
Sprzedaż detaliczna przyspiesza. Lipcowe dane GUS powyżej prognoz
Sprzedaż detaliczna w Polsce w lipcu 2025 r. pozytywnie zaskoczyła rynek. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, sprzedaż w cenach stałych była o 4,8 proc. wyższa niż rok wcześniej, a w porównaniu z czerwcem wzrosła o 4,4 proc. To wynik lepszy niż zakładały prognozy ekonomistów i sygnał, że konsumpcja prywatna pozostaje jednym z głównych motorów wzrostu gospodarczego.

W czerwcu sprzedaż detaliczna rosła tylko o 2,1 proc. rok do roku, co rozczarowało analityków i wywołało obawy o spowolnienie konsumpcji. Lipcowe odbicie – dwukrotnie silniejsze niż miesiąc wcześniej – potwierdza jednak, że gospodarstwa domowe korzystają z rosnących realnych dochodów, a popyt konsumencki jest odporny na wcześniejsze osłabienie.
Ekonomiści Santandera zwracają uwagę, że lipiec był miesiącem odreagowania, a dane wpisują się w “solidny trend wspierany wzrostem realnych dochodów gospodarstw domowych”. Konsensus rynkowy zakładał wzrost sprzedaży na poziomie 3,5 proc. rok do roku – rzeczywistość okazała się wyraźnie lepsza.
W okresie styczeń-lipiec 2025 r. sprzedaż detaliczna wzrosła o 3,3 proc. rdr, wobec 4,9 proc. w analogicznym okresie 2024 r. Widać więc, że tegoroczna dynamika jest słabsza niż przed rokiem, ale lipiec daje nadzieję na przyspieszenie w drugiej połowie roku.
Co kupują Polacy?
Struktura sprzedaży pokazuje wyraźne zmiany w preferencjach konsumentów. Największe wzrosty odnotowano w kategoriach trwałych dóbr konsumpcyjnych i wyposażenia domów:
- meble, RTV, AGD – wzrost o 15,3 proc. rdr,
- tekstylia, odzież, obuwie – wzrost o 14,7 proc. rdr,
- pojazdy samochodowe, motocykle i części – wzrost o 10,7 proc. rdr.

To sygnał, że konsumenci, korzystając z poprawy sytuacji finansowej, częściej inwestują w droższe zakupy. Z kolei spadki odnotowano w dwóch obszarach: “żywność, napoje i wyroby tytoniowe” (-0,4 proc.) oraz w kategorii “pozostałe” (-5,5 proc.). Malejące wydatki na podstawowe produkty mogą wskazywać na efekt wysokiej bazy, ale też rosnącą konkurencję dyskontów i zmianę zachowań zakupowych.
Wynagrodzenia w górę. Dane GUS studzą optymizm? Dlaczego?
Internet z mniejszym udziałem
Sprzedaż internetowa w cenach bieżących wzrosła w lipcu o 2,5 proc. rdr, ale jej udział w całości sprzedaży detalicznej spadł z 8,8 proc. do 8,6 proc. To potwierdza stabilizację e-commerce po boomie pandemicznym i częściowy powrót konsumentów do sklepów stacjonarnych.
Ciekawa zmiana dotyczy struktury: udział sprzedaży online spadł w przypadku “prasy, książek i pozostałej sprzedaży w wyspecjalizowanych sklepach” (z 22,7 proc. do 19,6 proc.) oraz w segmencie “meble, RTV, AGD” (z 17,6 proc. do 17,5 proc.). Wzrost udziału internetu zanotowały natomiast tekstylia, odzież i obuwie (z 22,5 proc. do 23,4 proc.), co potwierdza rosnącą rolę kanałów cyfrowych w modzie.
Konsumpcja czarnym koniem 2025 r.?
Zdaniem analityków Banku Pekao, lipcowe dane potwierdzają, że konsumpcja prywatna pozostaje “czarnym koniem 2025 roku”. “Sprzedaż detaliczna wzrosła o 4,8 proc. r/r, ponad 1 pkt proc. mocniej od prognoz. Konsumpcja prywatna potwierdza, że jest czarnym koniem 2025 r.” – napisali ekonomiści banku.
Również eksperci mBanku podkreślają, że choć w ujęciu odsezonowanym sprzedaż nie wzrosła w stosunku do czerwca, to wciąż sygnalizuje przyspieszenie gospodarki w trzecim kwartale. Ich zdaniem dane nie powinny powstrzymać Rady Polityki Pieniężnej przed obniżką stóp procentowych we wrześniu, a wręcz mogą ją wspierać, wskazując na stabilność rynku pracy i popytu.
Co to oznacza dla gospodarki?
Rosnąca sprzedaż detaliczna oznacza, że gospodarstwa domowe wciąż dysponują siłą nabywczą, mimo spowolnienia wzrostu wynagrodzeń. Realny wzrost płac w połączeniu z niższą inflacją sprzyja konsumpcji, co bezpośrednio przekłada się na PKB. Lipcowe wyniki sugerują, że trzeci kwartał może okazać się lepszy od wcześniejszych prognoz i dodać gospodarce dodatkowego impetu.
Inflacja bazowa w lipcu spadła. Co zrobi RPP? Sprawdź, szczegóły!
Warto jednak pamiętać, że dynamika w ujęciu narastającym (3,3 proc. za siedem miesięcy) pozostaje niższa niż rok wcześniej. Oznacza to, że pojedyncze miesiące z mocnym wzrostem mogą nie wystarczyć, by utrzymać tempo konsumpcji na poziomie z 2024 r.
Podsumowanie
Lipcowe dane o sprzedaży detalicznej okazały się wyraźnie lepsze od oczekiwań i wskazują na stabilną kondycję polskiej konsumpcji. Liderami wzrostu pozostają meble, RTV i AGD, odzież oraz motoryzacja, a najsłabiej wypadają podstawowe wydatki żywnościowe. Mimo spadku udziału sprzedaży internetowej, rynek detaliczny w Polsce pokazuje odporność i elastyczność wobec zmieniających się warunków gospodarczych.
Konsumenci, wspierani realnym wzrostem dochodów i umiarkowaną inflacją, pozostają filarem wzrostu gospodarczego. O ile kolejne miesiące potwierdzą ten trend, konsumpcja może stać się kluczowym czynnikiem stabilizującym polską gospodarkę w drugiej połowie roku.
źródło: GUS, Interia, Money, BusinessInsider, TVN24

