
Trzy filary zadłużenia. Miliardowe zaległości kulą u nogi
Polski biznes zmaga się z narastającym problemem terminowości płatności, a ciężar ten rozkłada się niezwykle nierównomiernie. Jak wynika z najnowszego raportu BIG InfoMonitor oraz bazy BIK, zaledwie trzy sektory – handel, produkcja i budownictwo – odpowiadają za blisko połowę całkowitego zadłużenia przedsiębiorstw w kraju. Łączna kwota ich przeterminowanych zobowiązań sięgnęła astronomicznego poziomu 22,7 mld zł, a na listach dłużników figuruje ponad 142 tys. podmiotów z tych branż.

Zjawisko to ma jednak drugie dno. Choć długi rosną, liczba niesolidnych dłużników paradoksalnie spada. Sugeruje to postępującą koncentrację ryzyka – mniejsza liczba firm generuje coraz wyższe kwoty zaległości, co stawia pod znakiem zapytania stabilność finansową średnich i dużych graczy rynkowych.
Handel pod presją kosztów i niskich marż
Największym dłużnikiem pozostaje sektor handlowy, którego zaległości przekroczyły 9 mld zł. Choć w skali roku kwota ta wzrosła jedynie o 0,2 proc., to z rynku zniknęło aż 7 tys. dłużników. Eksperci wskazują, że za tymi liczbami kryje się walka o przetrwanie w warunkach drastycznego wzrostu kosztów operacyjnych.
Narastające zadłużenie handlu detalicznego jest efektem kumulacji długotrwałych procesów. W ostatnich latach sektor znajduje się pod silną presją kosztową, obejmującą energię, czynsze, logistykę i koszty pracy, przy jednocześnie ograniczonej możliwości przenoszenia tych obciążeń na ceny końcowe.
“W warunkach nasilonej konkurencji marże pozostają niskie, a zdolność firm do budowania buforów finansowych wyraźnie się zmniejszyła, przez co opóźnianie regulowania zobowiązań coraz częściej staje się sposobem zarządzania bieżącą płynnością” – wyjaśnia Maciej Ptaszyński, prezes Zarządu Polskiej Izby Handlowej.
Kiedy spadną stopy procentowe? Sprawdź, co mówią ekonomiści!
Budownictwo: walka o kontrakty na granicy opłacalności
Sektor budowlany odnotował jeden z najbardziej dynamicznych wzrostów zadłużenia – z 5,4 mld zł do ponad 6 mld zł w ciągu roku. Jednocześnie liczba dłużników zmniejszyła się o blisko 3,7 tys. podmiotów, co świadczy o tym, że problemy finansowe uderzają przede wszystkim w wykonawców realizujących największe inwestycje.
Zmniejszenie liczby firm z aktywnymi zaległościami, a jednocześnie wzrost łącznej kwota zadłużenia sektora budowlanego jest konsekwencją zmian w strukturze rynku.
“Mamy do czynienia z postępującą koncentracją ryzyka finansowego przez mniejszą grupę podmiotów, przede wszystkim średnich i dużych wykonawców, którzy realizują największe kontrakty infrastrukturalne i kubaturowe” – zauważa Radosław Wojnowski, rzecznik prasowy Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa.
Według Wojnowskiego problemem jest “płytki” portfel zamówień publicznych w relacji do możliwości rynku. Firmy, walcząc o przetrwanie, decydują się na minimalne marże, co prowadzi do niebezpiecznego zjawiska „rolowania” zobowiązań i przenoszenia zatorów płatniczych na cały łańcuch dostaw.
Bankowa ofensywa na początku 2026 roku. Firmy mogą liczyć na tańszy kredyt?
Produkcja: ożywienie w cieniu globalnych napięć
Przemysł zanotował wzrost zadłużenia o 6 proc. rok do roku, osiągając poziom 7,6 mld zł. Mimo to, w porównaniu do handlu i budownictwa, dynamika ta jest relatywnie niska, a sektor zaczyna wysyłać sygnały odbicia gospodarczego. Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła o 7,3 proc., co znacznie przewyższyło prognozy analityków.
Jednak droga do pełnej stabilizacji jest usiana przeszkodami. Przedsiębiorcy muszą mierzyć się z transformacją energetyczną oraz niepewnością na rynkach zagranicznych.
“Sektor produkcyjny w Polsce wkracza w 2026 rok z wyraźnymi oznakami ożywienia, stając się jednym z głównych filarów przyspieszenia gospodarczego. Przemysł staje jednak przed kilkoma wyzwaniami. Do najważniejszych należą koszty pracy i energii, a także konieczność szybkiego odejścia od węgla wymuszająca kosztowne zmiany technologiczne” – podsumowuje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.
Do tego należy dodać słabą kondycję gospodarczą naszego głównego partnera gospodarczego – Niemiec oraz eskalację napięcia pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi – tłumaczy ekspert.

