
W dużych miastach więcej ofert pracy. Odbiliśmy się już od “dna”?
W największych miastach Polski w grudniu przypadało średnio po 12,5 oferty pracy na 1000 mieszkańców, co oznacza spadek względem listopada – wynika z badania firmy Grant Thornton. Jednak poza tym grudniowe wyniki z dużych miast są optymistyczne. Ile było nowych ogłoszeń o pracę w grudniu? Jakie są tendencje na rynku pracy? Co nas czeka w 2026 roku?

W grudniu na największych portalach o pracę było 189 tysięcy nowych ogłoszeń o pracę, czyli o 6% mniej w porównaniu do roku 2024 – wynika z badania firmy Grant Thornton. W porównaniu z listopadem 2025 r. było o 20 234 tys. mniej ofert.
Wbrew pozorom to mała poprawa sytuacji na rynku pracy, ponieważ od czerwca spadki mieściły się między 9% a 11%. Jak podaje Grant Thornton, również średnia krocząca dynamika roczna z ostatnich trzech miesięcy wyniosła -9, co było najlepszym wynikiem od miesięcy.
Mimo, że grudzień to kolejny miesiąc ujemnej dynamiki, brak pogłębiania się spadków to pozytywny sygnał. Jak sygnalizują autorzy raportu, może to oznaczać, że “odbiliśmy się już od “dna””. W grudniu 2025 r. też po raz pierwszy tor ścieżki wyprzedził ściężkę z 2020 roku oraz był ponad ścieżką z 2023 roku.

Jak zaznaczają autorzy raportu, najczęściej w styczniu wzrasta liczba ofert pracy w stosunku do grudnia, więc początek 2026 roku może przynieść poprawę liczby ogłoszeń.
Co czwarty Polak w 2026 roku chce zmienić pracę. Przyczyn jest kilka, dowiedz się więcej.
Gdzie było najwięcej ofert pracy?
Najwięcej ofert opublikowano w Warszawie – 32,8 tys. Stolica również odnotowała wzrost rok do roku o 2%. Drugie miejsce zajął Kraków z 12,5 tys. ogłoszeń, co jednak oznaczało spadek rdr o 2%. Trzecie miejsce należało do Wrocławia, gdzie pojawiło się 9,7 tys. nowych ofert pracy, a w ujęciu rocznym był to spadek o 3%.
Po raz kolejny najgorzej sytuacja prezentuje się w Bydgoszczy, gdzie w grudniu pracodawcy opublikowali 2,5 tys. ofert. W Lublinie sytuacja była niewiele lepsza – 2,6 tys. ogłoszeń.
W największych miastach Polski w grudniu przypadało średnio po 12,5 oferty pracy na 1000 mieszkańców, co oznacza spadek względem listopada. Najwięcej miejsc pracy czekało na kandydatów w Katowicach – 18,2. Warszawa zajęła drugiem miejsce – 17,6 ofert. Za nią był Gdańsk – 16,1 ogłoszeń.
Najmniej ofert na 1000 mieszkańców odnotowała Łódź – 5,9, Bydgoszcz – 7,5 i Lublin – 7,6.
“Rok 2025 nie przejdzie do historii, jako wyjątkowo udany dla polskiego rynku pracy. Według danych GUS, zatrudnienie w gospodarce spadło – niewiele, bo o około 1%, ale na tle ostatnich dwóch dekad to słaby wynik” – komentuje w raporcie dane Magdalena Marcinowska, ekspertka Grant Thornton.
“Średnia dynamika wyniosła -2%, czyli można powiedzieć, że o tyle skurczył się w 2025 roku rynek rekrutacyjny w stosunku do sytuacji z 2024 roku, który i tak nie był pod tym względem szczególnie mocny” – wyjaśnia Marcinowska. Ekspertka dodaje, że ostatnie wyniki z dużych miast są optymistyczne. Jej zdaniem “należy mieć nadzieję, że to początek odwilży na polskim rynku pracy”.
To dopiero początek walki o standardy pracy? Szef PIP reaguje na rządowy spór, dowiedz się więcej.
Kto był najbardziej poszukiwany na rynku pracy?
W grudniu niezmiennie na rynku pracy najbardziej pożądani byli lekarze, a liczba ofert pracy w sektorze zdrowia wzrosła o 12% w porównaniu do poprzedniego roku. Największe spadki odnotowano w pracach fizycznych – 14%, w tym aż o 24% było mniej ofert dla kasjerów/sprzedawców.
Wyraźne spadki odnotowano też w marketingu – 10%. Jednak pojawiło się o 36% więcej ofert dla grafików. W branży prawnej było o 3% mniej ogłoszeń, z czego spadki odnotowało tylko stanowisko radcy prawnego, pozostałe profesje odnotowały wzrosty.
W podobnej sytuacji była branża IT, gdzie spadki wyniosły 3%. Zaskakujące jednak jak zmalała liczba ofert pracy dla specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa – aż o 44%. Z kolei w branży HR odnotowano o 7% więcej ofert w porównaniu z zeszłm rokiem. Najbardziej poszukiwani byli specjaliści HR.
“Tąpnięcie w ofertach pracy fizycznej w ostatnich miesiącach (w tym o 14% rok do roku w grudniu) to prawdopodobnie rykoszet problemów niemieckiego przemysłu, od którego polscy podwykonawcy są silnie uzależnieni” – wyjaśnia w raporcie ekspert Maciej Michalewski.
Zdaniem eksperta, wchodzimy w fazę “jobless recovery”, w której wzrost gospodarczy nie przekłada się już proporcjonalnie na wzrost zatrudnienia.
“Firmy zamiast rekrutować wciąż ostrożnie patrzą na inwestycje i wypatrują rozwiązań automatyzujących procesy biznesowe. Zastanawiam się, czy zmieniamy się z rynku szukającego “rąk do pracy” w rynek poszukujący kompetencji do orkiestrowania technologią. Jeśli tak jest, to wolumen ofert zacznie spadać, a liczba kandydatów będzie stale rosnąć” – ostrzega Michalewski.
ZUS zalany wnioskami. Kto może zyskać dłuższy urlop? Sprawdź!
Automatyzacja odbiera pracę młodym ludziom?
Wcześniej pisaliśmy na 26.piętrze, że niezmiennie wysokie pozostaje bezrobocie wśród osób młodych poniżej 25. roku życia, które wyniosło 12,7 proc pod koniec listopada 2025 r.
Z kolei “Rzeczpospolita” podaje, że w ub. r. na portalu Pracuj.pl zamieszczono o jedną trzecią mniej ogłoszeń dla osób rozpoczynających karierę zawodową niż rok wcześniej.
Ekspertka Pracuj.pl, Anna Goreń, z którą rozmawiał dziennik, twierdzi, że start zawodowy młodych osób jest trudniejszy niż kilka lat temu. Jako przyczyny podaje rozwój sztucznej inteligencji i automatyzację.
Inna rozmówczyni dziennika, Paulina Świątkiewicz, zauważa, że na stanowiska dla początkujących pracowników jest większa konkurencja. Ekspertka zaznacza też, że oczekiwania pracodawców wzrosły, bo wiele zadań, które były polem nauki dla młodych pracowników, przejęła automatyzacja.
Problem AI na rynku pracy nie dotyczy jednak tylko młodych osób. 64% specjalistów uważa, że rosnąca popularność AI zwiększy wymagania kompetencyjne wobec pracowników – wynika z badania przeprowadzonego przez Hays Germany.
Wcześniej pisaliśmy na 26.piętrze, że AI może zastąpić rutynowe zadania z sektora HR, logistyki, finansów i administracji, a nie tylko pracę osób pracujących w obsłudze klienta, grafików, copywriterów, czy juniorów IT.
Ekspertka Magdalena Wiśniewska z Devire podkreśla, że firmy odchodzą od analizy “stanowisk” na rzecz podejścia skills-based. Co to oznacza? We współczesnej rekrutacji liczą się realne umiejętności, osiągnięcia projektowe i efekty pracy. Modele AI potrafią to ocenić szybciej i szerzej, bo analizują CV, portfolio, publikacje, wyniki i aktywność zawodową – często z wielu źródeł naraz.
Jakie wyzwania stoją przed biznesem? Prognozy Polek na 2026 rok, dowiedz się więcej.
Przyszłość to rynek kompetencji i gig economy?
Oznacza to, że kompetencje są nie tylko pożądane, ale i weryfikowane na wczesnych etapach rekrutacyjnych. Podobnego zdania jest ekspertka Karolina Serwańska, dyrektor ds. HR w S&A HR Group, która twierdzi, że rok 2026 będzie rynkiem kompetencji.
“Rok 2026 nie będzie ani rynkiem pracownika, ani rynkiem pracodawcy. Będzie rynkiem kompetencji – realnych, mierzalnych i precyzyjnie dopasowanych do faktycznych potrzeb organizacji. Po okresie dynamicznych, często reaktywnych rekrutacji firmy przechodzą w fazę większej selektywności i ostrożności decyzyjnej” – mówi Serwańska na łamach Strefy Biznesu.
“Coraz rzadziej mówimy przy tym o powstawaniu zupełnie nowych zawodów, a znacznie częściej o ewolucji istniejących ról, których zakres odpowiedzialności i wymagania kompetencyjne ulegają istotnemu pogłębieniu” – dodaje ekspertka.
Praca tymczasowa? Rekordowa liczba Polaków planuje dorobić, dowiedz się więcej.
Co jeszcze czeka nas w przyszłości? Jak wskazują eksperci Personal Service, popularny na Zachodzie model Gig economy, czyli rynku pracy “na żądanie” będzie dynamicznie rozpowszechniał się w Polsce. Według specjalistów praca na etacie może stać się luksusem dedykowanym tam, gdzie długofalowe relacje i wiedza są trudne do zdobycia w modelu projektowym.
“Gig Economy nie jest buntem przeciwko etatowi, lecz odpowiedzią na rosnącą zmienność biznesu. W dobie powszechnego wykorzystania sztucznej inteligencji firmy coraz rzadziej będą potrzebowały określonych kompetencji w trybie 40 godzin tygodniowo przez cały rok” – mówi Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy, założyciel Personnel Service.
“Zamiast tego wzrośnie zapotrzebowanie na intensywną, ale krótszą pracę przy konkretnych projektach, wdrożeniach czy sytuacjach kryzysowych. Coraz częściej organizacje będą też sięgać po ekspertów na dwa lub trzy dni w tygodniu, zamiast zatrudniać ich na pełen etat” – wyjaśnia ekspert.
Poznaj 10 wad i zalet gig economy!
Jak można zauważyć rynek pracy przechodzi transformację, a zmiany są płynne i szybkie na skutek rozwoju technologii. Nie tylko pracownicy potrzebują nadążać za zmianami potrzebują, ale również państwo w dbaniu o elastyczność systemu ubezpieczeniowego i emerytalnego.
Tak, aby szybkie zmiany na rynku pracy miały swoje odbicie w zmianach prawnych, aby pracownicy nie byli poszkodowani i byli chronieni, a pracodawcy mogli zapewniać jak najlepsze warunki do pracy i uprawnienia do korzyści pracowniczych.
Źródła: Personal Service, PAP

