
Większość lekarzy nie ma etatu. PIP to zmieni?
Projekt reformy Państwowej Inspekcji Pracy, który przyznaje inspektorom prawo administracyjnego stwierdzania istnienia stosunku pracy, wywołuje wciąż sporo emocji. Tym razem organizacje pracodawców z sektora ochrony zdrowia apelują do ministra o interwencję. Dlaczego? Jakie są nastroje społeczne w związku z dostępem do służby zdrowia w 2026 roku?

Pracodawcy alarmują, że przyznanie inspektorom pracy uprawnień do przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty grozi destabilizacją ochrony zdrowia oraz znacznym ograniczeniem dostępności świadczeń dla pacjentów – informuje “Dziennik Gazeta Prawna”.
Dziennik przypomina, że Państwowa Inspekcja Pracy w przyszłym roku zyska nowe uprawnienia, umożliwiające jej inspektorom odgórne przekształcanie umów cywilnoprawnych, w tym kontraktów B2B, w umowy o pracę, gdy stwierdzą, że zatrudnienie jest wykonywane w warunkach etatu.
Jaka jest wizja przyszłości służby zdrowia?
“Przepisy, które mają chronić pracowników przed nadużyciami, bardzo niepokoją pracodawców w ochronie zdrowia. Jest to jedna z branż, gdzie kontrakty są dominującą formą zatrudnienia. Według Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji aż 74 proc. lekarzy specjalistów wykonuje obowiązki na podstawie umów B2B lub działalności gospodarczej” – wskazuje “DGP”.
“Większość zabiegowców czy radiologów z dnia na dzień odejdzie do podmiotów prywatnych, bo na umowie o pracę nie będą mogli otrzymywać takich wynagrodzeń, jakie mają obecnie. Albo zażądają pensji 100 tys. zł miesięcznie” – uważa cytowany przez “DGP” dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. prof. Orłowskiego w Warszawie Tomasz Kopiec.
Dziennik poinformował, że organizacje pracodawców apelują do ministra zdrowia o interwencję. Jednak “resort nie widzi możliwości stworzenia specjalnych rozwiązań dla sektora ochrony zdrowia, które chroniłyby go przed odgórnymi decyzjami PIP“.
ZUS, PIP i fiskus połączą siły. Algorytmy mają wskazać firmy do kontroli, dowiedz się więcej.
Polacy najbardziej obawiają się dostępu do NFZ?
Problem z przekształcaniem umów cywilnoprawnych w sektorze ochrony zdrowia to nie jedyne wyzwanie. Luka finansowa w budżecie służby zdrowia, niedobory kadry medycznej i coraz dłuższe kolejki do lekarzy i usług w ramach NFZ wywołują pesymizm u Polaków i obawy w związku z przyszłością.
“Czego obawia się Pan/Pani najbardziej w 2026 roku?” – takie pytanie usłyszeli respondenci badania zrealizowanego przez United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski. Ankietowani mieli do wyboru do trzech odpowiedzi.
Największy odsetek ankietowanych – 47,5 proc. – wskazało na dostęp do służby zdrowia. Pogorszenie zdrowia własnego lub bliskich to powód do niepokoju dla 45,3 proc. badanych.
Za kwestiami medycznymi znalazł się temat związany z sytuacją geopolityczną. Zagrożenia bezpieczeństwa kraju obawia się 44,2 proc. respondentów. Podobny odsetek pytanych wskazał na niestabilność polityczną i spory wewnętrzne w Polsce (43,3 proc.).
W dalszej kolejności ankietowani wskazywali wzrost kosztów życia (inflacja, rachunki, ceny żywności) – 41,5 proc. Znacznie mniej, bo 21,8 proc. respondentów, boi się utraty pracy lub źródła dochodu.
Ile rzeczywiście wyniesie luka finansowa NFZ? Ministerstwo uspokaja, dowiedz się więcej.
Nowe uprawnienia inspektorów PIP są niezbędne?
Wcześniej pisaliśmy na 26.piętrze, że kluczowym i najbardziej kontrowersyjnym elementem reformy jest przyznanie inspektorom pracy uprawnienia do administracyjnego przekształcania umów cywilnoprawnych (zleceń, o dzieło) oraz kontraktów B2B w umowy o pracę.
Do tej pory PIP mogła jedynie wystąpić z powództwem do sądu pracy – teraz to inspektor, na podstawie ustaleń z kontroli, wyda wiążącą decyzję.
Szef PIP podkreśla, że to narzędzie jest niezbędne, by ukrócić sytuacje, w których forma zatrudnienia jest wymuszona przez silniejszą stronę stosunku prawnego.
PIP planuje 50 tysięcy kontroli. “Stawia na jakość i celność uderzeń”, dowiedz się więcej.
“Chodzi o takie sytuacje, gdy ktoś miał dotychczas umowę o pracę, a pod naciskami pracodawcy musi przejść na jednoosobową działalność, bo inaczej straci źródło utrzymania siebie i swojej rodziny. To jest dla mnie rażące obejście przepisów, zwłaszcza że bardzo często po stronie pracodawców decyduje o tym zwykła chęć zwiększenia zysków” – wyjaśnia Marcin Stanecki.
Inspektorat chce skończyć z traktowaniem stabilnego zatrudnienia jako przywileju dla wybranych.
“Jeden z pracodawców deklarował, że daje na 12 miesięcy umowę-zlecenie, na próbę. Jak ktoś się przez 12 miesięcy sprawdzi, to może w nagrodę dostanie umowę o pracę. To jest niedopuszczalne. Umowa o pracę nie jest nagrodą za to, że dobrze pracujemy. To podstawowe prawo pracownika” – ucina Stanecki.

