
Maspex ostrzega: stabilizacja cen była tylko chwilowa. Nadchodzi nowa fala podwyżek
Koniec nadziei na cenowy spokój w branży spożywczej. Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex, zapowiada nieunikniony powrót do sezonu podwyżek. Decyzje o nowych cennikach zapadną już pod koniec czerwca, a powodem jest m.in. “mnożnikowy efekt cen energii” oraz koszty systemu kaucyjnego.

Po dwóch latach walki z rekordową inflacją, branża spożywcza liczyła na głębszy oddech. Rzeczywistość okazała się jednak mniej łaskawa. Według szefa wadowickiego giganta, okres stabilizacji trwał zaledwie trzy miesiące.
“Naprawdę w to wierzyłem, ale trwało to raptem trzy miesiące. Wystarczyło poczekać do lutego i pojawił się mnożnikowy efekt cen energii, który dotyka wszystkich” – przyznaje Krzysztof Pawiński w rozmowie z PAP Biznes.
“Faktor energetyczny jest demokratyczny”
Choć bezpośrednie zużycie energii w zakładach spożywczych nie jest największą składową kosztów, prezes Maspeksu zwraca uwagę na tzw. ciągniony rachunek energetyczny.
Drożejące surowce rolne to efekt wyższych cen nawozów (bazujących na gazie) oraz paliwa do maszyn. Do tego dochodzi logistyka i skokowe wzrosty cen opakowań, szczególnie energochłonnego papieru i kartonu.
Podatek cukrowy pod lupą. Efekt prozdrowotny jest pozorny? Sprawdź!
“Faktor energetyczny jest demokratyczny, dotyka wszystkich i wszędzie. Nigdzie nie ma bezpiecznej przystani” – podkreśla Pawiński.
Zdaniem prezesa, jedyną szansą na wstrzymanie podwyżek byłoby szybkie zakończenie konfliktu na Bliskim Wschodzie, co mogłoby obniżyć ceny surowców. Na ten moment brakuje jednak przesłanek do optymizmu.
Podwyżki uderzą w wolumeny
Wzrosty cen mają mieć charakter “niejednocyfrowy”, co stanowi wyzwanie zarówno dla konsumentów, jak i producentów. Wyższa cena na półce to niemal zawsze niższa sprzedaż.
“Wszystko wskazuje na to, że powrót do sezonu podwyżek jest nieunikniony, co jest fatalną informacją, zarówno dla konsumenta, ale też dla nas, dla producentów, gdyż wyższe ceny oznaczają mniejszą sprzedaż. Nasi partnerzy i sieci detaliczne też tego nie lubią. Nie jesteśmy fanem podwyżek, na nich można tylko przegrać” – dodaje prezes.
Pomimo trudnego otoczenia, Maspex stawia sobie ambitne cele. Grupa planuje w 2026 roku osiągnąć wzrost sprzedaży wartościowo o 5 proc. Obecnie lokomotywą wzrostów jest segment jedzeniowy (makarony, dżemy, sosy), podczas gdy rynek alkoholi i soków w ostatnich latach zmagał się ze spadkami wolumenów.
Pułapka systemu kaucyjnego
Dodatkowym obciążeniem dla polskiego rynku napojowego okazał się system kaucyjny. Choć opłata jest z założenia zwrotna, prezes Pawiński zauważa jej negatywny wpływ na psychologię zakupową konsumentów.
Anatomia polskich płac. Mediana ponownie obnaża prawdę o zarobkach!
“W części napojowej mamy zauważalny wpływ systemu kaucyjnego – jest to opłata zwrotna, ale ona podwyższa cenę. Widzimy już w obszarach objętych kaucją reakcję konsumentów w zakupach naszych produktów i te spadki sprzedaży są odczuwalne. To nie jest tylko kwestia 50 groszy kaucji. To jest nowy obowiązek, który nie jest jeszcze nawykiem” – wyjaśnia szef Maspeksu.
Pawiński dementuje również przekonanie o zyskach producentów z tego tytułu. Jego zdaniem system jest niezwykle kosztowny, a wydatki liczone w miliardach złotych ostatecznie znajdą odzwierciedlenie w cenach produktów.
Inwestycje w dobrym momencie
Jedynym jasnym punktem w obecnej sytuacji jest zakończenie przez grupę pięcioletniego programu inwestycyjnego o wartości 2 miliardów złotych. Spółka zdążyła zmodernizować swoje 18 zakładów produkcyjnych przed obecną falą drożyzny w sektorze budowlanym.
Grupa Maspex, właściciel takich marek jak Tymbark, Lubella, Łowicz, Żubrówka czy Soplica, zamknęła 2024 rok z przychodami na poziomie 16 mld zł. Skala działalności (obecność w ponad 70 krajach) sprawia, że nadchodzące korekty cenowe będą odczuwalne na wielu rynkach Europy Środkowo-Wschodniej.

