Portal dla tych,
którzy chcą dotrzeć na sam szczyt

Nowy lider łapie zadyszkę? GUS potwierdza wzrost PKB, ale struktura budzi niepokój

Polska gospodarka na początku 2026 roku rozwijała się szybciej, niż wskazywały na to wstępne szacunki, i pozostaje jednym z głównych motorów wzrostu w Unii Europejskiej. Główny Urząd Statystyczny (GUS) zweryfikował swoje wcześniejsze wyliczenia i poinformował, że produkt krajowy brutto (PKB) w pierwszym kwartale zwiększył się realnie o 3,5% w ujęciu rocznym.

Źródło: Freepik

Mimo optymistycznego podbicia głównego wskaźnika, szczegółowa struktura danych ujawnia wyraźne hamowanie, a ekonomiści wskazują na niepokojące trendy w inwestycjach prywatnych i konsumpcji.

Rewizja w górę, ale impet słabnie

Opublikowane przez GUS pełne dane o PKB okazały się o 0,1 punktu procentowego lepsze od szybkiego szacunku z połowy maja, który mówił o wzroście na poziomie 3,4% rdr. Choć wynik 3,5% rdr wygląda solidnie – zwłaszcza na tle 3,2% odnotowanych w analogicznym okresie 2025 roku – to diabeł tkwi w szczegółach.

Porównanie z końcówką ubiegłego roku pokazuje bowiem, że gospodarka wyraźnie wytraca prędkość. W czwartym kwartale 2025 roku polski PKB rósł o 4,1% rdr (i o 1,1% kdk). W pierwszym kwartale 2026 roku wzrost w ujęciu kwartalnym po odliczeniu czynników sezonowych wyniósł już tylko 0,6%.

Rynkowa niespodzianka. Inflacja ostro w dół wbrew czarnym scenariuszom ekonomistów!

Analitycy są jednak zgodni, że to chwilowe tąpnięcie. Główne prognozy dla Polski na cały 2026 rok nadal oscylują wokół 3,5% rdr. Według szacunków Komisji Europejskiej, nasz kraj ma rosnąć w tym roku trzykrotnie szybciej niż unijna średnia i – ustępując jedynie Malcie – zająć drugie miejsce w całej wspólnocie.

Z kolei nominalna wartość polskiego PKB w pierwszym kwartale wyniosła 950 mld zł, wracając poniżej psychologicznej granicy biliona złotych po rekordowym czwartym kwartale 2025 roku (1 bln 110 mld zł). Wartość dodana w gospodarce osiągnęła poziom 842 mld zł.

Konsumpcja i sektor publiczny na barkach gospodarki

Analiza struktury wzrostu pokazuje, że polski PKB stoi obecnie na dwóch filarach: wydatkach prywatnych oraz rosnących wydatkach państwa. Spożycie w sektorze gospodarstw domowych dodało do rocznej dynamiki PKB 2,0 pkt proc., z kolei spożycie publiczne dorzuciło 1,2 pkt proc. Wpływ eksportu netto oraz zmiany zapasów okazał się całkowicie neutralny (0,0 pkt proc.).

Zaskoczeniem dla rynku okazał się jednak fakt, że konsumpcja prywatna (wzrost o 3,3% rdr) wypadła poniżej średnich prognoz ekonomistów, którzy spodziewali się wyniku w okolicach 4%. Sytuację w marcu ratowały co prawda zakupy przedwielkanocne oraz skokowy wzrost sprzedaży paliw na zapas (+8,7% rdr) wywołany niepokojem na Bliskim Wschodzie, jednak eksperci dostrzegają długofalowe zagrożenia.

Wiosenne wydatki Polaków. Na co oszczędzają pieniądze? Sprawdź!

“Podtrzymujemy naszą ocenę, że podwyższona inflacja, zmniejszająca realną siłę nabywczą konsumentów, będzie oddziaływała w kierunku obniżenia konsumpcji w kolejnych kwartałach. Oczekujemy jednocześnie, że gospodarstwa domowe będą wygładzały ścieżkę konsumpcji, czyli tylko częściowo dostosują swoje wydatki do przejściowego obniżenia dochodów, wykorzystując zgromadzone wcześniej oszczędności” – prognozuje Krystian Jaworski, ekonomista banku Credit Agricole.

Z kolei Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas Bank Polska, zauważa pogorszenie nastrojów:

Badania koniunktury konsumenckiej w Polsce od marca zaczęły się pogarszać, sugerując potencjalne spowolnienie tempa realnego wzrostu wydatków gospodarstw domowych z około 4 proc. r/r do 2-2,5 proc. w dalszej części roku. Póki co sądzimy, że aktywność zakupowa nie osłabnie aż tak znacząco, za czym przemawia m.in. zbudowana w zeszłym roku poduszka bezpieczeństwa w postaci znaczących oszczędności, jednak popyt konsumpcyjny może nie zwiększać się już tak żwawo jak dotychczas”.

Inwestycyjne rozczarowanie

Największą zagadką i jednocześnie minusem pierwszego kwartału okazały się inwestycje. Nakłady brutto na środki trwałe wzrosły o 2,4% rdr (według innych danych ujętych w statystykach: 3,0% rdr), podczas gdy rynek oczekiwał dynamiki na poziomie blisko 4%. Kontrybucja inwestycji do wzrostu PKB wyniosła skromne 0,3 pkt proc., a ich łączna wartość (122 mld zł) była najniższa od początku 2025 roku. To spory zawód, biorąc pod uwagę oczekiwany, potężny “efekt KPO”.

Ekonomiści winą za ten stan rzeczy obarczają przede wszystkim niesprzyjającą aurę pogodową. Początek roku przyniósł mroźną i długą zimę, co przełożyło się na dwucyfrowe spadki produkcji budowlano-montażowej w styczniu i lutym. W efekcie ucierpiał cały sektor budowlany, gdzie wartość dodana spadła o 4,5% rdr. Słabiej poradziła sobie również branża finansowa (-3,4% rdr).

Z kolei liderami wzrostu wartości dodanej okazały się handel i naprawa pojazdów (+4,7%), administracja publiczna i obrona narodowa (+4,5%), informacja i komunikacja (+4,3%) oraz przemysł i obsługa nieruchomości (po +4,1%).

Eksperci uspokajają, że inwestycyjna zadyszka ma charakter przejściowy, a prawdziwa fala unijnych funduszy dopiero przed nami.

“W tym roku inwestycje związane z wydatkowaniem KPO i polityką zwiększania wydatków obronnych pozostaną silnikiem wzrostu. Dobrze radzić będą sobie budownictwo i branże powiązane oraz firmy liczące na wzrost zamówień w ramach umów SAFE i polityki local content” – wskazuje Hanna Cichy, szefowa działu gospodarczego Polityki Insight.

MŚP coraz dłużej czeka na płatności.”Drastycznie pogarszające się warunki”

Skalę nadchodzącego impulsu finansowego precyzuje Tomasz Tyc, starszy ekonomista Banku BNP Paribas:

„Na ten rok przewidujemy bezprecedensowy w polskiej historii napływ funduszy europejskich, którego wartość przy pełnym wykorzystaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) może wynieść ok. 50 mld euro (ok. 210 mld zł). Impulsem dla inwestycji będą zwłaszcza dotacje z KPO”.

Do końca bieżącego roku do beneficjentów powinny trafić jeszcze granty o wartości blisko 60 mld zł. Po zadyszce na przełomie 2024 i 2025 r. związanej ze zmianą wieloletniej perspektywy finansowej UE zimą zeszłego roku nabrały rozpędu transfery funduszy europejskich z regularnego unijnego budżetu. Nowością w palecie dostępnych dla Polski funduszy europejskich są środki z programu SAFE, w ramach którego Polska otrzyma pożyczki o wartości 43,7 mld euro przeznaczone na obronność”.

Gospodarcze podium Europy w 10 lat?

Mimo chwilowego, zimowego schłodzenia nastrojów, długofalowe perspektywy kreślone przez decydentów pozostają niezwykle ambitne. Podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oświadczył, że Polska stoi przed historyczną szansą awansu do pierwszej ligi europejskich decydentów.

“Polska ma realną szansę, aby w ciągu najbliższych 10 lat znaleźć się w grupie trzech najbardziej wpływowych gospodarek w Europie. Znajdziemy się w tej trójce, bo po raz pierwszy od dekad pojawiają się warunki gospodarcze, polityczne i okazje technologiczne, które musimy wspólnie wykorzystać” – deklarował Andrzej Domański.

Szef resortu finansów przypomniał, że Polska jest już szóstą gospodarką UE i aktywnie uczestniczy w pracach grupy G20. Droga na podium wymaga jednak przejścia z roli importera technologii do pozycji twórcy własnych rozwiązań – zwłaszcza w obszarze transformacji energetycznej i obronności, gdzie fundamentem stają się umowy w ramach programu SAFE o wartości 120 mld zł.

Kluczem do sukcesu ma być też mobilizacja nowego kapitału dla przedsiębiorstw za sprawą głębokiej reformy Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. Projekt roboczo nazwany “KUKE 2.0” ma zaoferować nowoczesne instrumenty gwarancyjne o potencjale 10 mld zł dodatkowego finansowania.

Środki te trafią zarówno do sektora MŚP, jak i na projekty strategiczne. “Kto dzisiaj inwestuje w Polsce, ten inwestuje w jedną z największych historii wzrostu gospodarczego w Europie” – podsumował minister Domański.

Większym wyzwaniem dla tego optymistycznego scenariusza może okazać się jednak rok 2027. Według prognoz Komisji Europejskiej, po tegorocznym boomie impet Polski wyhamuje wówczas poniżej 3% (do ok. 2,7% rdr) z powodu niższej absorpcji środków UE, słabnącej dynamiki płac oraz konsekwencji napięć geopolitycznych w Zatoce Perskiej.

źródło: PAP, Business Insider, RP, Interia Biznes, Bankier

Zobacz też