
Fiskus na tropie internetowych sprzedawców. Allegro, Vinted i Booking pod lupą skarbówki
Ministerstwo Finansów coraz uważniej przygląda się transakcjom zawieranym w internecie. Dane użytkowników platform takich jak Allegro, OLX, Vinted, Booking czy Airbnb trafiają już do urzędów skarbowych. To efekt unijnej dyrektywy DAC7, która nałożyła na platformy cyfrowe obowiązek raportowania informacji o osobach zarabiających online. Co to oznacza?

Resort finansów wyjaśnił, jak rozumieć pojęcie “jednej czynności” sprzedaży co jest kluczowe dla ustalenia, czy użytkownik powinien znaleźć się w ewidencji fiskusa.
Jak wyjaśniło Ministerstwo Finansów, o liczbie transakcji decyduje to, czy dana sprzedaż stanowi jedną czynność prawną i jedno wynagrodzenie. Oznacza to, że jeśli ktoś sprzeda w jednym zamówieniu np. książkę, lodówkę i kubek, a płatność nastąpi jednym przelewem, fiskus potraktuje to jako jedną transakcję.
Inaczej będzie w przypadku, gdy w grę wchodzi sprzedaż towaru wraz z usługą np. oprogramowania z instalacją. Wtedy urząd uzna, że doszło do dwóch odrębnych czynności.
Użytkownicy Vinted pod lupę skarbówki. Nowa fala kontroli. Sprawdź!
– Jeśli sprzedawca dokonuje jednej czynności sprzedaży towarów, za którą przysługuje jedno wynagrodzenie, to traktuje się to jako jedną transakcję, niezależnie od liczby sprzedanych przedmiotów – wyjaśniło ministerstwo w odpowiedzi dla “Gazety Wyborczej”.
W praktyce więc sprzedający w internecie, którzy oferują kilka rzeczy w jednym pakiecie, nie muszą się obawiać, że każda z nich zostanie policzona osobno.
Niepewność interpretacyjna
Eksperci ostrzegają jednak, że stanowisko resortu nie rozwiewa wszystkich wątpliwości.
– Mamy do czynienia z niejasnością prawną i ryzykiem błędnego raportowania – ocenia mec. Robert Nogacki z Kancelarii Prawnej Skarbiec. Jego zdaniem nadal nie wiadomo, kto ma decydować, kiedy rozdzielenie towaru od usługi jest możliwe – platforma, sprzedawca czy urząd skarbowy.
Fiskus się “zbroi”. Komu grozi kontrola? Poznaj szczegóły!
Platformy deklarują, że nie przewidują rewolucji w raportowaniu. Allegro traktuje jedno zamówienie jako jedną transakcję, Vinted zlicza sprzedaż pakietową jako jeden przypadek, a OLX rozdziela oferty na towary i usługi, wymagając osobnych ogłoszeń. Ministerstwo nie wyklucza jednak kolejnych doprecyzowań przepisów i zapowiada dalsze kontrole.
Unijne prawo w praktyce
Nowe obowiązki wynikają bezpośrednio z unijnej dyrektywy DAC7, która zobowiązuje platformy cyfrowe do przekazywania fiskusowi danych o użytkownikach dokonujących sprzedaży lub świadczących usługi online. Dotyczy to nie tylko handlu na Allegro, OLX czy Vinted, ale także wynajmu mieszkań i domów przez Booking i Airbnb.
Platformy muszą raportować dane osób, które w ciągu roku dokonały co najmniej 30 transakcji lub osiągnęły łączny przychód powyżej 2 tys. euro. W przypadku usług osobistych, takich jak np. korepetycje online czy rękodzieło na zamówienie, wystarczy jedna zrealizowana oferta, by dane trafiły do urzędu skarbowego.
Sprzedajesz w sieci? Sprawdź, czy “urząd skarbowy ma cię na widelcu”?
Do końca stycznia br. fiskus otrzymał od platform informacje o blisko 300 tysiącach sprzedawców. Dane obejmują m.in. liczbę transakcji, przychód, dane identyfikacyjne i rachunki bankowe użytkowników.
Drobna sprzedaż bez ryzyka?
Ministerstwo zapewnia, że celem regulacji nie jest ściganie osób, które sporadycznie sprzedają używane rzeczy z domu. Do systemu raportowania nie są włączani użytkownicy, których sprzedaż nie przekracza 30 transakcji rocznie ani kwoty 2 tys. euro.
W praktyce więc ktoś, kto sprzedaje kilka książek, ubrania z szafy czy używany sprzęt na OLX czy Vinted, nie musi obawiać się kontroli fiskusa. Problem pojawi się dopiero wtedy, gdy handel przyjmie charakter regularny i przyniesie realny zysk.
Streamerzy pod lupą skarbówki
Nowe regulacje podatkowe uderzają również w streamerów czyli twórców internetowych, którzy otrzymują tzw. donejty, dobrowolne wpłaty od widzów. Do tej pory mogli korzystać z podatkowej luki: jeśli wpłaty od jednej osoby w ciągu pięciu lat nie przekraczały 5733 zł, nie musieli ich wykazywać jako przychodu.
Fiskus uznał jednak, że system ten sprzyja nadużyciom, bo w praktyce niemożliwe jest zweryfikowanie liczby darczyńców. Od 2025 roku wszystkie wpłaty traktowane są jako przychód i podlegają opodatkowaniu na zasadach ogólnych.
Skarbówka z tysiącami donosów. Kogo Polacy zgłaszają? Sprawdź!
Stawki podatkowe pozostają te same: 12 proc. do 120 tys. zł rocznie i 32 proc. powyżej tej kwoty, a w przypadku podatku liniowego jest to 19 proc.. Osoby rozliczające się ryczałtowo mogą zapłacić 8,5 lub 15 proc., w zależności od rodzaju działalności. Zmiany najbardziej odczują początkujący twórcy, dla których streaming był do tej pory formą dodatkowego dochodu bez skomplikowanych formalności.
Fiskus wchodzi w cyfrową rzeczywistość
Nowe przepisy to część szerszego procesu digitalizacji i uszczelniania systemu podatkowego. Skarbówka coraz skuteczniej łączy dane z różnych źródeł – od banków po platformy e-commerce – tworząc coraz bardziej kompletny obraz aktywności podatników w sieci.
Jak podkreślają eksperci, handel w internecie staje się równie przejrzysty jak w świecie offline. To oznacza koniec dla “szarej strefy” wśród drobnych sprzedawców, ale też większe bezpieczeństwo dla uczciwych użytkowników. – Fiskus nie jest zainteresowany ściganiem ludzi, którzy sprzedają używaną książkę czy kurtkę. Chodzi o tych, którzy w sieci prowadzą regularny biznes bez podatkowej ewidencji – podsumowuje jeden z doradców podatkowych.
Nowa rzeczywistość podatkowa w internecie oznacza, że sprzedający w sieci powinni lepiej znać swoje obowiązki. Dla większości użytkowników Vinted, Allegro czy Booking nic się nie zmieni, ale dla tych, którzy z handlu w sieci uczynili źródło dochodu, zaczyna się początek końca anonimowości.

