszka: Do wszystkiego podchodzimy z pokorą. Nie myślimy, że jesteśmy nieomylne czy najlepsze na świecie. Chciałyśmy też zbudować społeczność wokół marki Keto Siostry. Mieć takie superfanki, które przy spotkaniu będą chciały z nami porozmawiać, zrobić sobie zdjęcie i zmotywują się do działania. Marzyłyśmy, aby stworzyć kobietom wspierające środowisko. Obecnie mamy dużą społeczność. Nie spodziewałam się, że to aż tak się rozrośnie.
Katarzyna: W obecnych czasach rosnącego poczucia osamotnienia przynależność do grupy jest ogromnym źródłem wsparcia.
Lucyna: Chcę podkreślić, że otaczamy się fantastycznymi osobami. Nasze klientki to głównie dziewczyny w wieku 35+. Chcą schudnąć i zrobić to efektywnie. Często są już po wielu porażkach. Nie wiedzą jak się za to zabrać skutecznie. Pokazujemy im jak zrobić to bez presji i skrupulatnego liczenia kalorii, na spokojnie. Nie każda od razu musi wskoczyć na pełną dietę keto. Pokazujemy jak zrobić to przejście łagodnie. Dajemy wsparcie, a druga strona decyduje, co z tym zrobi.
Nasze e-booki powstały m.in. w odpowiedzi na prośby dziewczyn. To one zgłaszały najważniejsze dla nich tematy. Na początku chciałyśmy skupić się na tym, czym jest dieta keto. A okazało się, że dziewczyny potrzebują jadłospisów. Nasz plan działania został podyktowany przez osoby, które nas obserwują.
Agnieszka: Dzięki naszemu projektowi można też poznać osoby z okolicy. Dziewczyny potrzebują wsparcia, motywacji i one w zamkniętej grupie właśnie później wspierają się wzajemnie i dopingują sobie. Kobiety są fantastyczne, tylko czasami potrzebują kogoś, kto podmucha im w żagle.
Miałam na przykład koleżankę, która powiedziała mężowi o diecie. On jej powiedział: „mamuśka, kolejna dieta, po co będziesz to robić, i tak ci nie wyjdzie.” W takiej sytuacji, gdzie ta kobieta ma znaleźć wsparcie? I wtedy właśnie przychodzimy my lub inne dziewczyny ze społeczności Keto Sióstr. My odpowiadamy na wiadomości prywatne, może to trochę zająć czasu, bo jest ich coraz więcej, ale nie zostawiamy nikogo w potrzebie. Lucyna nawet nagrywa odpowiedzi głosowe.
Lucyna: Skoro znam odpowiedź, to dlaczego mam się nią nie podzielić? Uważam, że cokolwiek dajemy, to to do nas wraca. Warto komuś coś podpowiedzieć, bo właśnie dzięki temu ta osoba ruszy z miejsca. Albo poczuje, że da radę, nie podda się. My przede wszystkim chcemy pokazać każdej kobiecie, że sobie poradzi. A jeśli się potknie, to może podnieść się, otrzepać i iść dalej.

“Jesteśmy po prostu siostrami, które działają razem i spełniają marzenia”
Katarzyna: W jaki sposób wykorzystałyście swoje poprzednie doświadczenia zawodowe w Keto Siostrach?
Agnieszka: Keto Siostry to nasz dodatkowy biznes. Ja na co dzień pracuję na etacie w dziale marketingu w dużej firmie produkcyjnej. Łączenie tego wszystkiego bywa wyzwaniem. Dzięki Fundacji Twój StartUP mogę współpracować też z innymi przedsiębiorstwami i świadczyć im usługi marketingowe czy prowadzić social media. Uwielbiam to! Bardzo dobrze się w tym czuję i robię to dobrze. Fundacja dała mi tę możliwość, że nie muszę zakładać osobnej firmy pod to.
Lucyna: Dokładnie. Bardzo podobnie jest u mnie. Ja też pracuję na etacie, w firmie farmaceutycznej. Na co dzień mieszkam w Niemczech, ale przyjeżdżam często do Polski. Wtedy mamy możliwość spotkać się na żywo, bo to jest najlepsza energia. Dla mnie Keto Siostry to jest taka moja przystań.
To też moje hobby, bo zawsze interesowałam się zdrowiem. Jestem po kierunku chemicznym, więc dla mnie czytanie składów to pestka. Zrobiłam studia podyplomowe z terapii niskowęglowodanowych i psychiatrii metabolicznej, jestem trenerem personalnym. Cały czas podnoszę swoje kompetencje. Mam też za sobą wiele kursów z dietetyki, suplementacji, z odżywiania, z PCOS, także te zagadnienia zawsze były moją wielką pasją.
Katarzyna: Idealnie dopasowałyście się kompetencjami. Jak to jest prowadzić rodzinny biznes?
Lucyna: Fantastycznie, ale nie zawsze tak było.
Agnieszka: Tak, jest bardzo dobrze. Na samym początku działania podeszłyśmy do tego bardzo biznesowo. I w którymś momencie zatraciłyśmy nasze siostrzeństwo. Zaczęłyśmy wtedy budować na nowo więź między sobą.
Lucyna: I nadal jesteśmy po prostu siostrami, które działają razem i spełniają swoje marzenia. Przez dodatkowe fundusze możemy pozwolić sobie na wspólne wyjazdy, które są naszą nagrodą za pracę. Jesteśmy też szczere i otwarte, możemy powiedzieć sobie wszystko wprost. To jest cenne w biznesie. Początki były trudne. Trzeba było zrozumieć wzajemnie swoje mocne strony. My ogólnie jesteśmy bardzo różne i fantastycznie się uzupełniamy. Jestem mega wdzięczna, że mogę współpracować z siostrą, bo z kim mogłabym mieć bliższą i lepszą relację, jak nie z nią?

“Nie gonimy za perfekcjonizmem, robimy to wszystko bez presji”
Katarzyna: Jakie są największe mity wokół diety Keto?
Agnieszka: Jest ich tak dużo, że nie wiem od czego zacząć. Samo słowo dieta naszym klientką kojarzyło się z głodowaniem i silną restrykcją pilnowania kalorii. Niektórzy też wszędzie by dodawali tłuszcz – tak na siłę, a nie oto w tym chodzi. Trzeba znaleźć równowagę. Inny mit to, że dieta składa się w 100% tylko z tłuszczy i będzie się jadło tylko golonkę, jajka i boczek.
Jak pokazujemy nasze talerze, to one są bardzo kolorowe. Tam jest dużo warzyw. Bardzo dużą uwagę przywiązujemy do estetyki posiłku. Wychodzę z założenia, że jak jedzenie ładnie wygląda, to lepiej smakuje i chętniej się je. Eksponujemy też to, że jesteśmy inne i mamy odmienne preferencje. Pokazujemy, że dietę ketogeniczną można robić w taki normalny, zdrowy sposób i dopasować ją pod siebie.
Lucyna: Podpowiadamy jak długo stosować dietę keto, bo są wokół tego różne przekonania. Dopasowujemy też indywidualnie czas trwania diety. Zaznaczę tylko, że to się tyczy osób zdrowych. Jeśli ktoś na coś choruje lub bierze jakiekolwiek leki, to zawsze najpierw decyzję o przejściu na dietę keto ma skonsultować ze swoim lekarzem. Ta dieta nie jest obojętna w stosunku do leków. Powtarzamy to w naszych treściach i podczas spotkań, aby podchodzić do tego ostrożnie.
Katarzyna: W jaki sposób ułatwiacie klientom życie codzienne? Co was wyróżnia na rynku?
Lucyna: Sporo nas wyróżnia. Pokazujemy dziewczynom jak zorganizować się, przygotować posiłki pudełkowe i zabrać je do pracy. Ułatwiamy proces, ponieważ podawane przez nas przepisy to podwójne porcje. W ten sposób nie trzeba gotować codziennie. Inspirujemy na własnych przykładach jak wprowadzać dietę keto w życie. Jednak nie gonimy za perfekcjonizmem. Pokazujemy co robić w takich codziennych sytuacjach jak wakacje all-inclusive, wesele, imprezy czy spotkania rodzinne. Ale też jak bezpiecznie wyjść z diety i do niej wrócić, kiedy na przykład spotyka nas choroba. Robimy to wszystko bez presji.
Agnieszka: Tak, wyróżnia nas taki większy luz. Trafiamy też do grupy kobiet w naszym wieku 30+/35+. Dodatkowo jako jedyne na rynku wprowadziłyśmy sezonowe jadłospisy. Niektóre klientki zaczynały z nami keto przygodę 3 lata temu i są z nami do dziś. Nasze przepisy są proste, wykonywane z łatwo dostępnych składników. W ten sposób każdy, niezależnie od tego, gdzie mieszka, przygotuje odpowiednie posiłki. Dbamy też o to, aby gotowanie było sprawne i szybkie. Współcześnie sporo kobiet jest zapracowanych, same do nich należymy, dlatego przygotowanie porcji obiadu na dwa dni to kwestia 20-30 minut.
“Niektóre historie klientek czytałam ze łzami w oczach”
Katarzyna: Co Was najbardziej cieszy w tej pracy?
Lucyna: W którymś momencie zaczęłyśmy zbierać opinie po jadłospisach i tam zaczęły pojawiać się takie historie! Mówiłam do Agi: „czytaj, to po prostu coś niesamowitego.” Niektóre historie czytałam ze łzami w oczach. Byłam wdzięczna, że nie poddałyśmy się przy pierwszych wyzwaniach. Zwłaszcza, że założyłyśmy ponownie konto na Instagramie, po tym jak nam je zablokowano.
Chciałyśmy pomóc chociaż jednej osobie, a uzbierała się spora grupa zadowolonych klientek, które odniosły sukces na diecie keto. Najbardziej cieszą mnie wiadomości, kiedy dziewczyny przed rozpoczęciem diety keto robią zalecane badania i następnie w trakcie poprawiają im się wyniki. To dla nas największa nagroda.
Agnieszka: Nauczone na błędach po tej niemiłej przygodzie z Instagramem tworzymy listy mailingowe. Dzięki temu jesteśmy zabezpieczone. Polecamy to również innym przedsiębiorcom. Opieranie się na samych social mediach to za mało. Newsletter umożliwi nam kontakt z odbiorcami, nawet w sytuacji, gdy wszystkie konta w portalach społecznościowych zostaną wyłączone.
Dodam też, że budowanie naszych kont opiera się przede wszystkim na rolkach, czyli krótkich filmikach. Dzięki temu możemy dać się poznać kobietom, pokazać kim jesteśmy. W ten sposób zbudowałyśmy łączną grupę 80 tys. obserwujących we wszystkich naszych kanałach.
Katarzyna: Gratuluję. Widzę też naturalność i pewność siebie u Was na nagraniach – czy tak było od początku?
Lucyna: Początki były trudne. Do teraz pamiętam pierwszy live, gdzie nagrywałam go z wypiekami na twarzy, trzęsącym się głosem i rękoma. Ale kiedy byłam po, to zadzwoniłam do Agi, że chcę to zrobić znowu. Bardzo mi się to spodobało!
Agnieszka: Nasz content opiera się na rolkach, więc trzeba było opracowywać scenariusze i na początku wymagało to dużo pracy. Mieszkamy daleko od siebie, więc nagrywałyśmy materiały na zapas. Dopiero później wpadłyśmy na genialny pomysł, że możemy nagrywać je osobno i później połączyć czy nagrać np. dźwięk z offu lub w ogóle osobne rolki. To niby takie oczywiste, ale na początku o tym nie pomyślałyśmy.

“Róbcie swoje i skupiajcie się na tym, co dobrego dajecie innym”
Katarzyna: Co daje Wam prowadzenie własnego biznesu?
Agnieszka: Na pewno wpływa to na nasz rozwój. Umożliwia zrozumienie i badanie rynku, a wraz z kolejnymi doświadczeniami tworzenie lepszej strategii i głębszej analizy. Do wielu rzeczy podchodzimy obecnie inaczej. Nauczyłam się jak odpowiadać na potrzeby klienta, jak w ogóle prowadzić biznes i nawiązywać współprace partnerskie.
Poza tym bardzo rozwinęłam swoje umiejętności marketingowe. Do tego stopnia, że zaczęłyśmy z Lucy prowadzić warsztaty z kręcenia rolek. Serce rośnie, kiedy widzimy efekty i obserwujemy jak panie publikują pierwsze filmy i promują swoje biznesy. Ogromną radość daje też obserwowanie jak dziewczyny chudną, dbają o siebie i swoje zdrowie. Poza tym potrafimy budować konto w mediach społecznościowych od zera. Nauczyłyśmy się również dyscypliny i konsekwencji w działaniu.
Mamy też dodatkowy dochód, który możemy przeznaczać na dalszy rozwój, na wyjazdy, na spełnianie marzeń najbliższych czy po prostu celebrację swoich sukcesów. Często o tym zapominamy, a to świętowanie jest istotne. Ostatnio na przykład spełniłyśmy marzenie naszej mamy i pojechałyśmy wspólnie do Wiednia, zwiedzić go śladami cesarzowej Sisi.
Poza tym mam jeszcze lepszą relację z siostrą, to jest niesamowite uczucie. Wiem, że mogę na nią liczyć. Kiedy jedna z nas ma gorszy dzień, jest chora czy ma natłok obowiązków, to wtedy ta druga przejmuje stery. Jestem ogromnie wdzięczna, że możemy ten biznes prowadzić razem. Sama w życiu nie dałabym rady. Razem możemy sięgać po więcej i więcej!
Lucyna: Wzruszyłam się i w sumie nie mam nic do dodania w tym temacie. Na koniec chcę wspomnieć jeszcze o współpracach, które Agnieszka rozwinęła. Kiedy zaczynałyśmy od zera miałyśmy taki plan, że będziemy odzywać się do firm, których produkty stosujemy na co dzień i chcemy promować. A obecnie to one zgłaszają się do nas i pytają o promocję. Bardzo nam zależy na wspieraniu lokalnych firm. Wiemy, jakie to jest ważne, szczególnie na początku drogi. My również wtedy tego wsparcia szukałyśmy czy to wśród rodziny czy znajomych. A często było tak, że to właśnie od obcych osób, zwłaszcza pierwszych klientek, dostałyśmy najwięcej dobrych słów.
W każdym biznesie bywa trudno, zwłaszcza na początku drogi. Dlatego nie przejmujcie się, że bliscy nie angażują się zbytnio w to, co robicie. Nie przestawajcie, róbcie swoje i skupiajcie się na tym, co dobrego dajecie innym. To do Was wróci.
Więcej informacji o projekcie Keto Siostry można znaleźć na stronie oraz w social mediach: IG, FB, TT.

